Rdzeń 16:2 – wpisy graczy

Po ostatniej sesji Rdzenia 16 postanowiłem zrobić eksperyment – zaproponowałem graczom, że każdy z nich, który spisze wrażenia swojej postaci z tej sesji, dostanie dwa dodatkowe pedeki. Swoje teksty przygotowali Andrzej i Tomek, znajdziecie je poniżej.

Wpis Tomka – Black Monkey

Pierwszy i ostatni nocleg na Ikarze zapewnia Itan Koul w swojej Kanciapie, śniadanie i dostęp do sieci w cenie noclegu. W cenie, czyli za usługi hackerskie Black Monkey’a. Rozkodowanie zapisu spiskowców w zamian za kryjówkę niedostępną dla nikogo. Kryjówka okazuje się być NIE DOŚĆ niedostępna, trzeba tu sztuczek hackera. Ceną bezpieczeństwa jest nie odebranie ostrzeżeń o planowanej blokadzie stacji przez SPR. Dostarczony sprzęt przez Fixera nie sprawdził się, za to doskonale nada się na części zamienne. Na farmie osneotycznej, z której porwano Jeremiego jest wiele sprzętu z danymi do których trzeba się dostać, a który wymaga naprawy. Jednak Itan nie wydaje się zadowolony z zabezpieczenia kryjówki oraz zrobienia lepszego użytku ze sprzętu za który zapłacił kaucję. Desmond popiera działania małpy, choć ten ukrywa przed nim wiadomość od komendanta Dave Eona. Próba rozszyfrowania treści kończy się klęską – SPR wie że BM jest na stacji!

Potrzeba nam statku by dostać się na spaloną farmę? Fixer jak powiedział tak zrobił – Judy Sparrow oferuje swoje usługi. Na pokładzie jest już Raven, sławny gladiator z bogatej rodziny Heisenbergów zajmującej się transportem danych. On także był wczoraj w hali przylotów podczas próby zamachu, a próba przechwycenia jednej z jego kamer zakończyła się wybuchem zamieszek. Nie da rady dostać się do tych kamer, bez jego zgody. Ale jest coś czego Edgar nie potrafi. Dave Eon odciął mu dostęp do sieci. BM je zdejmie, ale w zamian za to kamery „nie widzą” małpy i małpy juniora. Choć nie lubi rozgłosu z innego powodu, Desmonda też zasłania pikseloza. Cześć Judy, dzięki za to co dla mnie zrobiłaś na stacji!

#INCYDENT OSNOWY: Gdzie zabraliście Jeremiego? Jak to gdzie, do Rdzenia 16.

O kurde, Koul nie ma wszczepki! Raven oferuje mu pomoc, Itan radzi się zająć bieżącymi sprawami. Judy też rwie się do działania. Ale nigdzie nie lecimy – blokada. Próbowano nas ostrzec, ale już za późno. Na stacji jest sprawa do załatwienia – zbiegły spiskowiec. Derek ma rachunki do wyrównania z Desmondem, więc chętnie przystaje na propozycje spotkania. Dereka szuka też SPR, trzeba rzucić im fałszywy trop. Wybór pada na spelunę KS Obama, tam gladiator rzuca wyzwanie górnikowi. Ankieta wśród odbiorców programu Ravena każe mu walczyć także z SPR. Rzucone wyzwanie przez Heisenberga powoduje lawinę, Obama staje się ostatnim bastionem Ikara.

Jude na telebimach pokazuje jak SPR poczyna sobie z cywilami. Stacja Ikar wkrótce zostanie całkiem zniszczona. Patrz Jude, z moim domem stało się to samo. Autonomista idzie za Ravenem stanąć słusznej sprawie. Ewaluator Desmond nie może się na to zgodzić, zwalnia Monkeya i przekazuje Heisenbergowi. Pod skrzydła Ravena trafiła też dziś Judy Sparrow. Piąteczka Jude, jesteśmy partnerami! Koul i Coben idą po Dereka. Przyda im się wszystko, czym można schwytać go żywego, np. gaśnica.

#INCYDENT OSNOWY: Tykająca bomba…

Heisenberg i Monkey mają zmierzyć się z rzuconym wyzwaniem. Po drodze do Obamy giną SPRowcy. Tłum wszczyna rebelię!

#INCYDENT OSNOWY: Wirtual staje się realny. Jakby Jeremy Deny znów snił. Ale Jeremiego nie ma, czy przemawia przez tego czarnego z małpą?

Rozkaz zniszczenia Ikara wydał komendant Cooper i o na niego spada złość obu małp. Maczeta i nóż zabijają cyborga. Kurz rewolucji opadł i odsłonił śmierć wroga, ale i brak przywódcy. Monkey nie jest z nami, a Raven przeciwko nam! Ale to nie przed tłumem przychodzi nam spierdalać, ale rozpadającą się stacją. Zgarniamy Koula, Cobena i spętanego Dereka, znikamy z radarów SPR i lecimy na KC-4, habitat górników.

Wpis Andrzeja – Desmond „Desdero” Coben

Desmond Coben. Łowca kontraktowy. Licencja nr AFG 92450 typ Alfa. Dziennik służby – Rec. No #677

Lot był fatalny. Stary kontenerowiec z modułem pasażerskim pamiętał lepsze czasy: wytarte podłogi, poprzepalane światła, olewactwo załogi. I nagle stary złom ląduje w oku cyklonu (to zupełnie tak jak ja)- front humanizmu, zamach, odbicie geniusza wirtuala, kolaps, ofiary, ludzki plankton panikuje pozbawiony swej jedynej pożywki…odbili dzieciaki w tym jednego genialnego z farmy … swoja drogą niezły ten drink No to biorę tę robotę, bo niby kto ma ją wziąć? jacyś pajace? Poza tym niech się młody Monkey trochę otrzaska … no to się, cholera, otrzaskał .. ale po kolei

Lokalny fixer-łowca wystawia mi zamachowców .. zamiast uciekać biegnę wprost na człowieka z bombą i gdy już mam go w garści – tracę go (schemat z mojego snu – czarny monolit rozpada mi się w proch – jak wszystko, jak zawsze) To nie bomba tylko obezwładniacz, to nie zamach tylko zmyła, nie jestem bohaterem tylko głupcem, miraż się rozwiewa a ja zostaję z pustymi rękami i mglistą obietnicą współpracy z SPR…

No to siedzimy w tej klitce a czas ucieka. Jestem potwornie zmęczony a w tym czasie pozostali zamachowcy rozpływają się w powietrzu, zacierają ślady i robią szum w wirtualu… chyba tracę wprawę A co z cholernymi procedurami? Tak to się zawsze robiło: oglądasz miejsce zbrodni i znajdujesz to co SPR pominęło, gadasz ze świadkami i mówią więcej niż SPR- owcom, … robię się do tego za stary … Monkey coś tam czaruje żeby nas nie znaleziono, ale co to ma za znaczenie? Ja jestem i tak niewidzialny dzięki przeciętności! Ot zwyczajny facet pije z tobą w pubie i podpytuje o to czy tamto. Najwyżej ludzie po odsiadce albo reedukacji rozpoznają taki specyficzny typ czujności i napięcia mięśni wyniesiony z więzienia na Tycho, ale poza tym niczym się nie wyróżniam – i tak się osiąga cele, bez machania odznaką albo strzelania z broni w tłumie. Szukać lecz nie poszukiwać. Rozglądać się a nie wypatrywać.

Potrzebujemy statku – współpraca z panną Sparrow wydaje się wyjściem koniecznym. To showmanka, i oczywiście jest z nią „Raven” Heisenberg. Cholera.

Czym jest Judy Sparrow bez swego statku, czym jest Raven bez kamer, Monkey odłączony od sieci? A kim ja jestem bez procedur? Została jeszcze jakaś etyka pracy? Misja służenia społeczeństwu? Jeśli liczą się tylko pieniądze dlaczego Łowcy nie wykończają się nawzajem?

Zgodnie z Zarządzeniem nr 66/OSX#13/3412 Komisji Spraw Wewnętrznych Urzędu Wykonawczego Pentarchii zgłaszam wystąpienie anomalii percepcyjnych niezidentyfikowanego bioprogamistycznego pochodzenia na wzorze formularza będącego Złącznikiem 2 do niniejszego Zarządzenia.

Dlaczego to robię, przecież tym razem nie raportuję obcych osób ale siebie. Mam teorię że to zawsze jakaś konkretna osoba jest źródłem incydentu. Nic się „samo” nie dzieje. A co jeśli to ja jestem źródłem? W minionych erach na Starej Ziemi używano pojęcia „Poltergeist”. Tak samo – świat nadprzyrodzony mniej lub bardziej przebijał się do świata przedmiotów. Trzaskały drzwi, słychać było głosy, przedmioty same latały w powietrzu itp. Potem zawsze okazywało się że źródłem poltergeista była jakaś konkretna osoba. Najczęściej dziewczyny w wieku dojrzewania płciowego. Wystarczyło usunąć osobę – i poltergeist znikał. …. Wystarczy usunąć WŁAŚCIWĄ osobę.

Monkey zrobił się problemem dla naszego bezpieczeństwa. W końcu nawet Raven zrozumie że SPR się nie cacka z osobami o statusie podwyższonego ryzyka dla bezpieczeństwa Układu. Żeby znaleźć Dereka rozwalili pół stacji. Gliny nigdy nie odpuszczają glinobójcom. Nigdy. Mogą nawet wezwać Flotę Pentarchii, która akurat tu stacjonuje. Sytuacja jest nadzwyczajna i jeśli statek Judy zostanie oznaczony jako n- pl to nikt nie zapłacze nad resztą pasażerów. To kwestia czasu. Nawet Frag One tak nigdy nie przegiął.

Z drugiej strony, my łowcy trzymamy się razem. Możemy się nie lubić, ale to w sumie ciężka i niewdzięczna robota i warto się wspierać nawzajem. To kwestia starych dobrych zasad – etyki zawodowej. Raven może gra błazna ale ma jaja i był gotowy ryzykować żeby odciągnąć uwagę. Etan mnie nie wystawił choć może spalić tym sporo swoich kontaktów i wpływów.

Pytanie brzmi co zrobimy jak znajdziemy J.D., Filozofa i jego wesołą paczkę. Etanowi nie obiecają nowej wszczepki – w końcu to neo-humani, hard-realiści. Ravenowi i Judy też z nimi nie po drodze. Monkey może i jest anarchistą ale jest też łowcą – mogą mu nie uwierzyć. A co zrobię ja? Ci ludzie odbili dzieciaki z niewolniczej farmy, chcą żeby ludzkość obudziła się ze snu, z dobrowolnego więzienia w jakim tkwi. Mogli mieć bombę prawdziwą a nie ładunek elektryczny nastawiony na ogłuszanie. Wreszcie, komu mam oddać dzieciaka? Bogaczom, którzy zagonią go znów do roboty, podepną osneotycznego bioserwera i wydrenują do reszty? Czarnym koszulom? Ci potraktują go jako wroga systemu i dotąd będą przesłuchiwać aż się przyzna.

Zanim wyskoczę w próżnię w kierunku ścigacza Judy, dokonuję oględzin ciał pozostałych napastników. Ewentualną identyfikację 4-tego zamachowca ze stacji przylotów zgłaszam kodowanym przekazem na tekstowy serwer Łowców w celu odebrania ewentualnej nagrody. Oni sami zgłoszą to do SPR ale wtedy my już będziemy daleko, a procedury Ewidencji Zgonów Urzędu Wykonawczego Pentarchii zostaną zachowane.

Co za jatka. Niepotrzebne ofiary. Zamieszki na stacji. Gdybym uwinął się szybciej, można byłoby wycofać siły porządkowe. Przecież prosiłem Dave’a Eona o jeszcze chwilę, o swobodę działania – jak tylko Derek by sypnął oddałbym go SPR. Ale Eon nie wycofał Coopera, nie powstrzymał rzezi a potem jeszcze ostrzelał stację. A miałem go za kogoś innego, wydawało mi się że mamy nić porozumienia, że chodzi nam o to samo – o bezpieczeństwo ludzi. Może jeszcze uda się wznowić współpracę, ale teraz ja jestem po tej samej stronie co Raven, a on ochrania anarchistę – zabójcę oficera policji. Nie muszę zgłaszać zwolnienia Monkeya do Eona. Niech sobie sam zaktualizuje dane z oficjalnych rejestrów.

Na osobności wypytuję Etana o Somat. Wtedy sen nabiera szczegółów i sensu. Muszę zrozumieć do czego tak biegnę, co to za Monolit, kim jest postać ze snu? Nie znam odpowiedzi choć ten sen śni mi się od tylu lat. Nie pamiętam żadnego innego. Może znajdę osobę która ma podobny. Może ktoś w wirtualu stworzył coś podobnego aby skupić śniących to samo? Czy ta pieprzona małpa może się wreszcie uspokoić?

End of Rec. No #677

Wydaje mi się, że jest to bardzo fajny sposób na poszerzenie „czasu antenowego” danej postaci. Wiadomo, gdy na sesji jest czwórka graczy nie ma zbyt dużo czasu dla każdego, nie porzeźbi się za dużo. Na sesji w danej chwili tworzy się też pewien określony nastrój, który może niekoniecznie odwzorowywać to, co my wyobrażamy sobie odnośnie naszej postaci. Szczególnie widać to IMO we wpisie Andrzeja. Jest to też okazja, by pokazać co szczególnie skupiło uwagę gracza, vide wyliczenie incydentów osnowy u Tomka.

Reklamy

3 thoughts on “Rdzeń 16:2 – wpisy graczy

  1. Hej.

    Możesz dokładniej wyjaśnić, na czym polega to „poszerzenie czasu antenowego”? Nie mam dostępu do wydarzeń na sesji, a to powyżej wygląda na szczególny rodzaj opowiadania z sesji (nie jest to raport, ani tu informacji o tym, co działo się między graczami, ani nawet wydarzenia nie są opisane). Niejasne jest dla mnie to, dlaczego [jak rozumiem] dopiero teraz widzisz, co skupiło uwagę poszczególnych graczy – hm, czy ten „określony nastrój” sprawiał, że nie było możliwości (z dowolnych powodów) zaakcentować tego podczas gry? (dlaczego nastrój na sesji nie odwzorowuje tego, co wyobrażacie sobie na sesji? to jest najbardziej niejasne).

    Pozdrawiam.

    • kaduceusz pisze:

      No jak to na czym? Kiedy grasz w klasyczną sesję z czterema graczami i coś się dzieje, to nie ma tyle czasu na opisywanie tego, co dzieje się wewnątrz postaci, ile ja na przykład chciałbym, żeby było. Akcja idzie do przodu i gubimy często potencjalne moemnty na to, żeby pochylić się nad postacią i zobaczyć co gracz sobie wyobraża, że się z nią dzieje. Mieliśmy taki moment na pierwszej sesji, kiedy postać Andrzeja, Desdero, zatrzymał się przy opuszczonym kiosku z analogowymi pamiątkami, w tej tego nie było.

      Wiedząc, że mnie jako erpegowca to interesuje i wydaje mi się ważnym elementem gry, w poprzedniej wersji Wstęgi wprowadziłem punkty spotlightu a teraz zaproponowałem takie opowiadanka. To bardziej pamiątki z sesji niż raporty (feedback mogę sobie bezpośrednio wziąć, nie potrzebuję do tego internetu).

      A co do rozbieżności między tym, co sobie ludzie wyobrażają na sesji – nikt nie jest telepatą. Gracze mają swoje postacie i w trakcie sesji kombinują sobie przez pryzmat tego, co sobie o swojej postaci wcześniej wymyślili. Kiedy na sesji gra ich dwóch, czasem trzech, to czasami jest dość czasu, by się pochylić nad ich postaciami. Ale przy czterech moim zdaniem trudno już to ogarnąć, jeżeli chcemy przy okazji pchnąć dokądś fabułę.

  2. Gorath pisze:

    Takie wpisy to niezłe uzupełnienie raportu, a także wartościowa informacja zwrotna dla prowadzącego. Wbrew pozorom feedback od razu po sesji nie zawsze jest pełny i wartościowy. Gracze czasem potrzebują chwili, żeby przemyśleć sobie co im się nie podobało, a co było ok, na czym skupili uwagę, itd. BTW styl Andrzeja jest niepodrabialny – właśnie takiej narracji się po nim spodziewałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: