Dishonored – recenzja

Wczoraj skończyłem Dishonored, w które zagrałem za sprawą megapozytywnych wrażeń Tomka Sokoluka. Krótka wersja – warto było. Najlepsze levele od czasu Bulletstorma, najlepszy klimat od Bioshocka 2. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana gier akcji. A teraz w punktach.

+ klimat – mnie wessało od samego początku, kiedy wjeżdżamy do gory śluzą wodną w cesarskim pałacu. Świetne miejscówki, fajne tło fabularne (aż chciało się szukac i czytać te wszystkie książki z lorem).

+ fabuła – wciąga. Super jest też to, że nasze postępowanie ma swoje małe skutki – bardzo mi sie to podobało.

+ duży wkład ma tutaj także grafika. Ja grałem na X360 i gra wyglądała super. Widziałem ją wcześniej na pececie u Tomka i wydała mi się zbyt sterylna, ale kiedy grałem sam, nie miałem tego problemu – gra jest śliczna, jak malowana. Robi najlepszy uzytek z Unreal Engine od pierwszego Borderlands.

+ gra się bardzo przyjemnie – robisz to co chcesz, jak chcesz, pełna swoboda. Dodatkowo moce naszego bohatera są superpowerne – naprawę czujemy się jak kizior. Lepszy efekt niż w pierwszym Asasynie.

+ żyjące miasto – to czego nie chciało zrobic dobrze Bioware w Dragon Age 2 tutaj wyszło super. Niby mamy tutaj trochę backtrackingu, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało – z przyjemnością wracałem do odwiedzonych już we wcześniejszych misjach lokacji, by zobaczyć, co się z nimi stało, jak się zmieniły.

+ misje poboczne bardzo dużo dają; fajnie też, że gra notuje nasze postępki i zmienia się zgodnie z nimio

– w zasadzie trzebaby tylko dodać pełnoprawne dialogi i byłby to erpeg pełną gębą. Ciut mi tego brakło. Ciut.

– epilog – niby pomysł na pokazanie go jest spoko, ale zdecydowanie za mało szczegółów w nim ujawniono. Pozostawia to lekki niedosyt.

– nie jestem wielkim fanem trofeów, które jeden tytuł każą przechodzić kilka razy. Dwa razy – spoko. Ale żeby zrobic calaka Dishonored trzebaby przejść ze trzy/cztery razy albo od razu za pierwszym razem grać z myślą o nim.

– jest wielka swoboda, ale oznacza to, że gra jest bardzo prosta. Bardzo. Co nie zrobisz – to dobrze. Niektórymi miejscówkami (dom na Tower Bridge ;-) nie zdazyłem się nacieszyć, bo znalazłem optymalną (najkrótszą) drogę wejście-wyjście.

– dodatek Dunwal City Trials (z nie-fabularnymi wyzwaniami) nie jest jeszcze dostępny w Polsce. Cenega twierdzi, że będzie w styczniu. No nie wiem, różnie z nimi bywa.

Mają być jeszcze dwa dodatki fabularne do Dishonored – z chęcią bym je zagrał, ale pewnie teraz disa wymienię, a kiedyś tam odzyskam i wtedy się ogra dodatki oraz trialsy.

Daję A, super gra.

Reklamy
Otagowane

One thought on “Dishonored – recenzja

  1. punkt K pisze:

    […] gry na allegro) a resztę na PS3. Aż siedem tytułów mnie pozytywnie rozwaliło i dałem im A: Dishonored, Tomb Raider, Dead Space 2, Modern Warfare 3, Starhawk, Dead Space Extraction i The Last of Us. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: