Killzone Shadow Fall – wrażenia

Kupiłem PS4 na premierę i wziąłem do niego od razu nowego Killzone’a. Cel był prosty – zobaczyć, co studio first party jest w stanie na premierę wycisnąć z nowej konsoli Sony. Poza tym nie wierzyłem jakoś super mocno w Battlefielda 4 i KZ był właściwie jedynym możliwym wyborem.

Teraz jestem już po jednokrotnym przejściu singla i pierwszych 20 godzinach w multi i mogę spisać swoje wrażenia.

Single

# wrażenie ogólne – przed premierą było kilka niekorzystnych opinii w zachodniej prasie – że intelekt przeciwników słaby, że oklepana formuła, że fabuła nie angażuje tak, jakby mogła i że bohaterowie to prawdziwy festiwal podleców. Niby wszystko prawda, ale i tak grało się spoko.

+ oprawa – moje ogólne wrażenie jest takie, że z tych KZ, w które grałem jest to najbardziej kolorowy… i najbardziej ponury zarazem. Tak czy owak grafika cieszy oko, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę:

++ miejscówki – coraz więcej mamy gier, w których samo zwiedzanie świata to prawdziwa przyjemność i KZSF się do nich zalicza. Miejscówki są różnorodne, ładne, kolorowe. Są nawet takie, które na myśl przywiodły mi nieodżałowanego Bulletstorma!

+ otwartość – wiele miejscówek jest zaplanowanych jako otwarte areny – zadania wykonuje się w takiej kolejności, jak się chce i to jest bardzo spoko.

# klimaty zimnej wojny – ktoś o tym wspominał w angielskich reckach – moim zdaniem fajny pomysł, ale za słabo pociągnięty.

# OWL – mamy ze sobą latającego drona wielozadaniowego, którego kontroluje się touchpadem (i L1 AFAIR). Cacko stawia nam osłonę, ogłusza lub atakuje przeciwników, strzela liną, żebyśmy mogli się szybko przemieścić. I teraz powiem tak: ogólnie OWL jest super spoko, ale ta lina to jest jakaś padaka, bo przyczepia się tylko tam, gdzie zaplanowali twórcy. Ktoś nie pomyślał… Dodatkowo zdarzało mi się, że strzelałem liną, dojeżdzałem do samego końca i spadałem w przepaść. Heh.

# fabuła – ujdzie. Cieszą nawiązania do poprzednich części, jest kilka scen, które są spoko, ale ogólnie jest przewidywalna.

+ końcówka – mi tam się podobała, ale nie będę spoilował.

# bohaterowie – niektórych darzyłem sympatią (cień) inni całą grę mnie wnerwiali (opiekun), ale już p. doktor to porażka i powinna być zrobiona o wiele lepiej. Visari albo nawet Stahl z dwójki – mieli charakter, a tak bezpłciowej postaci jak ona nie było chyba jeszcze w serii. Nasz bohater też ledwo jest i brak mu osobowości. Szkoda.

– polski dubbing – ssie. Co więcej, język przełącza się tylko w głównym menu w opcjach. Ja nie zdzierżyłem polskiej wersji (zresztą wiedziałem to już po trailerach). Ale angielska jest w miarę.

+ gameplay – otwartość – spoko. Giwery – spoko. Urozmaicenie – spoko. Co z tego, że wszystko kanoniczne? Mi się grało przyjemnie.

Werdykt dla singla: nie jest to gra roku, ale mi grało się przyjemnie, a więc B

[skala: A rewelacja B z przyjemnością C ujdzie D padaka]

Multi

Poprzednie dwa KZ miały interesujące multi, ale jakoś tak się złożyło, że żadnemu nie poświęciłem zbyt wiele czasu. Gdybym może wcześniej kupił PS3…Ale mój czas pożarły jakieś Battlefieldy i inne. Tak byłoby też i tym razem – Battlefield 4 na PS4 podkurwił mnie jednak zdrowo tym, że stale wywalał się w dużym podboju (np. na Operacji Blokada za każdym pieprzonym razem!). Postanowiłem pograć chwilę w KZ:SF.

– pierwsze wrażenie – za dużo chyba naoglądałem się filmików na YT, bo pierwsze wrażenie nie było jakieś specjalne. Albo może byłem wtedy nie w sosie? W każdym razie pierwsze co powiedziałam – “to to jest ta nowa generacja?”.

+ grafika – ale jednak pograłem kilka godzin i potwierdzam – w multi KZ wygląda na prawdę cymes. Znów jest kolorowo i ładnie. Mapy oczywiście nie są jakieś wielkie, jak w BF, ale jest w nich tyle szczegółów, że głowa boli. Podkreślmy to jeszcze raz:

+ mapy – jest w nich to prostu naćkane obiektów. Wyglądają obłędnie, a i design potrafi przyprawić o zawrót głowy, bo jest mnóstwo małych przejść, alternatywncyh dróg, miejscówek do skampienia się itd. Pierwsze kilka ładnych godzin trzeba się naprawdę uczyć, gdzie się którędy idzie. A taka np. Iglica to jest już w ogóle masakra. Nawet Szczątki, które pamiętamy z trójki (Bilgarsk Boulevard) dość znacznie pozmieniano. Fajnie wypada też połączenie map z multi z kampanią. Moi faworyci to Fabryka i Las.

+ level za wyzwania – grasz cały czas tak samo – masz niski level. Grasz wszystkim po trochu – masz wyższy. Generalnie przyklaskuję temu założeniu. Choć trofik za wylevelowanie wszystkich zdolności na max to lekka przeginka.

+ trofea za multi – to jest jakaś paranoja, że Battlefield, gra w której singla w ogóle mogłoby nie być, ma trofeów za multi garść i zasadniczo dość proste. A KZ, gdzie recenzenci niektórzy upierają się, że to single jest daniem głównym (acha, jasssne), ma trofea za multi wymagające naprawdę kilku ładnych godzin gry. No i jak dla mnie jest to do przyjęcia – takie trofeum, to trofeum, a nie “zabij pięciu ludków nożem”. Phi.

– ilość graczy – pewną bolączką KZ:SF jest to, że regularnie gra w niego obecnie te 2-3 tysiące graczy. To starczy, żeby dało się zagrać klasyczny warzone (7vs7) oraz shadowfallowy (12vs12), ze nie wspomnę o obleganym team deathmatch (12vs12), ale już rozkręcenie własnego warzone’a bez znajomych jest niemożliwe. Zresztą, ja się an to nie napalałem i zlewam to. Gorzej, że większość graczy to straszne nooby. Zero myślenia, zero korzystania z mocy, lecimy na pałę i walimy z tego co mamy. W związku z tym, jak po drugiej stronie w klasycznym warzone gra ze trzech ogarniętych kumpli, to mecze robią się trochę jednostronne

– team deatchmatch na 24ech – dla mnie ten tryb jest z deka bez sensu. Nie dość, że straszna sieka (mapy nie za wielkie), to co drugi mecz jedna drużyna drugą zamyka na respie (bo mało kto korzysta z tych przenośnych spawnów). Żeby beka była większa, często to zamknięta na spawnie drużyna wygrywa na punkty…

+ bronie – design mają zajebisty i z wielu da się spoko postrzelać. Wiadomo, ze to killzone, więc trzeba kulek wsadzić co nie miara, ale da się grać.

+ balans klas – ja bym może jednak podzielił wsparcie na dwie klasy, ale niech już będzie. Każda klasa ma użyteczną moc podstawową i tyle dodatkowych do wyboru, że każdy się odnajdzie. Nie wszystko z poprzednich edycji się ostało, ale jest wiele dobrych powerków. Wolę taki układ niż wyposażenie w CoD.

+ stary dobry warzone – miks trybów nadal bawi, a siedmiu na siedmiu to akurat taka ilość, by było co robić i do kogo strzelać. Ten większy warzone (12vs12) jak dla mnie ciut za chaotyczny przy takich mapach. Nie zawsze więcej = lepiej.

+ nowy tryb z przeciąganiem liny – na mapie są dwa aktywne punkty – jednocześnie trzeba bronić tego, który się ma, jak i nacierać na kolejny. Spoko tryb, interesująca wariacja szturmu. Szkoda, że domyślnie jest na większym warzone.

– polskie tlumaczenie – akurat w multi gram z polskim głosem. Te mówione są dla mnie do przyjęcia, ale tłumaczenie tekstów… Jezu. Przykładowy kwiatek – wspólne dla wszystkich klas bronie nazywają się “udostępnione”. Albo: do zaliczenia zadania trzeba zabić wychylając się zza osłony – tłumaczenie – “zabij z ukrycia”.

# czas gry – tak na marginesie powiem, że Guerillsi chyba jednak nie myślą o multi KZSF jako o czyimś docelowym multi. W wyzwaniach jest wyzwanie za czas gry, ale kończy się na 50 godzinach. Seriously? 50h to na wstępne rozpoznanie dobrej gry ledwie wystarcza :-) Nie wspomnę już o zapamiętaniu rozkładu Iglicy :-)

+ nowe mapy do multi mają być za free. I to mi się podoba! Będzie pretekst, by wrócić do gry na kilka rundek, gdy coś dodatkowego wyjdzie. A przy okazji nie dzieli się i tak chwilowo małej społeczności.

Ogólnie powiem tak – jeżeli komuś podobała się w multi trójka, to i Shadow Fall powinien moim zdaniem podejść. Nadal ludek jest o wiele masywniejszy niż w BF czy CoD, a rozgrywka wolniejsza. Ale jak w KZSF niego grać, to lepiej z ekipą. Dobrzy przerywnik do czasu, gdy naprawią BFa lub wyjdzie Titanfall.

Ocena multi: B z przyjemnością

[skala: A rewelacja B z przyjemnością C ujdzie D padaka]

Tyle pierwszych wrażeń. Może się wezmę i pierdyknę w tym SF platynę, to wtedy napiszę jeszcze dwa słowa.

Reklamy
Otagowane ,

4 thoughts on “Killzone Shadow Fall – wrażenia

  1. alalala pisze:

    żachnąć się — żachać się «wyrazić oburzenie, niezadowolenie, sprzeciw»

  2. kmj pisze:

    Dobra relacja. Mając PS4 brałbym SF, bo bardzo lubię multi w tej serii.

  3. punkt K pisze:

    […] i PS4). Grałem też ciutkę w nadal atrakcyjne multi Modern Warfare 3 oraz trochę więcej w multi Killzone: Shadow Fall – ładniusie, ale nie będące w stanie przyciągnąć mnie na długo (w sensie – […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

GameDev

Pomysły, efekty i wszystko, co wiąże się z moimi hobby.

%d blogerów lubi to: