Eberron: Niewolnicy, burza i dhakańska Płaczka

W poprzednich odcinkach:
Drużyna, a przynajmniej jej cześć, wykonuje misję dla tajemniczej Lady Elaydreen z Domu Smoczego Znamienia Cannith. Misja polegała na odnalezieniu zagubionej w wyniku Dnia Pożogi lokalizacji Laboratorium Whiteherath i odzyskanie stamtąd starożytnego schematu. 

Wyprawa na Pogorzelisko zakończyła się sukcesem. Gracze odwiedzili nawiedzone ruiny i odzyskali nie jeden, a dwa schematy. [Jeden ma Shahal a drugi ma Roten, drugi jest jakiś dziwny]. Podczas wyprawy druzynie udało się zadrzeć z najsilkniejszym z miejscowych plemion – plemieniem Potaga [należącym do grupy plemion Marguul].

EDIT: w Różanym kamieniołomie – opuszczonym miasteczku zarzadzanym niegdyś przez Dom Cannith gracze napotkali i pokonali grupę żołnierzy służących Zakonowi Szmaragdowego Szponu – terrorystycznej organizacji z dalekiego Karrnath, która też poszukuje schematu. Nie udało się jednak schwytać ich przywódcy – i dlatego widdmo Odmieńca Garrowa wisi nad graczami do dziś.

Obsada:
Shahal – lekko szurnięty gnoll, wierzący, ze jest kapłanem Srebrnego Płomenia. W tej roli Paweł.
Roten Soldorak – krasnolud, którego rodzina ma wielkie wpływy w Twierdzach Mror; poszukiwacz starożytnych schematów wykuwania broni, posiadacz czarnego kocura Browara – gra go Przemek.
Baronet Iskander – spadkobierca cyrańskiej korony undercover. Wrogowie go poszukują Grany przez lucka.

Prócz nich na sesji zjawili się:
Bastian Herebe – druid, główny łącznik pomiędzy drużyną a Lady. Pseudo wpadł tylko na chwilkę, zagrał może z pół godzinki.
Zwierzu – znajomy lucka, u którego graliśmy. Postać Zwierza była tworzona w locie, takze nie pamietam w tej chwili ani jego imienia ani dokłądniejszego opisu :-) Zwierzu zagrał cyrańskim uchodźcą, uwolnionym z niewoli przez drużynę w poprzednim odcinku.

Nieobecny był:
Daimos – zbrojnokształtny generał, który stracił pamięć w wyniku poważnego uszkodzenia. Encu był chory i nie zjawił się na sesji.

BNi:
Brodek – mały goblin, sługa Shahala. Zdradziecki małpiszon :-)
Zapadka i Nowy – dwójka zbrojnokształtnych.
Failin – zgryźliwy pilot ziemnych sań – pojazdu, którym poruszają się gracze. Kontakt z Lady Elaydreen. Samolub i cwaniaczek.
Głos Marona d’Cannith – spotkany w Laboratorium Whitehearth tajemniczy głos niegdyś potężnego członka rodu Cannith. Jego motywy pozostają nieodkryte.

Okoliczności
Wyjątkowo gralismy u lucka, który kolejny raz dowiódł swego kulinarnego mistrzostwa przyrządzając pangę. Umowilismy się na sobotę na 14stą, ale zanim opisałem świat i system Zwierzowi a resztaw uwinęła się w kuchni minęła jakas godzina. Potem jeszcze z pół na konsumpcję i dopiero wtedy sesja rozpoczęła się na dobre. Swoją drogą niezły patent z tym jedzeniem pałeczkami.

Pomysł na sesję
Jako zę trwały juwenalia nie miałe za bardzo czasu poważniej sie rpzygotowywać. Postawiłem więc na eksploracje wątków, które gracze sami sprowokowali na poprzednich sesjach. Ostatnia zakończyła się ubieiem eskorty małej karawany niewolników – postanowiłem postawić przed graczami pytanie – co są skłonni teraz zrobić dla tych istot? – a potem dalej je drążyć.

Drugim wątkiem miało być spotkanie z goblińską Płaczką [rodzaj kapłana-barda] i próba odzyskania magicznej liny, którą gracze zrabowali nie tak dawno plemieniu Potaga.

Trzecim – kwestia baroneta Iskandera i tego jak się odnosi do obecnych stosunków w Darguun. Stworzyłem w tym celu małe miasteczko gdzieś na stepach – ostatecznie jednak okazało się, że nie zdążyłem wykozystać go na sesji.

Faktyczny przebieg sesji

Scena1: Niewolnicy
Mamy zatem drużynę plus dwa zaprzężone wozy z tuzinem niewolników oraz dwóch pojmanych niedźwieżuków z plemienia Traka – niedawną ochronę tejże karawany. I graczy, którcyh pytam – c teraz robicie – zostawiacie ich na pastwę locu, czy przygarniacie, niczym mamcia kurka swoje pisklęta.

Stworzyłem kilku lekko zarysowanych BNow
– goblina, ktory nie ma zamiaru wracać w niewolę
– podejrzanego hobgoblina, który twierdzi, ze może przeprowadzić uwolnionych przez stepy do jakiegoś bezpieczneg miejsca [i umie czarować]
– niedźwieżuka z plemienia Traka, który chce się jakoś dogadać
– cyrańskiego niewolnika, który tak naprawdę należał do grupy ściagającej baroneta Iskandera, zanim ta została rozbita
– postać Zwierza – Cyrańczyka znającego się na magicznych przedmiotach.

Scena była długą kłótnią pomiędzy graczami. W końcu przeważyła opcja baroneta Iskandera – by zabrać uwolnione gobliny ze sobą.

Na samym początku wyłączylem z gry postać Enca – żeby niemusieć kłopotać się z BNowaniem Postaci Gracza. Uzyłem jego aspektu – trwale uszkodzony – by Daimos wpadł w krwawy szał z zamiarem zabicia goblinów – wrogów Cyry. Zatrzymał go Iskander – stając na drodze gigantycznemu zbrojnokształtnemu pokazał królewski sygnet – co dziwnym trafem nie zaowocowało śmiercią Iskandera, a dezaktywacją konstrukciego wojownika.

Zagrała też kwestia nieznajomości języka. Z graczy goblińskim posługuje się tylko Shahal – gnoll. On zatem negocjował z goblinami, zaś reszta graczy kombinowała raczej jak ustawić wozy itp.

W końcu wyruszyli zabierając wszystkie gobliny ze sobą.

Scena2: burza
Znad Pogorzeliska ruszyła jednak za nimi tajemnicza burza pyłowa. Niosąc kurz wypalonej magicznym kataklizmem ziemi zaczęła doganiać obciążone ziemne sanie Failina.

Ta scena miała mieć wydźwięk – no dobrze, wzięliście niewolników – co teraz poświęcicie by ich uratować?

Z początku działała fajnie – zbliżająca się burza i ocucony niedźwieżukz klanu Traka chcący poświęcić inne gobliny [zwłaszcza te, które muprzeszkadzają] by uratować resztę. W końcu gracze zdecydowali się zatrzymac pojazd i zbudować jakieś schronienie przed burzą. Doszło do kłótni pomiędzy graczami – gnoll brał stronę niedźwieżuka i nie chciał się zatrzymywać, baronet Iskander obstawał za „leave no man behind”. Scena byłą dramatyczna ze względu na konflikt pomiędzy graczami – zirytowany Iskander postanowił zabić Brodka, małego goblina, sługę Shahala. Ten stanął w jego obronie i zwyzywał szlachcica co z kolei mało nie zaowocowało śwmiercią gnolla przeszytego szpadą. Shahal ukorzyła się przed Iskanderem, ale jego późniejsze czyny wskazują, ze wcale nie na długo.

Uruchomiłem też negatywny aspekt Rotena – krasnoluda – a mianowicie „mój kocur” – kot Browar siał spustoszenie wśród goblinow próbujacych zbudwoać schronienie ze skrzyń z ziemnych sań Failina. Skończyło się na tym, ze gracze stracili prawie całe zapasy.

Końcówka tej sceny wyszła źle. Najpierw, tuż po przejściu burzy okaząło się, zę zapomnialem o zwierzetach [mułach i koniu Iskandera] – więc zadecydowałem, ze są martwe, co rozjuszyło lucka. Potem miała miejsce mała kłótnia o prawa fizyki. Ale przede wszystkim nie udało mi się oddać atmasfery tego, ze gracze musieli coś poświęcić, by uratować niewolników. Za słabo zaakcentowałem skutek wyboru – pozostania w burzy. Konie były materiałem na niezłą scenę, który został zmarnowany [już widze baroneta, który usi wybierwać pomiędzy trójką goblinow a swoim koniem]. Konflikt pomiędzy graczami – lucek jako Iskander i Paweł jako Shahal przybrał też spore rozmiary. Moznaby rzec, że podobnie działo się na linii Daimos [Encu] – Shahal [Paweł], ale nie pamiętam sceny, w ktorej jeden z graczy powiedziałby – „zabijam go” lub coś w ten deseń. Roten nieodmiennie stał po stronie Iskandera.

EDIT: Gdzieś pod koniec tej sceny baronet Iskander zdobywa sobie wielką wdzięczność jednego z BNów – tego Cyrańczyka, ktory niegdyś należał do grupy polującej na prawowitego spadkobiercę trony Cyry, kim Iskander w istocie jest. Zdaje się, że Iskander uratował mu życie lub coś w ten deseń :o] Wdzięczny BN padl mu do kolan krzycząc o tym, ze teraz wie już faktycznie, ze Iskander jest prawowitym spadkobierca cyrańskiej korony – tym samym wyjawil ten sekret innym graczom. Mina lucka, prowadzącego Iskandera, była zaskoczona, a ja pozbyłem się tej tajemnicy poliszynela. Jak dla mnie in plus :-] [evil]

Scena3: Kłótnie i retrospekcje
Zwierzu, grający tajemniczym Cyrańczykiem, nie wykazywał w trakcie sesji przesadnej aktywności. Siedział za mną i pewnie przez większość czasu robił przesmiewcze miny ;o] Uaktywnił się w dwóch scenach – raz przy budowaniu schronienia przed burzą, drugi raz by przebudzić Daimosa. Jego postać miała bardzo wysoką umiejętność Mana. W trakcie sesji ustaliliśmy na szybko, ze prócz dodawania mocy własnym czarom tej umiejętności można użyć:
– do wspomagania czyichś zakleć [postać Zwierza, Aro [przypomniałem sobie wreszcie :-] wspomagała czarującego hobgoblina o podłym obliczu, gdy ten proboiwał uratować pojazd Failina przed pylem niesionym przez burzę z Pogorzeliska]
– do wyczucia, czy dany przedmiot jest magiczny.

Zwierzu postanowił użyć swojej wysokiej many do uaktywnienia Daimosa. Pierwsza próba spaliła na panewce, ale druga zaowocowała przebudzeniem generała. Zanim to nastąpiło graczom udało się skontaktować z Glosem, ktory przycichł tajemniczo po scenie dezaktywacji zbrojnokształtnego. Głos opowiedział o tym jak został wciągnięty w jakieś marzenia senne z przeszłości Generała. Nie podał szczegółów, co dla niego typowe. Wydarzenie to jest jednak dziwne w kontekście tego, że na poprzedniej sesji Głos złozył przysięgę wierności baronetowi Iskandrowi – a teraz zniknał w odchłaniach majaków Daimosa.

Przebudzony przez Aro [czyli Zwierza] Daimos został zaatakowany słownie przez baroneta Iskandra. Szlachcic powołał się na swoje prawa i fakt, ze jest dziedzice Cyry. [przy okazji miałą miejsce kolejna sprzeczka dotycznąca stopni wojskowych :->] General zapragnal dowodow – skonczylo sie na tym, ze Shahala dostal na palec pierscien rodowy – co mialo udowodnic, ze tylko w rekach nastepcy tronu ma on jakies magiczne moce. Shahal zalozyl pierscien… i mial wizje.

W wizji widzial siebie w towarzystwie jaiegos poteznego zbrojnoksztaltnego, z pancerzem pełnym ostrzy obserwujacych toczaca sie na dole bitwę dwóch armii. Jedną z nich dowodził baronet Iskander. Zbrojnokształtny powiedział „Co robimy? Ty musisz zdecydować.” po czym wizja przeminęła. Shahal skrzętnie ukrył fakt wizji przed resztą postaci, czym dostarczył argumentu Iskanderowi. Nawet wtedy Generał Daimos [lol] nie zgodził się sluzyć baronetowi. Ze słowami „Cyra już nie istnieje, a ja slyszałem, ze jestem wolny.” Zatopił się we własnych rozmyślaniach.

Jeszcze przed wyruszeniem w dalszą drogę Shahal dogadał się z niedźwieżukiem z plemienia Traka – tym, który został wczeeniej pokonany i pojamy przez graczy i który podcza ucieczki przed burzą sugerował by pozbyć się balastu w postaci innych goblinów by uciec. Niedźwieżuk obiecał zaprowadzić graczy do najbliższego miasteczka za cenę połowy z tuzina goblinów. Tymczasem krasnolud Roten i baronet Iskander zdecydowali się nie wpuszczać goblinów do siebie na ziemne sanie Failina. Wybuchla klotnia pomiędzy Rotenem a niedźwieżukiem – w końcu zdenerwowany krasnolud nie orzumiejąc slowa z tego co mowił goblin dał mu z baźki… tak skutecznie, ze ogłuszył delikwenta. W ten sposób… drużyna straciła przewodnika.

Wkrótce jednak i tak wyruszyła na poszukiwanie miasteczka. Zapiaszczone resztki jedzenia nie starczyłyby na dwudniową podroż do Kamienia Zbiorczego – najbliższej cywilizowanej miejscowości.

CD gdzieś nizej.

[…]

CD Następuje

Scena 4: spotkanie z Płaczką

Gracze oczywiście zgubili się na stepach. Zapadla noc, ale gdzies w oddali zobaczyli swiatlo. Wkrotce okazlo sie, ze to czworka goblinow zbliza sie ku nim dajac znaki swiadczace o dobrych intencjach.

Wkrotce okazlo sie, ze czworka goblinow to:
– hobgoblinska Płaczka – bard-czarownik – imieniem Tara
– hobgobliński mistrz łańcuchów
oboje z jednego ze starożytnych plemion Dhakaani
oraz
– goblin szaman z plemienia Potaga – widziany już wcześniej przez graczy w Różanym Kamieniołomie, gdzie spiskował z Garrowem – zmiennokształtnym z Zakonu Szmaragdowego Szponu.
– jego niedźwieżucki pomagier – ochroniarz – jak się potem okaże brat niedźwieżuka, którego Roten zabił nieopodal kamieniołomu Smoczej Paszczy podczas ratowania Brodka i Bagraka [patrz poprzednie przygody :-P].

Hobgobliny i ich towarzysze odnaleźli graczy za pomocą magii – co dałem im odczuć tuż przed sceną spotkania. Płaczka Tara zaproponowała wspólne obozowisko, na co gracze przystali, wiedząc, ze i tak nie trafią już do miasta.

Płaczka szybko przeszła do konkretów. Jej spotkanie z graczami nie było przypadkowe – jej drużyna poszukiwała ich by odzyskać magiczną linę, którą gracze kilka sesji temu zrabowali z ciała niedźwieżuka obok kamieniołomu Smoczej Paszczy. Gobliny Dhakaani miały ją potem zamiar wymienić na magiczny miecz będący w posiadaniu plemiania Potaga. [Miecz ów jest artefaktem z czasow dawnej goblinskiej świetności – gracze mieli okazję walczyć o niego w stloicy, kilka sesji temu, podczas tzw. Wyścigu Koryta]. Nie ma jednbak nic darmo – gracze, w osobie Pawła i jego Shahala – zażądali w zamian zwrotu magicznego pancerza [słynny pancerz łowcy likantropów], który Potaga odebrali gnollowi. To znaczy zażądaliby, bo szybko wybuchł spór – Roten, będą cy przypadkime w posiadaniu liny nie widział w takiej wymianie żadnego interesu. Rozpoczęła się kolejna kłótnia. Płaczka odeszła by dać czas graczom, a jednocześnie odstawić niezły szoł przed goblinami – towarzyszami druzyny, którzy podeszli do jej ogiska, nieopodal.

W scenie rozmowy z Płaczką wyszedła też na jaw los Ezghaara. Ta postać była prowadzone przez Przemka aż do chwili niefortunnego spotkania z królem goblinów, kiedy to Ezgharowi niespodziewanie się zmarło. [kilk sesji temu] Okazało sie, że ze skóry wojownika, ktory tuż przed śmiercią stał się członkiem goblińskiego plemienia [Rhukaan Blog – tak samo jak Shahal], gobliny zrobiły pancerz. Wieść niesie, ze ten kto się weń przyodzieje [obecnie wódz Rhukaan Blog – Skakan] będzie odporny na wszelką bron i nawet król goblinów nie będzie mógł go pokonać. Ten epizodzik to mój mały hołd dla postaci Ezghara, która była naprawdę fajna, a zgineła przypadkowo w wyniku rzutu kośćmi [żeby nie było – akceptuję taką sytuację w 100%]. Ezghaar miał tę cechę, zę praktycznie w każdej walce zostawał powalony do nieprzytomności, a jednak z każdej z nich wychodzil zywy – stąd goblinski przesąd.

Widząc niezdecydowanie graczy Płaczka zaproponoiwała inny układ – walkę jeden na jeden, zwyciuęzca bierze wszystko. W ten sposób gracze mogli albo stracic linę, albo zyskać pancerz. Roten, do ktorego należało ostatnie słowo, zadecydował – Shahal stanie przeciwko hobgoblinskiemu mistrzowi łańcuchów.

Walka była krótka i krwawa. Hobgoblin zrobił z gnolla miazgę.

Tu kilka uwag: Przemek po sesji strasznie cierpiał z powodu tego wyboru – więc uznaje to za udany fragment sesji, bo ważny dla przynajmniej części graczy. Przed rozpoczeciem walki Shahal postanowil wmocnić się magią, a hobgoblin wykonał kilka ruchów wirującym łańcuchami próbując zastraszyć przeciwnika – oba poskutkowały bonusami +1 dla walczących i w ostateczności zniosły się. Paweł miał już wykorzystaną większość aspektów – stąd nie mógł za bardzo nimi zadziałać. Za to zasada spirali śmierci zadziałała zdecydowanie szybko. Sama walka nie trwała dłużej niż 2 minuty czasu sesji.

Półżywy gnoll został potraktowany przez mającego wyrzuty sumienia Rotena eliksirem leczącym – i dzięki temu przeżył. Jednocześnie jednak znalazł się na łasce i niełasce baroneta Iskandera, który może w każdej chwili zakończyć jego cierpienia. Baronet póki co okazuje szlachetność i leczy gnolla, ale kto wie, co będzie dalej.

Po walce szaman z plemienia Potaga zażądał jeszcze oddania przez graczy przedmiotum, który ci zabrali niegdyś z ciała niedźwieżuka pod kamieniołomem Smoczej Paszczy – tym razem nie chodziło o linę, tylko o magiczny manuskrypt. Gracze odmówili – nie mogli zresztą zrobić inaczej, bo manuskrypt zabrała Lakashtari, która odłączyła się od drużyny i udała do Rhukaan Draal. Goblin pogroził im, po czym oddalił się.

Jak widzicie oba magiczne przedmioty od czapy wylosowane z tabeli skarbów :-) znalazły swoje zastosowanie ;-)

Zejście ze sceny gnolla zaowocowało zmianą układu sił. Baronet wykorystał ją i pozwolił goblinom, które Shahal by już wcześniej przehandlował z niedźwieżukiem z klanu Traka, by zabiły owego niedźwieżuka. Było to o tyle proste, ze kilka scen wcześniej Roten powalil tamtego i pozostawił go nieprzytomnego na ziemnych saniach Failina.

Gobliny towarzyszące graczom postanowiły przyłączyć się do Płaczki. Z graczami zostali jedynie – hobgoblin, który potrafił czarować i odgonił burzę znad pojazdu Failina, Brodek – goblin – sługa Shahala oraz jeden z goblinów z tuzina.

Gobliny towarzyszące Płaczce zaczęły się wkrótce po walce zbierać do odjazu – w środku nocy – takze wspólny obóz okazał się tylko pretekstem do sprytnego wydostania od graczy magicznej liny. Rotena ostatecznie to rozwścieczyło – ruszył do nich i zażądał walki z goblinami Potaga, takiej jaką stopczył z mistrzem łąńcuchów Shahal. Goblin, poprzez Płaczkę, która operowała Wspólnym, odmówił. Cała sytuacja okazął się też okazją do pokazania, ze hobgobliny z plemion Dhakaani cenią się bardziej i sa bardziej niebezpieczne od niedźwieżuków i goblinów z plemion Marguul [cześcią tej grupy jest plemie Potaga]. Roten poprzysiągł zemstę na Potagach, ale gracze pozwolili grupie odejść i tym razem, inaczej niż w wypadku karawany niewolników plemienia Traka – nie spuścili nikomu łomotu.

Na tym sesja się skończyła. Gralismy już ponad 4h, co uważam za d\wystarczający czas jak na jedną sesję, a wątki z miasta, które przygotowałem były trochę nieporzygotowane, a poza tym zajełyby za długo czasu by umieścić je w ramach tej sesji.

Uwagi co do mechaniki
FATE sprawdza się nieźle. Gracze zaczeli już powoli korzystać z aspektów, udało się nawet stworzyuć w biegu postać Zwierza. Tyle słodzenia, teraz minusy:

Uzycie fabularne aspektów
Jestem przeciwny. Od przejmowania kontroli fabularnej są Punkty FATE’a – są one dzięki temu nagrodą za wydane pedeki albo używanie negatywnych aspektów. Aspekt użyty pozytywnie może IMHO i zgodnie z reguąłmi posłużyć do zmiany rzutu i tyle. Jestem jednak otwarty na dyskusję, bo jak zauważylem sam użyłem quasi-fabularnie negatywnego aspektu Rotena [słynny „mój kot”, który rozwalił probę zrobienia dobrego schronienia przed burzą strasząc gobliny].

Punkty FATE’a a BNi
Myślę, ze gdy używa się punktu FATE’a na korzyść BN’a – np. Shahal ratujący Brodka przed szpadą Iskandera – ten powinien automatycznie dostawać jednego pedeka przywiązania do BG bez konieczności dodatkowych wydatków po sesji.

Pedeki na BNów
Pedeki na BNów zawsze mają pierwszeństwo nad fabularnymi ustaleniami w trakcie sesji. Jeżeli jeden gracz dogadał się z BNem a drugi coś mu tylko zasugeroiwał, ale przeznaczył potem na niego 3 pedeki to BN będzie działał po myśli tego drugiego. Maksymalny pułap pedeków na BNa na jedną sesję to trzy. Sugeruję by gracze pisali na AP jak się mają ich stosunki z BNami – ile PDków na kogo wydali itp.

Propozycja do rozwinięcia
Każdy BN, tak jak każdy gracz jest opisany przez aspekty. Sugeruję by:
– po przyznaniu ilości pedeków równych ilości aspektów BNa staje się on przyjacielem/sojusznikiem BG
– po przyznaniu ilości pedeków równych dwukrotnej ilości aspektów staje się on niewolnikiem/kamratem BG :o]
Zauważcie, że im wazniejszy BN tym ma więcej aspektów i trudniej go „kupic” :-) Wykupywanie musi mieć tylko minimalne zaczepienie w rzeczywistości gry – czasami zwykłe „słyszał o mnie” wystarczy. Pedeki można przeznacząć na BNow tylko pomiędzy sesjami. W trakcie sesji zagranie w stylku „słyszał o mnie i ceni mnie” umozliwia punkt FATE’a [tak jak napisałem wyżej daje to jednocześnie 1 pedek związku BG-BN].

Magia
Jak w 4by5: http://www.panix.com/~sos/rpg/4by5.html
Umiejętności dodatkowe – Mana i Odporność na magię. Ta druga może być użyta do przeciwdziaąłnia dowolnemu czarowi skierowanemu na postać – pozimem trudności jest wynik testu postaci czarującej. Mana jest używana do wyczucia magii [w najbliższej okolicy postaci itp.] i podczas czarowania.

Porocedura rzucania czaru
1. Test umniejętności magicznej – sukces = sukces :-)
2. Test Many. Polega to na tym, że rzucamy 4kF – jeżeli wypadnie wynik mniejszy od 0 – mana spada o 1 poziom. Gdy Mana spadnie do poziomu Słabego – postać przestaje moc czarować.
ew. 2b. Ktoś kto ma umiejętność magiczną a nie ma Many też moze czarować. Jego Mana jest domyślnie Słaba – wykonuje test i jeżeli wypadnie w nim cokolwiek niżej od +1 [czyli poziom słąby lub niższy] traci możliwość czarowania do następnego odpoczynku tak jak inny czarownik.

Śmierć
Reguła FATE’a – śmierć tylko w wypadku dobicia – do mnie nie przemawia. Proponuję nastepującą procedurę:
1. Gdy postać dostaje zaznaczoną kratkę „Nieprzytomny” [7 na schemacie] – pada. Musi teraz w najbliższej przyszłości – np. po walce wykonać test Wytrzymałości [umiejętność].
2. Trudność testu:
Bazowo – Znośna.
Za każdą Ciężką Ranę, którą odniósł Bohater +1.
Przy byciu powalonym zasadą +4 -> trudność jest Słaba bez względu na Ciężkie Rany.
Sukces w tym teście – postać przeżyje [ustabilizuje się :o]. Porażka – zgon.

Walka do ostatniej kropli krwi
Atut, który pozwala graczowi walczyć nawet po osiągnięciu poziomu ran 7 – Nieprzytomny. Za to po walce postać musi wykonać test Wytrzymałości o trudności o 1 wyższej niż normalnie [np. postać z jedną Ciężką raną – o trudności Dobry]. Taka postać moze walczyc nawet po przyliczeniu krytyka za +4.

Tyle mi sie chwilowo nasuwa.

Wrażenia po sesji
Ja: dobrze [5/7] – było dużo wyborów i dużo emocji
Paweł: Nieźle [4/7] – nikt nie lubi, gdy jego postać mało co nie ginie z ręki jakiegoś nowego-uzurpatora.
Przemek: [5/7] – tu dla mnie niespodzianka – wydawąło mi się, ze Przemek nie lubi za bardzo takich gadanych sesji.
lucek Słabo [2/7] – „nic się nie działo”, „nie lubię konfliktów w drużynie”, „za mało eksploracji świata”.

Wygląda to nieźle, ale myślę, że z czasem wrażeni z tej sesji będą się pogarszać. Dużo kłótni, takze z MG, GNSowy hardcore [gracz grający preciwko graczowi] i mimo wszystko jakaś tsak atmosfera nienajlepsza. Kolejny raz wygląda na to, ze nieco rozmijają nam się z luciekm priorytety Jego gra była bez zarzutu pod względem warsztatu i umotywowania w świecie. Ja odkrywa jednak w sobie kolejny fragment niepisanej erpegowej umowy społecznej, jakej się dotychczas trzymałem – gracze z większym stażem powinni mieć więcej do powiedzenia podczas sesji.

Pedeki:
Tym razem w moi odczuciu nie wypaliła idea przydzielania sobie pedeków przez graczy. Raz, ze przez większość czasu miałem kontrole nad tym co się dzieje, dwa, że tak naprawdę aktywnie grały 3 osoby.nie było czego dzielić, ale dałem mała pulę – 5 punktów.

Hum, to tyle. Następna sesja w sobotę o 10:30 u mnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: