Battlefield – 150h

W ten weekend Kasia tlukła w Simsy, a ja poszedłem w battlefieldowy zug. I tak sobie myślę, że wyznacznikiem tego, że gra multi jest dobra jest to, że nawet po ograniu dziesiątek godzin nadal znajduje się w niej nowe sposoby na zabawę. Na przykład ja odkryłem, że strzelanie potężnym powtarzalnym karabinem wyborowym może dawać nielichą satysfakcję. Nie ma to jak instant-kill headshot z 233 metrów :-) Co prawda nadal największe przybliżenie celownika, jakie toleruję, to x4, ale i tak /me snipsta.

Także zamiast grać w inne gry tłukę battla. Przekroczyłem już dawno granicę „jestem usatysfakcjonowany z tego multi” czyli 100h i zbliżam się do „z szacunkiem” czyli do 200h.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Reklamy
Szczeżuja log

„What are you doing now?” he asked. „Do you keep a journal?” So I make my first entry today. Oct. 22, 1837

Lochy i Lasery

Blog o grach fabularnych

Cannibal Halfling Gaming

Bringing Games and Gamers Together!

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

%d blogerów lubi to: