Dead Space 2 – recenzja

W styczniu neishin pytając o DS3 przypomniał mi, że w czerwcu 2012 nabyliśmy z Tomkiem DS2. Ograłem wtedy do połowy – było spoko, ale wróciłem do grania w Battlefielda. W ten weekend postanowiłem ją skończyć – rozmawiałem o niej z Fedorem, okazało się, że doszedł tam, gdzie ja i mówił, że do końca już niedaleko. No, okazało się, że nie tak znowu niedaleko, bo 4 godziny (z 10ciu), ale i tak dograłem, bo gra była tego warta :-) Uwagi jak zwykle w punktach:  

+ widać po tej grze, że Visceral mają ambicję bycia developerem z górnej półki – jest ładna, dopracowana, sterowanie odpowiednie, klimat jest, dobre tempo, konkretna długość

+ podziwiam ich za ilość wariantów encountera “potwory cię atakują”  jaką wymyślili (jeden, kilka na raz, jeden – wyciszenie – kolejne, jeden za drugim co chwilę z różnych stron, etc.)

+ gra jest ohydna, plugawa i przerażająca – dokładnie taka, jak się spodziewałem. Moim zdaniem klimat lepszy niż w jedynce, zwłaszcza te zryte sceny wizji Isaaca. Okazało się, że potworki-dzieci, które widziałem w demku to jeszcze nie był najokropniejszy projekt nekromorfa.

+ te nekromorfy-ptaszory, co się chowają i skaczą z miejsca na miejsce. Fajny pomysł, co za krejzole :-) Choć przyznam , że za drugim razem (magazyn pełny skrzyń, gdzieś w 40% gry) krwi mi napsuły.

+ to niemal stałe napięcie jest trochę męczące, ale liczę to na plus. Jak survival horror, to survival horror. Ja przez pół gry wygrażałem nekromorfom i prowadziłem z nimi dialogi, co mnie bardzo bawiło :P (”ha, gnoju, myslałeś, ze mnie zaskoczysz? Masz dzidę w kończynę. I prądem jeszcze poprawię”). Moim zdaniem większy nacisk na akcję wyszedł tej grze na plus.

+ skryptowane scenki są bardzo fajne, tego właśnie oczekuję od tytułu triple A

+ bohater mówi. Yay! :-) Nadal jest tak nudny jak w poprzedniej części, ale przynajmniej coś ględzi :-) Dla mnie to duży plus.

+ animacje śmierci Isaaca. Trzeba przyznać, że się do tego przyłożyli :-) Aż tak wiele ich znowu nie widziałem (w sensie – były takie fragmenty, że nie ginąłem wcale), ale jak już ginąłem, to… NA PLASTERKI!!!

+ niektóre miejscówki. Jest trochę szaro-burych korytarzy randomowej stacji, ale jest kilka świetnych widoków (np. u miłośnika ptaków).

+ skafander policyjny – grałem nim 3/4 gry. Choć brakowalo mi żarciku “spokojnie, jestem z policji” ;-)

+ klimacik i fabuła – oprócz tego, że nasz bohater znowu robi z siebie debila, zupełnie jak w jedynce (choć tutaj jest to o wiele lepiej rozegrane), fabuła bardzo mi się podobała. Niektóre dialogi były naprawdę super zrobione, a rozdział, w którym w pewnym sensie wracamy do przeszłości był zrobiony bardzo fajnie – rzeczywiście charakterystyczne punkty jedynki się przypominały :-)

Co do minusów, to mam dwie duże uwagi i jedną mniejszą:

– rozdział, który rozgrywa się w części stacji przy panelach słonecznych, gdzie wyjeżdża się windą – matkobosko, co za niewykorzystany potencjał!!! Kto u diabła wdupcył do niego nekromorfy, po jaka cholerę?!!! Czy wszystkie levele muszą być od cholernego szablonu?!  A mógł być fragment, który wszyscy by wspominali – pół godziny ciszy przerywanej tylko przez komunikaty upiornej SI i odgłosy automatycznych zabezpieczeń – potem skontrastowany z powrotem na Sprawl. Ten rozdział i tak jest niezły, ale mógł być genialny i mam za to do Visceral duży żal.

– niektóre bronie ssą. Ja sobie wymyśliłem z początku, że ulepszę wyrzutnię dzid (do wybuchającej dzidy, oł je ;P), ale potem okazało się, że o ile na normalne nekromorfy ta broń ujdzie, to na te krejzi-nekro-kurczaki i bossów się nie nadaje. W ogóle tak od połowy gry używałem tylko dwóch broni (podstawowego plasma cuttera i karabinku), a możnaby śmiało poprzestać na tej podstawowej.

– niektóre gołe pupy świeżych nekromorfów w ostatniej lokacji wyglądają z deka zabawnie :P

Ogólnie, jeżeli po takim Halo: Reach albo Medal of Honor: Warfighter nie mam specjalnej chęci grać w kolejne części, to po DS2 z duuużą chęcią zagram w trójkę. Obejrzałem sobie trailerki i zapowiada się świetnie, a jeszcze fajniej, że w kooperacji – ileż można się straszyć tymi durnymi potworkami.

Ogólnie DS2 przypominała mi trochę tego ostatniego Red Faction: Armaggedon, tylko tamta była o klasę gorsza (choć tez fajna, jak przypominam). A trójka zapowiada się jak Lost Planet. BTW – grał ktoś w DLC Severed? Warto? Albo – gdzie jest skarb Penga i w ogóle o co cho z nim?

Ocena: A (rewelacja)

Advertisements
Otagowane

One thought on “Dead Space 2 – recenzja

  1. punkt K pisze:

    […] Okej, z tym C w CVG to trochę przesada, bo nie grałem na pececie w nic praktycznie od dwóch lat. Za to sporo pograłem na konsolach – jeżeli dobrze liczę, to skończyłem w tym roku więcej gier niż zagrałem sesji RPG… Łyknąłem w sumie ze trzydzieści tytułów, z czego sporo było nadrabiania growych zaległości: tetralogia God of War, Halo, InFamous 2, Dead Space 2. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d bloggers like this: