Bitwa na Mokradle Roasz – wspominki

Kilka dni temu ukazał się wreszcie dwudziesty drugi Gwiezdny Pirat, a w nim drugi z tegorocznych zwycięzców Quentina – moja Bitwa na Mokradle Roasz do Eberrona. Poniżej kilka słów o tym jak scenariusz powstawał i skąd się wziął.

Dziewczynki mają swoje pamiętniczki, kaduceusz ma swoje erpegowe zeszyty. Poprzedni zeszyt, pozbawiony okładki i po brzegi wypełniony notatkami z mojej eberronowej kampanii wala się zapewne wśród rzeczy, które zwiozłem do domu z Krakowa. Plus minus rok temu kampania zaczynała powoli zwalniać – ostatni rok studiów i generalny brak czasu (mojego i drużyny) zadecydował o zamknięciu rozdziału z napisem Eberron. Oczywiście kampania urwała się w dramatycznym momencie, pozostawiając stosik niezrealizowanych do końca (lub wcale) wątków i osierocając grupkę całkiem fajnych postaci.

Obecne wcielenie zeszytu otwiera krótki zarys pomysłu na fabułę pt. Bitwa. W skrócie brzmi to następująco:
[1] scenariusz od początku do końca ma się składać z akcji
[2] drużyna ma grać oddziałem specjalnym, który przeważy szale bitwy
[3] scenariusz ma mieć dwa poziomy – jeden z bohaterami, drugi z jednostkami oraz
[4] ma być tak skonstruowany, by pasował i na jednostrzał, i dla dowolnej drużyny

Takich pomysłów miałem jeszcze w zeszycie kilka. Ale od pomysłu do scenariusza długa droga. Earthdawna wyeliminowałem, bo nie chciało mi się już wracać do archaicznej mechaniki, z której nie chciałem rezygnować. Warhammera skreślił bardzo dobry dodatek Dziedzictwa Sigmara, w którym nie znalazłem odpowiedniego miejsca do rozegrania mojej fabuły. Wreszcie Wampir okazał się w założeniach zbyt bliski kampanii, w którą grywam sobie od czasu do czasu u neishina, a chciałem napisać coś sto procent swojego.

Potem wpadłem na pomysł, by Bitwa była takim symbolicznym hołdem złożonym mojej umierającej kampanii i Eberronowi, jako mojemu ulubionemu settingowi do DnD. Dzięki temu chwytowi wiele elementów zaskoczyło od razu. Miałem już w kampanii kilka historycznych bitew (w tle historii) opisanych przez tajemniczego elfickiego barda – Mezzanina. W jedną z nich wrzuciliśmy trzecią postać jednego z graczy – maga imieniem Mixir (Przemek pisze o nim tutaj). Od razu miałem zatem grupkę bohaterów i jakąś sytuację. Wiedziałem też jak chcę, żeby wyglądało miejsce bitwy, bo prowadziłem już tam scenariusz, który ogólnie otwierał całą moją kampanię (choć dziś nie za bardzo pamiętam, o co w nim chodziło ;o). Pomysł na postać zbrojnokształtnego też zapożyczyłem od postaci z kampanii – mianowicie od generałą Daimosa, postaci ShadEnca.

Rozwijanie scenariusza z pierwotnego pomysłu jest trochę podobne do tworzenia przygody (sesji) ze spisanego już scenariusza. W obu wypadkach z czegoś trzeba zrezygnować, coś się zmienia, coś się dodaje. Z założeń [1]-[4] zrealizowałem praktycznie tylko [4]. Jedynkę odrzuciłem, jako nierealną (choć ostatnio Ultimatum Bourne’a kazało mi się drugi raz zastanowić), trójkę też, choć po drodze rozważałem użycie do scenariusza jakiejś planszówki. Dwójkę zmodyfikowałem dość znacznie. Podobnie było z postaciami. Mixir ze scenariusza nie jest Mixirem, którym grał Przemek, a zbrojnokształtnego z Bitwy i postać Enca łączy niemal tylko pomysł.

W sumie, gdy się nad tym zastanawiam widzę kilka różnych postaci tego scenariusza, etapy jego powstawania:
[a] pomysł
[ b] rozpiska scen i postaci potrzebna do poprowadzenia sesji (szkielet)
[c] wersje powstające podczas kolejnych sesji (o czym poniżej)
[d] tekst spisany w pośpiechu na Quentina
[e] wersja, jaką chciałem stworzyć, czyli wszystkie te elementy, których nie zdążyłem dopisać ;-)

Wielkie dzięki należą się wszystkim tym, z którymi w Bitwę grałem. Udało mi się ją poprowadzić cztery razy (z czego trzy razy do końca). Poniżej kilka słów o każdej z sesji.

Pierwszy raz Bitwę poprowadziłem w Lublinie, gromadząc moją starą drużynę, z którą rozegrałem dziesiątki sesji jeszcze za czasów podstawówki i liceum. Kuba, Pudłacz i Koso, wraz z gościnnie występującym, acz nieodmiennie bardzo dobrym Bizonem, zagrali dwie sesje. W tamtej wersji scenariusza nie miałem jeszcze stworzonych postaci, więc chłopaki kombinowali je sami, korzystając zkonwentowego kaduFATE. To pewnie tutaj zakończyła życie koncepcja, by rozpisywać Bitwę na dwie mechaniki. Pierwsza sesja sprawiała, że wywaliłem z rozpiski scenę briefingu u Amber Korannor. Występował w niej co prawda Sim, co dodawało fabule fajny smaczek, ale za to pobyt w Xandrar zajął tyle czasu sesji, że postanowiłem go wywalić w całości i od razu przejść do akcji. Być może spotkania z Amber byłyby dobrą klamrą kompozycyjną dla wydarzeń Bitwy, ale ostatecznie Amber w scenariuszu nie pojawia się wcale. Ponieważ Pudłacz grał w moją kampanię dałem mu postać zbrojnokształtnego. Nic jednak z tego za bardzo nie wyszło (to znaczy nie wyszło tak, jak chciałem), więc od tego czasu Spiek zaczął żyć jako osobny BG.

Pierwsza sesja była też wyjątkowa z tego powodu, że scenariusz w postaci szkieletowej [ b] miał się kończyć w zupełnie innym miejscu, niż jego wersja spisana faktycznie [d]. Ostateczne sceny miały się toczyć na bagnach, gdzie zbrojnokształtni ożywialiby Tytana w sercu swojego miasta/bazy. Jednakże gracze jakoś nie byli skorzy na te bagna leźć, więc końcówka miała miejsce na wzgórzu i tam już pozostała.

Drugi raz Bitwę prowadziłem na Krakonie 2007. Grali Urko, LECHu, WekT oraz beacon. To był jedyny raz, gdy nie ukończyliśmy scenariusza. Stało się tak, głównie z tego powodu, że nie do końca zrozumiałem się z graczami i postacie, zwłaszcza Mezzanin, podryfowały wraz z fabułą w zupełnie nie tym kierunku, jaki sobie umyśliłem. Scenariusz zebrał zresztą od chłopaków tęgie baty – zarzucono mu, ze niewiele się w nim dzieje, że zmiana postaci wybija z wczuty itp. Zniechęcony całością oraz późną porą olałem sprawę, dorzucając ją do worka z licznymi słabymi punktami ostatniego z Krakonów. Zdałem sobie jednak wtedy sprawę z tego, że bez handoutów dla postaci się nie obejdzie – po prostu za dużo faktów do przyswojenia dla osób, które z Eberronem nie miały wcześniej styku.

Trzecia sesja nastąpiła niedługo po drugiej. Krzyś-miś był tak miły, że zaprosił mnie do poprowadzenia czegoś na Lubelskich Dniach Fantastyki. Co prawda okazało się, że w wieczór kalamburowy był drobny problem z zebraniem czwórki graczy, ale w końcu się udało. Grali Siman (dzięki temu docenił mnie w tegorocznym PMMie ;o), Bonio, Total oraz Kumo. Sesja wyszła nieźle, mimo tego, że kolejny raz postać Mezzanina była niezbyt eksponowana. Bonio uraczył nas zabójczą wargą Korannora (szkoda, ze trochę zbyt hermetyczną, bym umieścił ją w aspektach), Total zniszczył scenę z Mixirem w wiosce wyrzucając krytyczny sukces podczas szukania w ekwipunku dynamitu :-) Tym razem tylko dla dwóch postaci ne miałem handoutów, ale dopisałem je ręcznie na prelce Simana :-P

Wreszcie czwarty, ostatni i najwięcej wnoszący raz. Na Coolkonie mieliśmy trochę wolnego czasu, więc postanowiliśmy ciupnąć w Eberrona na kadufejcie. Grali Joseppe, Zielu, Zsu-et-am oraz przez jakiś czas TOR (Spiekiem). Mimo drobnych zgrzytów na początku sesji dalej fabułą potoczyła się wzorowo, a chłopaki mieli naprawdę kupę świetnych pomysłów, które skrzętnie zanotowałem w zeszycie i umieściłem w ostatecznej wersji tekstu. Po tej sesji obstawiałem Joe na finał tegorocznego GRAMY – szkoda, żeśmy go z neishinem i Inkim spili przed półfinałem :oP

Podczas spisywania tekstu rozbudowałem cześć o narracji faktycznej bitwy. Udało się też dopisać kilka uwag o prowadzeniu. Myślałem też przez cały czas o stworzeniu mechaniki, która towarzyszyłaby wydarzeniom i pokazywała jak akcje bohaterów wpływają na wynik bitwy. W końcu jej nie wymyśliłem, ale ogólny pomysł wyglądał następująco:

Dama i Król
W pierwszej scenie warstwy wewnętrznej, pokazując mapkę, wykładamy na stół dwie karty dam oraz jedną kartę króla (na sobie, tak, że król przykrywa damy). Damy symbolizują stronę Aundair (państwem tym włada wtedy królowa) a Króle – stronę Brelandii (ściślej mówiąc – króla Boranela). W trakcie rozgrywania scena warstwy wewnętrznej decyzje bohaterów są oceniane – przykrywamy stos damą lub królem od razu tłumacząc decyzję. Można przy okazji przedstawiać tło wydarzeń, tłumaczyć niuanse sytuacji i ujawniać graczom nieznane ich bohaterom fakty. Zawsze widać tylko najwyższą kartę (czyli – kto zyskał więcej w wyniku ostatniej decyzji). W finałowej scenie bitwy rozgrywamy finały poszczególnych postaci, Shekkala Korannora pozostawiając na sam koniec, by działania innych BG mogły zmodyfikować stosik. Gdy dochodzi jego kolej liczymy damy i króle ze stosu, by określić stopień trudności testu dowodzenia, który jest potrzebny do tego, by Brelandia wygrała bitwę. Oczywiście widząc stosunek sił Shekkal może zdradzić i dać po prostu wygrać Aundair. Nie chroni go to oczywiście przed śmiercią. No, chyba, że któryś z graczy wymyśli lepsze rozwiązanie :o)

Starałem się, by w scenariuszu występowały elementy kanoniczne dla Eberrona oraz takie, które odwołują się do mojej kampanii. Wśród nich znalazły się:
.] Mozaikowy Komitet, opisany w Five Nations (organizacja Mixira)
..] zbrojnokształtny Tytan wzięty z bestiariusza Eberron Campaign Setting
…] Amber Korannor, której imię pojawia się jako wzmianka w Five Nations przy okazji dowództwa Król Cytadeli w Xandrar
…] rodzina Phaelion z Domu Smoczego Znamienia Phiarlan, która w kilka lat po wydarzeniach scenariusza zgodnie ze storylinią zostanie wymordowana w wyniku ich własnego spisku (pochodzi z niej Mezzanin)
….] kult zbrojnokształtnych z bagna jest wcieleniem pomysłu z Faiths of Eberron
…..] ogrowy mag Tzaryan Rrac jest wymieniany w podstawce Eberrona (w rozdziale o Droaam) jako badacz Smoczej Przepowiedni; w sumie zgodnie z podstawką powinien przeżyć bitwę, ale postanowiłem się tym nie przejmować i wymyśliłem motyw z zaklęciem do wewnątrz ostrza
Wszystkie wymienione w scenariuszu lokacje wzięte są zresztą z eberronowych map.

Dodatkowo, tak jak pisze powyżej wplotłem scenariusz, w sumie to dla swoje przyjemności, elementy z mojej kampanii:
‚] postać Mixira, którą grał Przemek
”] postać Spieka, której inną wersją grał Encu
”] miejsce bitwy i zbrojnokształtnych z bagien, którzy pojawili się u mnie na pierwszej sesji Eberrona ever
”’] samą bitwę, o której Mezzanin napisze później pieśń, oraz właśnie Mezzanina, który miał być,a le nigdy się ne stał centralną postacią drugiej części mojej superkampanii :o)

Po wysłaniu Bitwy na Quentina rozsyłałem ją różnym osobom do przeczytania, głównie dla feedbacku, oraz samemu rozmyśliwywałem sobie nad tym, czy aby nie namnożyłem w niej bytów ponad miarę. Ostatecznie nie jestem wielkim fanem tego scenariusza. Porzucenie mechaniki dedeków sprawi pewnie zresztą, że niewiele osób, jeżeli ktokolwiek w ogóle, będzie miał ochotę go poprowadzić. Cztery moje razy to jednak nie tak mało, więc nie uważam poświęconego mu wysiłku za zmarnowany. Fajnie, że Bitwa współwygrała Quentina, choć przez nią nie mogę pisać w tym roku ;-) Za to jaki kawałek historii konkursu! :-) Może kiedyś, o ile ISA wyda u nas Eberrona, machniemy do niego wraz z Zsu dedekowe statystyki, skombinujemy jakieś ilustracje i puścimy na poltku, co by promować ten świetny setting. Zresztą jedenjuż puściliśmy.

Szkoda, że Pirat nie ukazuje się już na papierze, miałbym wtedy moją wersję tłumaczenia eberronowych terminów w druku ;-) Ale tak przynajmniej jest możliwość naprawienia pomyłki z zasadami. Przez przypadek [grrr] Bitwa poszła bowiem nie z konwentowym kaduFATE, a z nieprzetestowaną i generalnie do wyrzucenia wersją kF3.0. To już wolałbym żeby chłopaki z Portala wrzucili w tekst dwie mapki przygotowane przez Fipka (któremu w tym miejscu dziękuję). Sam bym je wrzucił w swoją galerię, ale chwilowo nie mam do nich dostępu, więc to akurat musi poczekać. Pirat w sumie dał mi fajną ilustrację Ściolnego, więc ne będę się już czepiał, ze w klimatach Karrnath, a nie Brelandii/Aundair ;o)

To w sumie tyle, co chciałem o Bitwie napisać. Jeżeli przeczytaliście ją, to nie obrażę się za jakiś komentarz. Niewykluczone, że do Eberrona zdarzy mi się jakiś scenariusz współtworzyć, a odświeżenie i zaprezentowanie kaduFATE’a jest już prawie pewnikiem. Tymczasem jednak wracam do mojego obecnego scenariusza, pisanego na konkurs bissel, oraz do nanoszenia drobnych poprawek na moją zeszłoroczną warhammerową Schedę, która w najbliższym czasie trafi na poltka i do GP.

Reklamy

One thought on “Bitwa na Mokradle Roasz – wspominki

  1. […] później napisałem Bitwę na mokradle Roasz (wspominki tu). To był co najmniej zwariowany scenariusz. Co to był za pomysł, żeby napisać scenariusz w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

GameDev

Pomysły, efekty i wszystko, co wiąże się z moimi hobby.

%d blogerów lubi to: