Eberron: Ucieczka z Whitehearth

Sesja 22:

Pierwsi gracze pojawili się około 10:30. Wyjątkowo nie spałem i bylem po śniadaniu.

Przed sesją konwertowaliśmy postacie na FATE’a. Wytłumaczenie piramidki zajęło z 10 razy więcej czasu niż sądziłem. Jedyną osobą, która przyszła na sesję z gotową do gry postacią był Lucek. W dodatku udało się bardzo fajnie dopasować jego zapędy do grania kimś fajnym i ważnym z interesami drużyny i moją [ting, ting] storylinią. Postać szlachcica wychowanego w Xen’Drik i prawowitego następcy tronu – cool. 

Potem musiałem zetrzeć się ze zwyczajowym dylematem Deckarda – miałem podzieloną drużynę i kilka scena do rozegrania zanim znów staną się jednym ciałem :-) Roten Przemka był jeszcze w „przeszłości”, na terenie Whitehearth, reszta już poza nim, na Pogorzelisku. Wyszło tak:

Najpierw scena dla Daimosa [Enc], Shahala [Paweł] i Bastiana [Pseudo]. Polegała na tym, ze pozwolilem im ze sobą pogadać. :-> Po chwili pojawia się też Iskander [Lucek]… a ja zostawiam graczy, zeby sobie pogadali sami. Lucek prowadzi też Failina, którego prowadzil podczas poprzedniej sesji.

Potem pierwsza cześć sceny dla Rotena [Przemek] – z machiną, której strzegą dolgaunty, drugim schamatem i zbrojnokształtnym.

Znowuż scena zawalającego się Whitehearth w tle. Gracze pozostawiają Rotena „gdzieś tam” i umykają w Szarą Mgłę przed zastępami dolgrimow, które wyszły ze swych nor w ziemi. Kolejna z scena w rodzaju – nic się nie dzieje :-P Ala i tak miła :o]

I znów Roten – powala dwoch dolgrimow, napotyka Głos Marona d’Cannith, zabiera drugi schemat i rozstaje się ze zbrojnokształtnym. A następnie ucieka.

A na koniec – Shahal z Zapadką vs. Dolgrim, a potem vs. grupa Zbrojnoksztaltnych – zagubione wspomnienie z Whitehearth. Fajna, humorystyczna scena wyszła z tego :-)

Po drugiej stronie Szarej Mgły czekał już na graczy Roten. Spotkanie, fajne pogaduchy [chyba odkrylem co najbardziej lubię na sesjach ;o], trochę krętactwa itp. Przesłuchiwanie Głosu Marona d’Cannith, rozmowy z Zapadką, która ma „nowego przyjaciela” w postaci symbionta na piersi i kapitalne zagranie Iskandra, ktory wiąze się z Maronem przysięgą wzajemnej pomocy.

Generalnie mnóstwo było gadania, kilka fajnych tekstów i miły nastrój. Taka tam sesyjka erpegie, podobna do tej ze Smoczą Paszczą trzy sesje temu, tyle, ze tym razem przy znacznie zmniejszonym udziale BNów. Pięciu graczy to strasznie dużo jak się okazuje [jakbym tego nie wiedział], a miało być przecież sześciu! Wyobrażam sobie wtedy rozmiary katastrofy :-) Juz tym razem Lucek mi zarzuca, ze poświęciłem im ledwie kwadrans [figę! gralismy od 12:30 do 15:30 w końcu. Ten kwadrans to była godzina]

Potem pożegnaliśmy Lucka, który pognał do pracy.

I rozegralem spotkanie z karawaną… z niewolnikami. To powoli staje się taki refrenem sesji. Karawana, w której jakiś znajomy graczy jest niewolnikiem ;-) Tym razem okazało się, ze goblin Brodek [pamiętamy go z sesji ze Smoczą Paszczą] znów dał się głupio złapać a widząc Shahala postanowił kolejny raz z jego pomocą się uwolnić [to już trzeci :o]. Gracze z początku konwersowali z goblinami, ale w końcy Daimos wpadł w szał. Rozgorzała walka tyle krótka co krwawa. Okazało się, ze ciężko uzbierane piramidki z bronią białą na wierzchu [plus specjalizacja, ofkorz!] dają efekty – 4ech niedźwieżuków [broń biała znośna] i 2ch gobosów na wilkach [strzelanie/bb znośne/słabe] poniosło straszliwą śmierć.

Walka nie była wcale a wcale konieczna, ani planowana… inna sprawa, ze Daimos nie mówi po goblińsku :o]

Chyba żałuję rozpisania tych atutów – znowu mam do czynienia z kombajnami bojowymi :-P No ale w sumie – jak się chce wszystko wpakować w walkę to można i to jak widać popłaca :-)

Rozpisywanie schematów ran – musze to mieć zrobione przed sesją – inaczej się gubię. Zastanawiam się, czy może nie zmienić minusow dla zranionych na plusy dla wygrywających. Gracze łatwiej spamiętają swojego plusa niż ja te minusy. Zastanowię się.

Inicjatywa – zapamiętać sobie – najpierw akcje deklarują postacie z najniższą walką wręcz/inna uzywana umiejętność – potem ci z nieco wyższą, a na końcu ci z nawyższą. Innymi słowy – zakłądając, ze wszyscy walczą używając tylko umiejętności walki – inicjatywa jest stała co walkę.

Byłbym zobowiązany, gdyby każdy zrobił sobie swój zestwa kości do FATE’a. Ewentualnie tak jak Encu – swoje 4 szóstki. Wcale nie tak trudno zczytać wynik [1/2 = -, 3/4 = 0, 5/6 = +]. 4 szostki to doprawdy niewielki wydatek.

W trakcie walki mieliśmy chwilowy przestój na reinterpretację atutu potężny cios – można go ostatecznie użyć raz na walkę i działa on tak, ze zmienia wynik ataku na o jeden poziom wyższy [z draśnięty na ranę, z rany na ciężką ranę, z CR na trupa].

Po walce Encu i Pseudo napadli nie z żądaniem o rzut na tabeli losowych skarbów. Ironia losu. :-) Znów jak zwykle wypadło coś absurdalnego i śmiesznego ;-) Jakiśtam magiczny skarabeusz :o]

Ogólnie sesję oceniamy na nieźle. Najbardziej musiałem meczyć o ocenę Lucka, który stwierdził w końcu, ze bawił się Znakomicie [6], towarzysko bylo dobrze [5] a erpegowo było mizernie [1]. Sami sobie wyliczcie średnią :oP

Z jego strony padła też propozycja – żeby Punkty FATE’a [lub Punkty Losu, jeżeli wolicie] móc wymieniać na Pedeki. Zgoda. 1PL = 3PD. I nie, Paweł – kombos z Heroicznym duchem nie przejdzie :oP

Ogólnie walka poki co – trochę chaos, ale myślę, ze się poukłada. Pomyślę tez nad opcjami dla wykuwanych broni – ale zachęcam do własnego obmyślania zasad – w końcu ja mam tez inne sprawy na glowie, nie tylko te, że zacytuję mamuśkę, bzdety :oP

lucek napisał(a):nie będzie marnowany przez tak drastyczne skracanie sesji…

Wiesz, jak tak obserwuję te swoje sesje ostatnio to powiem Ci, ze to nigdy nie wiadomo – czy to będzie 3h czy sześć.

lucek napisał(a):byliśmy z Encem u Duce przed 11 (ja usprawiedliwiony w swym spóźnieniu – bo po drodze robiłem zakupy)

Luz, nie ma się za co usprawiedliwiać. A co do rotacyjnego kupowania żarcia w pojedynkę – rozumiem, ze wszyscy się zgadzają? Ktoś jest przeciw?

lucek napisał(a):szczególnie, że o 13:25 musiałem się ewakuować do pracy :/

Chyba o 14ej?

[pedeki]

10.

EDIT:
Co mi się najbardziej podobało w grze poszczególnych graczy:
Bastian – „och, mój kon wrócił” – majaczenie rannego
Shahal – „Jestem półbogiem wojny!” „Poddaj się!” „Poddaję się” – scena ze zbrojnokształtnymi [swoją drogą – podobała się?]
Iskander – porozumienie z Maronem
Daimos – „Za Cyrę!” – szał po walce z niedźwiezukami klanu Traka
Roten – a Roten to już wie za co ;o]

Jako ze duża część sesji rozgrywała się poza polem mojej uwagi to pojawia sie problem przyznawania pedekow. Może jakies pomysły od graczy? ;-)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: