Eberron: wydarzenia na arenie Logora

Sesja 24

Umowiliśmy się na 10:30 w sobotni poranek u mnie w domu. Wróciłem specjalnie wcześniej z konceru/imprezy urodzinowej u znajomej – totalnie zwalony. W dodatku miałem tylko szkic lokacji pozostały z poprzedniego tygodnia i nie za dużo pomysłow na sesję. Zważywszy na fakt, że lucek mnie zjebał za poprzednią sesję zapowiadało się na niezłą katastrofę. 

Gracze się pospóźniali i w końcu zaczęliśmy grać punkt dwunasta. Na sesję stawili się Pudłacz [gnoll Shahal], Przemek [krasnolud Roten], Pseudo [druid Bastian] i lucek [baronet Iskander].

Wydarzenia

Zaczynamy na pustych stepach Darguun. Początkowo sesja snuła się wolniutko, co było okazja do opisania pyłu z Pogorzeliska nawianego przez burzę i ciała niedźwieżuka Krootada z plemiania Traka, które rozkładało się w porzuyconym przez graczy wozie dla niewolnikow. Generał Daimos, postać nieobecnego Enca, dalej miała zwiechę, co stało się pretekstem do rozmowy z Głosem Marona d’Cannith. Rozmowa była całkiem miła – okazło się, ze Maron jest zupełnie nieświadomy wydarzeń ostatnich kilku lat, a jego „śmierć” datuje się gdzieś na okolice Dnia Pożogi. Fajny IMHO element budujacy klimat świata.

W końcu wyruszyli. Przebudzony Shahal został uleczony czarami przez Bastiana i natychmaist zaczął obserwację otoczenia. Szybko wyczuł, ze cos wisi w powietrzu – dopadł jedynego z goblinów, który został z graczami [prócz niego zostali jeszcze hobgoblin-czarownik Bulg oraz goblin-sługa Shahala Brodek] i zaczął go przesłuchiwać twierrdząc, ze musi on być szpiegującym ich odmieńcem Garrowem. Scena była ważna – bo to w istocie był Garrow – przebrany w postać goblina.

Cofnijmy sie na sekundę do poprzedniej sesji. Przypominam, ze podczas ostatniego spotkania z Płaczką towarzyszyła jej czwórka goblinów – w tym szaman i jego ochroniarz – niedżwiezuk. Ten drugi był w istocie Garrowem w przebraniu – odmieniec manipulował goblinami Potaga tak, by odzyskać schemat z rąk graczy. Przypomnijmy:

kaduceusz napisał(a):Po walce szaman z plemienia Potaga zażądał jeszcze oddania przez graczy przedmiotum, który ci zabrali niegdyś z ciała niedźwieżuka pod kamieniołomem Smoczej Paszczy – tym razem nie chodziło o linę, tylko o magiczny manuskrypt.

Tak naprawdę za wszystkim stał Garrow manipulujący za pomocą czarow osobą kapłana. Wiedzial, ze gracze zrabowali zwój z czarem, ale chciał ich zmusić by wyjęli wszystkie swoje przedmioty by potem stwierdzić, że to schemat jest opwym „magicznym manuskryptem”. W ten sposób postawiłby graczy w pozycji nieuniknionwgo konfliktu z potężną Płaczką. Wyszło inaczej, więc zmodyfikował plan.

kaduceusz napisał(a):Gobliny towarzyszące Płaczce zaczęły się wkrótce po walce zbierać do odjazu – w środku nocy – takze wspólny obóz okazał się tylko pretekstem do sprytnego wydostania od graczy magicznej liny. Rotena ostatecznie to rozwścieczyło – ruszył do nich i zażądał walki z goblinami Potaga

Gwoli ścisłości Roten zażądał wtedy walki „z tym niedżwieżukiem”, na co zmuszony byłem oznajmić – „nigdzie go nie widzisz”. W sekunde po tym usłyszałem, bodaj od lucka: „Bloody Garrow!”, ale gracze nie podjęli tego wątku, traktując to jak sądze jako żart, więc odmieńcowi się udało. W nocy Garrow skradł z plecaka krasnoluda Rotena schemat i ukryl go w jednej z pustych skrzyń na pojeździe Failina – ten fakt nie został przez graczy poznany do końca sesji, ale zamieszczam go tu, bo szkoda, żeby się zabawne pomysły marnowały ;-)

Wracamy do sesji. Shahal przesłuchuje Garrowa w postaci malego goblina. Ten zwija się i skręca jak może, łże wymyślając kolejne fakty na bieżąco, blaga o ratunek. Wypsło mu się nawet, ze zna wspólny, ale mimo to udało mi sie przekonać nim graczy, ze to nie on. Bastian próbował zmusić go do przemiany czarem „control body”, ale zadziałała tu wysoka odpornośc na magię odmieńca – to też było kluczową sceną. Niemal cała scena rozegrana była fabularnie, bez rzucania kośćmi.

Na horyzoncie pojawiło się miasteczko zwanę Areną Logora, gdy nagle Failin podniósł krzyk. Okazało się, ze podczas burzy zaginęły praktycznie wszystkie jego sztandarzy przejścia – proporce dające ochronę poszczególnych goblińskich plemion. Gracze musieli radzić sobie ze starym sztandarem króla Lheesha Haruuca, ktory Roten lekko podrasował magią „Enhance Matter”.

Jeszcze przed wjazdem do miasta miała miejsce scena z goblinem Brodkiem – przybocznym Shahala. Ten mały zdradziecki goblin wchodził znów w paradę Iskanderowi drażniąc go i chowając się za plecami gnolla.

Tuż przed miasteczkiem graczy zatrzymała grupka „straży” – 3ech niedżwieżuków i jeden goblin. Okazało się, ze należą do miejscowego plemienia Grog [jak sie potem okazało z grupy pelmion Marguul, czyli tej samej co Potaga]. Widząc brak sztandarów przejścia zażądali myta za wjazd do mioeściny – i to iście zbójeckiego myta jak na miejscowe warunki – 30 sztuk złota. Roten, znany krasnoludzki sknerus, zaczął się z nimi targować – w końcu, mimo kłopotów z matematyką u gobosów udało się wszystko załatwić. Baronek Iskander widząc, że karasnolud jest łasy na pieniądzę wykazał się gestem i zwrócił mu poniesione wydatki. Miła scenka.

Miasteczko wyszlo całkiem fajnie. Ta lokacja to dół w ziemi pozostały po kopalni opdkrywkowej z czasów cyry – cały obudowany uliczkami i rozwalającymi się chałupami miejscowych goblinów. Jak to określili gracze – „Minas Tirith” tylko na drugą stronę. Do tego na dnie plac, światynia Cienia [bóg z Mrocznej Szóstki – złego panteonu], budynek wodza; a na górze stary budynek magazynu, w którym miejscowi byli Cyranie zorganizowali arenę dla walk gladiatorów. W mieścinie spotkac można było 3 plemiona – rządzących tu niedżwieżuków Grog, przybyłych biedakow z plemienia Rhukaan Lag i wizytację plemienia Potaga czekającą na transport niewolnikow, który miała tu dowieźć karawana plemienie Traka. Dokładnie ta, którą gracze rozwalili w pył ostatnim razem. W miasteczku przygotowania do wieczorenj uroczystości poświęconej Cieniowi – walki gladiatorów-niewolników z okrutnym potworem na miejscowej arenie.

Gracze wjechali do miasteczka i zamiast zjechać po stromych uliczkach na dno, tak jak planowałem, zatrzymali pojazd na górze ze słowami – „jak zjedziemy to już nie wyjedziemy” [w sumie było to prawdopodobne :o]. Goblińskie dzieciaki zgromadziły się by obejrzeć to cudo, a tymczasem gracze kłócili się kto ma iść na dno po zapasy na dalszą podróż. Zamieszanie wykorzystał Garrow i ściskając jakis przedmiot [schemat] skoczył w tłum. Shahal, Brodek i Bastian ruszyli w pogoń, ale nieudane testy wysportowania i nieświadomośc tego, ze to Garrow pozwoliła odmieńcowi umknąć. Z drugim/dziwnym schematem. Drużyna sprawdzała co też mogło im zginąć – sprawdzili wóż Failina, Shahala, ale nie sprawdzili plecaka Rotena. Zabawne.

Drużynę opuścił też hobgoblin Bulg – ten sam, któremu źle z oczu patrzyło i który potrafił czarować.

W tym punkcie drużyna rozdziela się. Ja będę prowadził na przemian dwóm grupom graczy, tej drugiej pozwalając na interakcje pomiędzy sobą – czy to granie w bierki, czy to kłótnie/pojedynki BG-BN. Gracze w tle nieźle sobie radzili – momentami krzyki Pawła nawet przeszkadzały prowadzonym porzeze mnie graczom. Pseudo miał tu cieżką rolę – odgrywał BNow, których zazwyczaj odgrywam ja.

Najpierw na dno schodzą Shahal, Brodek i Bastian, z racji swej znajomości goblińskiego. Na dole wiec prowadzony przez kapłana-człowieka [imieneim Sure]. Sure nawołuje do zwrócenia się przeciwko królowi goblinow Lheshowi Haarucowi. Shahal zagrał tu nawet jak dla mnie zaskakująco ostro – wywołał niezłą kłótnię z kapłanem, zwyzywał go i próbował ośmieszyć przed zebranymi goblinami :-) Potem test. Mieliśmy pewną trudność ze znalezieniem odpowiadniej umiejętności – ja nadal obstaję, ze odpowiadnia e było Dowodzenie, ale stanęło na Dyplomacji. Shahal wyrzucił słabo, a kapłan… znośnie [1 poziom wyżej]. Tłum zwrócil sie przeciwko dumnemu gnollowi i pogonił go kamieniami, ale niewielu ruszyla za nim by sprawić mu lanie.

Tutaj mam chwilowo dylemat – czy mogę zdradzać aspekty BNów w AP :-) Powiedzmy, ze się skuszę na przykład – a nuż to sie przyda do jakiegoś rozwiązania w stylu – gracz daje MG Punkt FATE’a żeby odpalić negatywny aspekt BNa itp.

Sure – [] Nienawistny [] Kaznodzieja

Shahal i Bastian wrócili w te pedy do pojazdu i chcieli uciekać – krasnolud Roten i baronet Iskander wyśmiali ich, po czym sami wyruszyli na dół [jeszcze ze zbeenowanym Aro – bohaterem Zwierza z poprzedniej sesji]. Tam spotkali Surego. W rozmowie opryskliwy postawny kaznodzieja zdradził Iskanderowi, ze „jego towarzysze pod dowództwem półelfa Lavlona” są w gościnie u szefa miejscowego zgromadzenia Cyrańczyków – Krottona. Szósty zmysł [specjalizacja intuicja w spostrsegawczośći Iskandera] podpowiedział baronowi, ze coś jest nie tak. W istocie Sure wiedział, ze ci ludzi szukają baroneta i że paragną go zabić dla pieniędzy. Skłonny był skusić się na złote monety i pomóc im w tym. Roten i Iskander nie zgodzili się, Sure odszedł.

Sekunda rozglądania się i okazało się, ze w okolicy nie ma żadnych normalnych sklepow, bazarów, karczmy, nic. Dziura [he he he] na środku stepu. W dodatku ani Iskander ani Roten nie mówili po goblińsku. Gracze postanowili wyjść na górę do zauważonego obok wyrobiska miasteczka namiotów. Po dordze spotkali kolejnego byłego cyranina. Mara, bo tka sie zwał, porozmawiał z nimi, przedstawiając miejscowa sytuację. Zdegenerowani byli Cyrańczycy pod wodzą niejakiego Krottona prowadzą arenę gladiatorów. Sami posiadają niewolnikow, a o tradycji swego kraju zapomnieli, wyrzekli się jej. W dodatku ziemie są nieurodzajne, pył z Pogorzeliska sprawia, że ledwo da się żyć. Mara zaprowadził Rotena i Iskandera do Areny. Tam spotkali się z Krottonem, który wprost oznajmil Iskandrowi, ze jest poszukiwany. Zgodził się jednocześnie przygotować za słoną zapłatą rację żywnościowe dla drużyny.

Przed Areną zasugerowałem też, ze Garrow ucieka z miasta – w tle widać było człowieka, który ukradł konia i z jakimś pakunkiem odjeżdża z miasteczka.

W międzyczasie Shahal pobił Pavota Grida [to ten BN, który ścigał Iskandera, by potem, podczas ostatniej przygody zostać jego wiernym sojusznikiem]. O szczegóły pytajcie Pseudo – on to prowadził ;-)

Tuż po tym zajściu obok ziemnych sań Failina pojawiła się czwórka straznikow z plemienia Grog – dokładnie tych samych, którzy wcześniej zbierali myto. Poprosili on graczy by pomogli swoim pojazdem w zawaleniu budynku, który naruszyła burza piaskowa. Te scena była zaplanowana wcześniej bez względu na inne wydarzenia, ale mogło to wyglądac trochę tak jakbym znów chciał wciągnąc pojazd na dno odkrywki :-) Gracze, jak to gracze – znów się wykręcili – postać Pseudo, Bastian, zaproponował że użyje do tego swych magicznych mocy. Ruszył na dół wraz ze zbrojnokształtnymi. Miało to być sposobem na wyłączenie postaci Pseudo z głównego nurtu wydarzeń – Pseudo ma bowiem zwyczja wychodzić z sesji wcześniej niż inni gracze – ale oczywiście znowu – Pseudo zopstał jednak pół godzinki dłużej oi musialem ową scenę rozegrać. Gracze zburzyli magią budynek, a dowódca niedźwieżuckiej milicji z wdzięczności ostrzegł Pseudo przed ludźmi plemienia Potaga, którzy byli tez obecni w miasteczku.

Iskander i Roten nie spotkali półelfa Lavlona i jego trzech siepaczy u Krottona – bo ci byli juz wtedy powiadomieni o obecności graczy w miasteczku i wyruszyli na ich poszukiwania. Trafili na Shalaha. Po krótkiej rozmowie gnoll umowił się, że nie bedzie im przeszkadzał w schwytaniu Iskandera, a potem wskazał rannego Pavota. Ten ostatni zaczął uciekać, a czwórka łowców za nim.

Tutaj Pseudo opuszcza sesję.

W chwilę potem wszyscy gracze/postacie potkali się pod pojazdem Failina. Tylko po to by dostrzec zbliżającą się ku nim grupę niedżwieżuków Potaga. Potagom obecność graczy zdradził hobgoblin Bulg. Ten BN też miał swoją historyjkę, ale to może innym razem.

Potagom przewodził niedźwieżuk imieniem Parvul. Parvul miał już przyjemność z Shahalem, kiedy kilka sesji temu prowadziłem Pawłowi solówkę – zapamiętał go wtedy jako niezwłykle groźnego [Shahal o mało co go nie zabił]. Parvul zażądał od postaci graczy rekompensaty za niewolników, których ci odbili plemieniu Traka. Tak jak pisałem mieli oni byc wkąldem plemienia Potaga w uroczystości święta Cienia. Shahal od razu złapał kontakt z niedźwieżukiem i zaproponował, żeby wzieli baroneta Iskandera w zamian za niewolników. Bad move.

Failin tłumaczył całą konwersację reszcie BG [jak widzicie kwestia językowa jest całkiem istotna na naszych sesjach]. Gdy tylko Iskander usłyszał słowa Shahala rzucił sie na niego w furii. Miał miejsce dośc dramatyczna, aczkolwiek niezbyt śmiertelna walka miedzy tymi dwoma – rozłączył ich w końcu Roten. Potaga nie chcąc ryzykować starcia z potęznymi przeciwnikami [przed chwilą mieli przed oczami poakz najwyższej klasy walki] wycofali się dyplomatycznie dając graczom dwie godziny na jakieś dogadanie się.

Iskander zaczał atakować słownie Shahala i tu właczyłem się Daimosem, zgodnie ze wskazówkami jakie otrzymałem na gg od Enca. Zbrojnokształtny generał stanął w obronie gnolla. Wkrótce po burzliwej kłótni miało miejsce dramatyczne glosowanie nad kwestią – czy wykluczyć baroneta z drużyny. 3 do 2 wygrała opcja Shahala [Shahal; Brodek, Zapadka vs. Roten i Nowy, ktory niespodziewanie poparł baroneta; reszta wstrzymała się od głosu]. Oburzony Iskander wybuchnął iście królewskim gniewem, zegradował generała Daimosa, po czym odszedł. Jego postawa przypomniała Shahalowi scenę wizji z zeszłej sesji – gnoll/gracz dopiero wtedy poukładał sobie to wszystko w spójną całość – i poniekąd pożałował swojej pochopnej decyzji. Zrozumiał bowiem, ze Iskander jest prawdziwym następcą tronu Cyry.

Tu chciałem zrobić cięcie, ale gracze nastawali na dalszą grę. Zgodziłem się, co miało dość poważne konsekwencje – o tym w następnej części AP, jak mi sie znowu zechce. Wtedy też komentarze odnośnie mechaniki. Teraz tylko pedeki:

Bastian – 12 [głównie za granie innymi postaciami, zeby było śmiesznie]
Shahal – 8 [za zbyt agresywne granie gnollem i troche zanikającego ducha gnollowego szaleństwa]
Daimos – 3 [za moje jego odrgrywanie [śmiech]]

Iskander i Roten raczej już się nie pojawią, ale obaj IMHO zasłużyli na 10.

Oceny:

Skala FATE’owa dla odmiany ;-)

Ja: Nieźle [+2]
Paweł: Nieźle [+2]
lucek: Znośnie [+1]
Przemek: Dobrze [+3]
Pseudo: Nieźle [+2]

[…]

Druga część sesji odbyła się z powodu nalegań graczy. Ja w sumie mogłem prowadzić dalej – miałem podstawy do improwizacji, a wydarzenia niemal toczyły się same.

Na początek baronet Iskander. Miał on zamiar udać się bodaj do szefa miejscowych „Cyrańczyków” – Krottona. W połowie drogi usłyszał jednak krzyk dochodzący z ust nikogo innego jak Pavota Grida – tego samego, którego Shahal wskazał siepaczom półelfa Lavlona. Szlachcic zmienił więc zamiar i postanowił uratować swojego towarzysza. Cięcie.

Grupa pod przywództwem Shahala przybyła pod arenę wyjaśnić sobie całą sprawę z goblinami Potaga. Szybko okazało się, że gracze nie byliby reprezentantami goblińskiego klanu w zbliżającej się walce – goblinom chodziło o rekompensatę za niewolników – w tej samej walucie. W grę wchodziło zakupienie niewolników od jednego z miejscowych plemion ale ktoś [chyba Daimos moimi ustami] rzucił sugestię by schwytać połelfa i ludzi polujących na Iskandera. Cięcie.

Iskander wchodzi na plac, gdzie przy aplauzie goblinów i milczącym przyzwoleniumiejscowego kapłana cienia siepacze męczą Pavota Grida. Baronet rzuca im wyzwanie – rozpoczyna się walka.

Tu włącza się Przemek i jego Roten. Na dźwięk słów „gobliński szaman” zaraz pyta: „a czy to ten sam Potaga, którego spotkaliśmy na stepie?” Ja na to: „nie, chyba, ze wydasz punkt FATE’a”. Wkrótce potem punkt jest wydany a Roten jako jedyny usłyszawszy odgłosy walki leci na pomoc Iskanderowi.

Przy 4 na 1 w FATE bardzo trudno jest przeżyć. Nawet wspaniały fechtmistrz, jakim był Iskander musiał walczyć bezbłędnie, bez pomyłki. Przeciwnicy co prawda walczyli ledwo znośnie [oprócz półelfa – on dobrze], ale przecież w kupie siła. Iskander się nie pomylił. Trzech dyletantów przeszył szpadą, a Lavlonowi pozwolił uciec… tylko po to by ten trafił na rozwścieczonego Rotena. Krasnolud nie dał mu uciec – zranił go i zyskła przewagę, ale ostatecznie3 oddał w ręce Iskandera. Baronet zaś kolejny raz okazął swą szlachetnośc i darował Lavanowi życie – zyskując kolejnego sprzymierzeńca wśród Nowych Cyrańczyków.

Nastepnie dwojka szlachciców ruszyła w stropnę świątynie Cienia i dostrzeżonego przez Rotena goblińskiego kapłana. Na oczach całej wioski wparadowali zbrojnie przez odrzwia i stłukli kapłana na kwaśne jabłko, mimo jego gróźb i rzucanych na lewo i prawo przekleństw. Następnie związali go w mumię i wrzucili do plecaka Rotena. Przypominam, ze działo się to w dzien uroczystości na część Cienia.

Na zewnątrz czekali już na dwójkę graczy miejscowi, póki co w niewielkiej liczbie. Gracze jednak zaczeli gadać, co w połaczeniu z barierą językową dało gobosom czas na zgromadzenie większych sił [zwłaszcza, że tuż obok świątyni znajdowął się budynek – leże wodza]. Sprowadzony na gwałt kapłan Sure zalecił graczom poddanie się, ale oni odrzucili tę propozycję i postanowili zabarykadować się w światyni. Ostatnia scena – Roten i Iskander z obnażonymi ostrzami – naprzeciwko nich piatka niedźwieżuków, któe weszły tylnymi drzwiami, a wokół świątyni żądny krwi profanów tłum miejscowych.

Postanowiłem nie rozgrywać tej walki – kazałem tylko graczom rzucić po 3 razy i na podstawie wyników [wypadły im prawie same pozytywy] – ocenić rozwój sytuacji. Zważywszy na masakryczną przewagę goblinow uznałem, ze przy takich rzutach przeżycie postaci jest wystarczającą nagrodą i uciałem ten wątek.

Pawłowi zaś opisałem skrótowo jak ich grupa załatwiła kwestię niewolników [przez zakup kilku koboldzkich sług za z trudem uciułane pieniądze] i wybyła z miasta w tempie ekspresowym – także ze względu na nagły wzrost nienawiści miejsowych do obcych.

Tu koniec sesji.

Przemek i lucek mieli do mnie pretensje za takie rozegranie ich sytuacji, ale nie miałem ochoty prowadzić długiej i z góry skazanej na porażkę graczy walki. Przemek ma przeprowadzić symulację by sprawdzić jak taka wlka skończyła by się faktycznie.

Po sesji zdecydowałem się też na erpegowe rozstanie z luckiem. Jego styl gry mi niezbyt odpowiada, miałem też sygnały ze strony pozostałych graczy – stąd taka moja decyzja.

Komentarze dot. mechaniki oraz moje odczucia co do tego fragmentu sesji następnym razem.

[…]

Czas na komentarze.

Punkty FATE
Z tego co dotychczas przyuważylem gracze z nich nie korzystają… poza walką. „A czy jak dodam 1PF to on dostanie ranę?” Podjudzenie Przemka do wydania PF na goblińskiego szamana [który nie miał wcale a wcale w pierwotnej wersji nic wspólnego z Potagami] skonczyło się kasacją postaci.

Poki co wstrzymuję zatem nowe pomysły na zastosowania dla PFów, ale przyznam że po głowie chodzą mi różne cuda – np. wpływanie przez graczy na to co dzieje się z BNami, którzy wypadli z głównego obiegu albo kreowanie wydarzeń tła fabularnego.

Magia
Test many: bez względu an to o ile nie powiedzie się rzut Mana spada o 1. Nie można wziąć umiejętności kontroli jeżeli nie ma się dwóch umiejętności podbudowy z tej grupy [np. by wziąć kontrolę materii trzeba mieć np. wzmocnienie materii i wyczucie materii]. Prawo nie działa wstecz ;-)

Świątynia w Arenie Logora
Myslę, ze to było nierozsądne. Roten wpada na plac i napotyka umykającego półelfa Lavlona… i sru, na niego! Jak słusznie zwrócił uwagę Paweł podstawa do takiego zagrania była bardzo wątła. Wtarabanienie się do świątyni też tak sobie IMHO uzasadnione fabulernie musiało się skończyć źle. Głównym powodem tego stanu rzeczy była postawa Przemka, który nie lubi gdy jego postaciom ktoś bruździ, a gobliński szaman groził mu na poprzedniej sesji, zresztą niezbyt skutecznie. Gracze wiedzieli, ze zbliża się swięto Cienia, że Potaga mają tu wpływy i ża sami nie są w stanie porozumieć się z gobosami. Dałem im jeszcze szansę na ucieczkę, ale zebrało im się na paktowanie. Szczęścliwe rzuty oszczędzily im życie – fajnie, będzie można tych postaci użyć jako tła kiedyś w przyszłości.

Wart odnotowanie jest tu fakt, że nie tylko ja byłem zirytowany postawą graczy. Pudłacz zapodał mi nawet punkt FATE’a z intencją – „żeby im to nie uszło na sucho”.

Drama i Iskander
Żeby nie było – osobiście mam wyjątkowo negatywny stosunek do Dramy, czy też prowadzenia uznaniowego, jeżeli wolicie. Użylem jej tylko dlatego, ze nie widzialem sensu w przedłużaniu sceny. Uważam ją za przejaw prowadzenia autorytarnego, którego zazwyczaj staram się unikać. Gdybym skłaniał się ku dramie to nawet nie rozgrywałbym walki Iskander vs łowcy, tylko uznał, że Roten przybywa w odpowiedniej chwli by obronić pojmanego Iskandera. Że wolę Fortunę – rozegrałem walkę i pozwolilem szczęśliwym rzutom lucka przechylić szalę na jego stronę. Walka była bardzo widowiskowa, a Iskander zagrany kapitalnie, choć jak zwykle nie obeszło się bez drobnych spięć w kwestii mechaniki.

Co się tyczy erpegowego rozwodu z luckiem – decyzja była w pewnym stopniu podyktowana emocjami i wyglądało to ostrzej niż powinno – prosze o wybaczenie. Trzeba przyznać, ze lucek zachował się tu naprawdę z klasą, takze Shane on me, Duce. Jak później lucek zwrócił uwagę było to dość nietypowe zachowanie jak na naszą grupę grających, w której zwyczajowo panuje demokracja. Tym razem zdecydowałem się na ostrzejsze rozwiązanie i sprawę rozwiązałem samemu. Brałem pod uwagę odczucia reszty grupy, ale podkreślam decyzja jest moja. Jako MG wkładam najwięcej w przygotowanie sesji i to do mnie należy dbanie o całość rozgrywki – w tym wypadku wybrałem rozstanie się zamiast powolnego dogrywania się całej drużyny, co zapewne miałoby miejsce po kilku/kilkunastu sesjach.

Dyplomacja i Dowodzenie
Zastanawiam się nad zmianą nazwy Dowodzenia na Zdolności Przywódcze. W ten sposob Dyplomacja byłaby zarezerwowana dla interakcji w mniejszym gronie, a ZP odpowiadałyby za wpływ na tłum, dowodzenie żołnierzami, takze za taktykę – nie widze sensu by tworzyć tu osobne umiejętności [można ewentulanie wziąć taktykę jako specjalizację w ZP].

Rozwój wydarzeń
Druga część sesji mogła potoczyć się zupełnie inaczej – mialem przygotowane szkice pomysłów na rozegranie goblińskiego święta [takze z udzialem pierwotnej wersji goblińskiego szamana] i walk na arenie. Przepadła niestety wątek Cyrańskiego Mściciela, którego jego dawni ziomkowie, a teraz na poł degenaraci z Areny Logora wystawiali jako stronę walki z potworem na arenie. Tak samo przepadły wątki odnoszące się do sceny wizji po założeniu pierścienia prze Shahala [patrz poprzednia sesja], czy spotkanie z plemieniem goblinów Rhukaan Lag, które przywdrowały w te okolice niedawno – czyli zarysowanie sytuacji politycznej w Darguun nadal lezy, mimo moich wysiłków od kilku sesji ;-]

Garrow
Tak po prawdzie to skradł jeden z dwóch schematów i to ten, w którego posiadaniu był Roten – a więc schemat jeszcze bardziej tajemniczy niż Shahalowy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: