inFamous 2 – recenzja

Korzystając z faktu, że akurat mam urlop nadrabiam sobie zaległości growe. Tytułów od ogrania mam multum – choćby te z PS+ starczyłyby na całe wakacje. Po skończeniu tetralogii Kratosa postanowiłem spróbować inFamous 2. Grałem w demo po przejściu jedynki i o ile jedynka była przeciętną grą, to dwójka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Teraz to sprawdziłem i faktycznie – zacna gra.

Poniżej klasycznie plusy i minusy:

+ sterowanie – może na początku trzeba się ciutkę przyzwyczaić kiedy trzeba naciskać X (z pięć razy spadłem do wody z rur na bagnach, zanim do mnie dotarło :P), ale ogólnie jest fajne. Pierwszy inFamous był w tyle względem konkurencyjnego dla niego Prototype, ale dwójka jest pod tym względem cacy. A jak się odblokuje stalagmit i ulepszone szybowanie, to już w ogóle.

+ bonus za granie w poprzednią część – bardzo mile widziany, dzięki Sucker Punch. Dzięki niemu misje poboczne robiłem jak mi się zechciało, a nie by gromadzić punkciory. Dopiero pod koniec gry nie mogłęm od razu kupić wszystkiego. Dla mnie to plus.

+ grafika – co prawda spodziewałem się mniej mglistych niż w jedynce krajobrazów, ale i tak jest spora poprawa w grafice. Efekty mocy Cole’a są super, zmiany pór dnia wypadają fajnie, jest sporo fruwających obiektów – miodzio.

+ miejscówka – Empire City z jedynki było takie sobie, ale New Marais z dwójki daje radę. Trochę bagien, trochę miasta, rozwalające się werandy, dzielnice czerwonych latarni, instalacje przemysłowe, opuszczone stacje kolejowe – super :-)

+ wybory – uwielbiam gry z wyborami. Te w inFamous 2 miały nawet czasem sens :-) i ze dwa razy musiałem się zastanowić. (zwłaszcza pod koniec). Fajowo :-)

+ humor – mogłoby być go więcej, moim zdaniem. Było kilka misji, które był naprawdę w pytkę, jak ta z głowicą (komentarze Zeka mnie rozwalały :-) Świetna jest też scenka z nieodbieraniem telefonu.

+ poziom trudności – bardzo dobry balans na normalu – z jednej strony jesteśmy powerni, z drugiej rzucenie się na ludzi z bronią kończy się zgonem. Kilka razy zginąłem też przez przypadek od własnych mocy :P

+ polski dubbing – moim zdaniem był spoko. Luzie czepiali się tego z pierwszej części, ale dla mnie był do przyjęcia. W dwójce tym bardziej. Na pewno nie ma takiego kwasu jak momentami w God of War Wstąpienie. Jest jeden minus, o nim w minusach.

+ trofeum za włażenie na wysokości – kto tego nie kocha? :-D

# walka wręcz – ogólnie to fajna i prosta, niekiedy niezłe finishery, ale z drugiej strony kamera czasami szaleje i nie wiadomo co się dzieje. Cole czasami automatycznie trafia w ruchome obiekty, a czasami za cholerę nie chce. Dlatego mieszane uczucia, choć może się podobać.

# dużo contentu – jak ktoś chce można sobie robić dodatkowe misje. Ja uwolniłem całą pierwszą wyspę, ale potem już mi się nie chciało i grałem głównie misje fabularne. Moim zdaniem te poboczne mogłyby być ciekawsze. Albo choć śmieszniejsze. Ale ze dwie mi się podobały.

# walki z bossami – mogły być, widziałem lepsze.

– misje robione przez użytkowników – zagrałem jedną, była kijowa. Daję jako minus, by trzeba je grać gdyby ktoś chciał robić platynę. W tym kilka najnowszych… na pewno byłby świetne, nie? ;>

– design postaci – podobała mi się agentka Kuo, ale reszta – padaka. Brakowało mi jakichś skórek do odblokowania dla Cole’a – jego ubiór moim zdaniem można określić jako wsiórski. Pamiętam, że prze premierą Cole miał mieć bardziej metroseksualny wygląd i żałuję, że Sucker Punch ugięło się przed fanami i wróciło do nudy. Już chyba kiedyś pisałem – obok tego koleżki z The Force Unleashed jedna z najbardziej nudziarskich postaci tej generacji.

– te filmiki z telewizji – podobał mi się ten ostatni, reszta była głupkowata.

– dubbing Kou – ogólnie jest bardzo fajny, mi się w każdym razie głos tej aktorki podoba (w Dragon Age podkładała głos Wynne, ostatnio słyszeliśmy ją też jako głos laski prowadzącej nas w Forza Horizon). Ale kurka, momentami jest dograny czyjś inny głos i przemieszany z tym oryginalnym. Co to za fuszerka, ja się pytam?!

Ogólnie – zacna gra, warta polecenia. Być może nie jest to tytuł, w który koniecznie trzeba zagrać, raczej takie miłe przepieprzanie czasu, ale ma kilka naprawdę super momentów. Ja daję B – z przyjemnością.

Reklamy
Otagowane

One thought on “inFamous 2 – recenzja

  1. punkt K pisze:

    […] tytułów, z czego sporo było nadrabiania growych zaległości: tetralogia God of War, Halo, InFamous 2, Dead Space […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: