Deus Ex: Human Revolution – wrażenia

Przeszedłem Deus Exa. Poniżej wrazenia (możliwe spoilery):

Co mi się podobało:
– całkiem fajnie uchwycony cyberpunkowy klimat – miejscówki, postacie. Widać inspiracje – Ghost in the Shell (walka z dwoma mechami kroczącymi), Metal Gear Solid (Jensen wygląda jak Snake z czwórki)
– robio-pies policyjny ♥, robot „rozpakowujący” się z sześcianu
– ostatnia miejscówka, mieszkanie Jensena
– motyw z Elizą Cassan
– uratowanie Malik
– akcje z karabinem z usypiającymi strzałkami – dwóch typów w pomieszczeniu; strzelam w jednego typa, wchodzę do środka, drugiemu klepie facjątę. Trafiony strzałka przyglebia jako drugi. Piękne synchro.
– rozmowy-konfrontacje; co prawda po tym jak od razu wykupiłem implant z śledzeniem emocji były niezbyt trudne (tylko Sandovala musiałem powtórzyć, nie nadaje sie na policyjnego negocjatora), ale jest to naprawdę ciekawa nowa mechanika

Co było dziwne:
– cała gra po angielsku a trofea po polsku O.o
– niektóre trofea: np. trofeum za bycie chamem na poczatku i obczajenie wszystkiego w pokoju, zanim wyjdzie się z niego z Megan

Do czego bym się przyczepił (choć nie przeszkadzało mi bardzo):
– animacje postaci – co druga podczas rozmowy rusza się, jakby miała drgawki
– Jensen jest słabo zbudowaną postacią, w zasadzie nie ma osobowości, a jego relacja z Megan jest rozegrana tak sobie
– co za cham i bydlę dało przyklejanie się do osłon na L1, a przycelowanie na R3? To na pewno specjalnie, żeby pokazać, że nie jest to „kolejna strzelanka”. Bosz, co za bzdura. Tak samo w ekwipunku – zawsze opcje są pod trójkątem to nie, przypisali pod kwadrat, a pod trójkąt przełączanie się do przemiotow fabularnych. Grr.
– ogolnie to gra nastawiona na skradanie, strzelanie jest cienkie. Cierpią na tym walki z bossami, które ujdą, ale trochę się musiałem namęczyć z Modliszką. Rozbawił mnie Wąż – pokonałem go po wymyśleniu kombinacji – mina -> mina -> granat -> strzał w łeb. Zajęło to 10 sek.
– wolałem pierwszą część gry, kiedy fabuła rysowała się w skali – „walki z wrażą korporacją, próby wrogiego przejęcia” itp.; potem idzie to w ogólnoświatowe spiski itp. i mimo, że ogólnie jest spoko, to moim zdaniem gra na tym traci
– kuriozalne zakończenie: „wybierz sobie filmik”.

Ogólnie fajna gra i warto zagrać. I zgadzam się, że złote trofea hardkor.

Na marginesie nadmienię, że myslałem o tym, zeby sobie zagrać w missing link, ale jak zobaczyłem, ze kosztuje 45 ziko (a ja Deusa kupiłem za 55) to zwątpiłem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: