Dead Space Extraction – wrażenia

Strzelaniny na szynach to trochę zaniedbany i zapomniany gatunek. A przecież jest z nimi kupa zabawy! Ja świetnie bawiłem się przy takim House of the Dead: Overkill i to, razem z faktem, że Dead Space 2 bardzo mi się podobał, skłoniło mnie do zakupu Dead Space Extraction.

DS:E jest niejako prequelem DS1. Fabuła zaczyna się jeszcze zanim kolonię pod Ishimurą szlag trafi i dociera aż do momentu, w którym zaczyna się DS1. Gra oryginalnie wyszła na Wii, ale nie sprzedała się tak, jak chciał wydawca (VGChartz mówi o 440 tysiącach egzemplarzy), więc Elektronicy sportowali ją na PS3.

Spodziewałem się po niej – cienkiej grafiki oraz solidnego wygrzewu. W jednej z tych dwóch rzeczy się zawiodłem…

…otóż grafika była do przyjęcia. Nie wymagam fajerwerków od celowniczków na szynach. W każdym razie klimacik był i grało nam się z Matim spoko. Jedyne, co trochę przeszkadzało, to faktyczny wygląda celownika, który czasami za mocno przysłaniał cele.

Sterowanie było spoko i działało sprawnie. Co prawda nie obraziłbym się, gdyby gra jeszcze w menu pozwalała włączyć drugi kontroler, ale udało nam się i bez tego (pierwszy hint to “jeżeli chcesz grać na drugim kontrolerze, to wciśnij na nim start). No i grę trzeba włączać movem, bo inaczej chce domyślnie strzelać dualshockiem.

Bardzo mi się podobało jak fabułka nawiązuje do Dead Space jedynki (a nawet są ze dwa dialogi nawiązujące do dwójki). Odwiedza się znane (i co ważne – pamiętane – jednak jedynka miała w miarę fajne lokacje) miejsca i co ciekawe nie ma wrażenia wtórności, a raczej to fajne “o, mostek, byłem tu w jedynce!” Spoko są bohaterowie, z przyjemnością się im kibicuje. Oczywiście fabuła jest w stylu filmów klasy B, ale do celowniczka na szynach pasuje to jak ulał.

Gra trwa jakieś sześć godzin i jest to dokładnie tyle, żeby przejść ją za jednym posiedzeniem, nie zmęczyć się nią, a za to sporo nacieszyć i mieć to poczucie “przeszliśmy, high 5!”. Jest w niej jeszcze tryb powtarzania misji na punkty, ale nawet go nie włączałem.

Dla mnie ta gra byłą naprawdę super dodatkiem do uniwersum Dead Space i granie w nią było czystą przyjemnością. Jeżeli komuś podobały się dwie pierwsze części (mnie jedynka podobała się w miarę, a dwójka – bardzo) – to koniecznie powinien zagrać i w Extraction. Szczerze mówiąc rozgrywka zachęciła mnie do tego stopnia, że pewnie zagram potem w popierdółkowate gry z uniwersum i DLC (a także w trójkę, na którą się czaję, żeby przejść w co-opie). Może nawet obejrzę deadspace’owe animki?

Ocena: A

Skala: A (rewelka) – B (z przyjemnością) – C (można) – D (padaka)

Reklamy
Otagowane , ,

One thought on “Dead Space Extraction – wrażenia

  1. punkt K pisze:

    […] rozwaliło i dałem im A: Dishonored, Tomb Raider, Dead Space 2, Modern Warfare 3, Starhawk, Dead Space Extraction i The Last of Us. Same strzelanki-zabijanki :-) Trudno by mi z tego grona wybrać nawet najlepszą […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: