Zapiski z Odludzia S3E6: Krater – Podejście

Sesja, na której bohaterowie pokonują długą drogę, by znaleźć się w podobnej co wcześniej sytuacji.

BG

  • Szczypiec (Andrzej) – młody wódz barbarzyńców, którego atakuje nieznana choroba
  • Xeurg (Mateusz) – niegdyś badacz, dziś szaman, próbuje odkryć tajemnice maski
  • Duch (Tomasz) – bezlitosny psychopies, wielki dla przyjaciół, straszny dla wrogów

BNi

  • klan Kła i Kłącze – zdradzieckie sługusy Bielma
  • Bielmo – wredny stary psychopies, który pożarł duszę Zemy ben Zekariahu
  • klan Mchu – barbarzyńcy błogosławieni przez Zieleń, oblegają krater-cmentarzysko
  • Forkos Gigant – dziki z klanu Żywokrzewu, w pielgrzymce do krateru, szuka oczyszczenia, potępia jakiekolwiek związki z psychopsami
  • Kai – najstarszy syn Xybera z Pebede, także najbardziej krnąbrny i samodzielny
  • Kolia – obdarzona mocami dziewczynka, przyjaźni się z Kaiem
  • Lianostwór – bestia, jeden z czempionów klanu Mchu
  • drony zwiadowcze z podobiznami Czwartego Xybera

Raport graczy (by T. Sokoluk):

“Dzicy są, dzicy są!
Chyba to nie ludzie!”

W poprzednim odcinku

Bestia oddycha głęboko. Przygląda się wszystkiemu z oddali. Widzi tego, którego musi upokorzyć. Ząb za ząb. Bielmo na razie nie zdradza swej obecności. Najbardziej lubi, kiedy ofiara do ostatniej chwili nie wie, że nią jest. Kiedy zostaje zaatakowana, gdy najmniej się tego spodziewa.

Duch widzi widmo Xybera. Jacyś ludzie wokół przemawiają do niego. Miałeś być kluczem. Miałeś być narzędziem w naszych rękach. Miałeś uruchomić transponder. Ale nie udało się.

Mui Ukar spogląda na męża i ojca. Córko, wracamy do domu na Słonych Wybrzeżach. Nie ojcze, zostaję ze Szczypcem.

Szczypiec nie puszcza z objęć Mui Ukar. W koszmarach przewija się wciąż ta sama wizja jak jego ludzie giną w nierównej walce z kapłanami. Budzi się zlany potem i pyta Mui co ma zrobić, jak może ich ocalić.

Wielka postać przedziera się przez dżunglę. Popękanymi rękami toruje sobie drogę przez plątaninę roślin. Wór pokutny ledwo przypomina ubranie, cały pocięty i przesiąknięty wilgocią potu i powietrza. Z daleka słychać dzikie odgłosy zwierząt, a może ludzi. Patrzy wokół, ale nie wie która droga prowadzi do Krateru.

Para bucha z otworów, którymi kiedyś PBD mogło zasysać energię.

Odgłosy uderzających o ziemie łap, ciężkie sapanie i szybkie uderzenia serca, które wali w pierś jakby chciało wyskoczyć i pobiec jeszcze szybciej.

Podróż do Krateru

Dmuchawka dzikusa o włos mija cel. Szczypiec odruchowo odskakuje, by znaleźć się na wprost bestii z bielmem na oku.

Jednooki potwór powoli rozwiera paszczę, by w całej okazałości obnażyć swe długie kły. Nozdrza rozchylają się i wciągają kilka kęsów powietrza, język już czuje smak ludzkiego mięsa i krwi. Ślina nie może oprzeć się wydzielaniu i bestia długim jęzorem musi zgarnąć jej nadmiar z warg i kłów, ale i tak kilka ciężkich kropel wylądowało u jej stóp. Obok ostrych, twardych szponów. Bestia pozwala, aby myśl o spodziewanej rozkoszy rozlała się w postaci przyjemnego ciepła na całe jego ciało oraz nastroszyła sierść. Bestia daje się uwieść swojemu apetytowi. Rendez-vous z ofiarą, jakby cały świat nie istniał. Tango zdradzonego kochanka, który chce zadać cios w samo serce. Serce tego, który jest daleko stąd i gry wróci, będzie już za późno. A wtedy Bielmo usłyszy z daleka jego żałosny skowyt.

Nie doczekanie jego. Słyszy nie skowyt, a ryk. Natychmiast adrenalina z hormonu walki (fight) staje się dla Bielma hormonem strachu i ucieczki (fright and flight). Bestia z trudem przełyka sporą grudę nienasyconej śliny. Wcześniej zwężone źrenice rozszerzają się w poszukiwaniu zagrożenia. Bestia pędem kryje się w dżungli, ale to Duch jest tym psychopsem, który na drugie ma Nieuchwytny.

Duch podąża za najbardziej intensywnym ze wszystkich śladów – strachem. Bielmo zerwał wszystkie smycze, pozbył się niewolników, byle tylko nie zdradzić swojej obecności. Ale strach to jest coś, czego nie może się pozbyć i zostawia za sobą długą smugę. Duch dopada go. Bielmo staje do walki, tanio skóry nie sprzeda. I wtedy słyszy propozycję. Ten drugi nie chce go zabić. Pozwala mu odejść, pod warunkiem że nigdy nie wróci. Bestia zastanawia się, czy zemsta jest tego warta. Ale wygnanie jest lepsze niż śmierć, nawet za cenę odwagi i honoru. Gdy tylko odwraca się plecami, czuje przeszywający szyję ból, czuje wbijające się kły Ducha. Najbardziej lubił, kiedy ofiara do ostatniej chwili nie wie, że nią jest. Kiedy zostaje zaatakowana, gdy najmniej się tego spodziewa. Bielmo, stara szczwana bestia. Czy nie powinien być mądrzejszy? Czy nie tego powinien się spodziewać? Próbował przechytrzyć Ducha, Duch przechytrzył jego.

Nim Bielmo całkiem skona, coś próbuje się z niego wydostać. To zabłąkana dusza Zemy Ben Zakariahu, władcy Zielonej Oazy. Ale Duch spłacił już dług wobec Johannaha, jego syna. Ostrzegał go wtedy, jak może się skończyć igranie z mocami pscyhopsów. Miał swoją szansę. To koniec.

Władca, który widział swój koniec oraz jednocześnie koniec swego miasta. Myślał że znalazł sposób. Śnił sen o potędze, który niestety dla niego się ziścił. Przejął ciało Bielma czy Bielmo przejął jego duszę? Czy szaleństwo jednego odmieniło drugiego? A może jeden i drugi byli na równi szaleni i stworzeni dla siebie?

Nowe PBD tworzą żywe kłącza. Miejsce żyje, a co więcej epatuje dziwną energią. W kilka dni udało się wznieść twierdzę, zdolną do skutecznej obrony. Wykorzystano gorące źródła do obrony, pietrząc wodę za pomocą tamy, gotowej do opuszczenia w razie ataku.

Xan Xeurg Xavros kradnie dzieciom zabawkę psychopsa i sam się nią bawi. Jakby w ten sposób miał się czegoś dowiedzieć o tych stworzeniach. Nie czuje już lęku za sprawą anksjolitycznego działania Maski. Należała do inżynierów. Była dla nich podstawowym narzędziem. Zdolna skanować otoczenie, zbierać z niego dane, następnie poddawać analizie, a na koniec katalogować. Psychopsom już wcześniej nadano odpowiedni rekord w bazie danych. Rozumne istoty natywnie żyjące na tej planecie.

XXX wraca pamięcią do wydarzeń sprzed kilku tygodni. Jak Duch atakuje Iona, by pomścić Nazira. XXX sięgnął wtedy po broń, ale Maska powstrzymała go. Uspokoiła. Procedura bezpieczeństwa zadziałała w dwie strony. Z jednej – zapobiegła ewentualnemu atakowi psyoniki ze strony psychopsa. Z drugiej – zapobiegła ewentualnemu atakowi na psychopsa. Gatunek chroniony. Nie zabijać.

Czas na naradę. Wódz Szczypiec, który wielokrotnie udowodnił swoją pozycję i do którego należy ostateczna decyzja. Mui Ukar, zawsze obok i z pełnoprawnym głosem. XXX ze swoją wiedzą o technologii, zboostowaną przez symbiont Agrela oraz Maskę Inżyniera. Duch, który jest na tej wyprawie najdłużej i stara się uczyć na błędach, których po drodze napykał sobie i innym. Masma, który jest sprytny i bywał tu i tam. Kolia, która (jeszcze przez chwilę) jest tajemnicą. Dzieci Xybera, które podsłuchują albo czeszą sierść psychopsa, o których los waży się dyskusja.

Mui Ukar po raz pierwszy słyszy głos Ducha w swej głowie. Kolia uspokaja ją: nie bój się, to jak szeptanie do ucha. Rozmowa w głowach ma pewien efekt uboczny. Jest sposobem na podsłuch.

Kolia do tej pory niewiele mówiła. Teraz pomogła Mui oswoić się z przemawiającym w głowie psychopsem. Podzieliła się ze wszystkimi swoimi uczuciami, mówiąc że czuje się jak na podróży poślubnej z ukochanym(?). Podzieliła się swoją historią sieroty, której los związany jest z Zieloną Oazą, Ternusem i Transformatą Szeptów. Wreszcie podzieliła się swymi mocami.

Nagle zrywa się ogłuszający szum. Przypływ morza. Piskliwy głos mew. Grzmoty fal. Odczyty PSI w Masce wariują.

Hałas znika równie szybko jak się pojawił. Odpływ. Kojąca cisza. Fale cofają się. Głos dziewczynki jak lekka bryza.

Moi rodzice podróżowali do miejsca, w którym się wydostaliśmy. Tam było coś, co mówi prawdę. Chce nam pomóc wrócić do domu. Ale mamie i tacie nie udało się tam dotrzeć. Przegnał ich Ternus, a potem zabili ludzie pustyni.

Transformata Szeptów? Czy to machina indoktrynacji czy po prostu komunikator ze światem zewnętrznym? Rzeczywiście, słowa pochodzące z zewnątrz w uszach mieszkańców Odludzia będą brzmiały jak herezja i propaganda skierowana przeciwko Matce. Zema Ben Zakariahu winił artefakt za zgubny wpływ na jego syna Johannaha. Ale dla kogoś kto zna prawdę, rozumie treść komunikatów Transformata może być nadzieją na uzyskanie pomocy z zewnątrz. O ile nie jest tylko zapętlonym nagraniem, działającym jak Studnia Słów, która ma na ręce Szczypiec…

Czy będziemy podróżować do Zielonej Oazy, aby odnaleźć Transformatę? Czy uda się jej użyć do skontaktowania się ze światem zewnętrznym? Droga wiedzie przez Fortecę Estar, która zbuntowała się przeciwko hegemonii kapłanów i skąd pochodzi Ternus. Być może zna sekret rodziców osieroconej Kolii. A wcześniej podróż ku Słonym Wybrzeżom, gdzie można wspomóc Sadara w wojnie, a następnie przez morze. Tak chciałaby Kolia.

Mui Ukar opowiada o swym domu. To ponure i spustoszałe miejsce. Regularnie grabione przez piratów. O żywność trzeba walczyć, bo jest jej niewiele, na kilku przybrzeżnych wysepkach. Rośliny rodzą owoce raz na kilka lat. Sadar Ukar przybył do Xybera błagać o wsparcie w wojnie z sąsiednimi klanami. Odszedł z niczym. Być może jego najlepszy statek dopłynie dalej, do Rdzawej Pustyni. Nikt nie dopłynął tak daleko. Istnieje legenda o Fielu Żeglarzu. Przypłynął z bogactwami z dalekich stron, opowiadał o ziemiach zza Murem i dżinach, które spełniają życzenia. Ale to tylko legenda. Przy Południowej Bramie na Murze wciąż trwa wojna. To niebezpieczne miejsce, a droga do celu najdłuższa ze wszystkich. Dobry statek to nie wszystko. Potrzeba zapasów, ludzi, a przede wszystkim zgody i błogosławieństwa Sadara. To porywczy człowiek, a do tego teraz upokorzony przez Xybera i Szczypca. Zabrali mu jego ludzi i jego własną córkę, nie dając nic w zamian. Dlaczego miałby oddać ostatnią najcenniejszą rzecz jaką posiada – statek?

Bo dostałby w zamian magiczną broń z arsenału Xybera – podpowiada Duch. Co więcej, wciąż kocha swoją córkę i chce jej dobra – wtóruje mu Szczypiec. Tylko czemu uzbrojeni w magostrzelby i przeszkoleni w ich używaniu członkowie Klanu Skałokraba, Nici i Żywokrzewu mieliby opuszczać żyzną Szczerniałą Dżunglę, opuszczać nowo powstałą twierdzę, i udać się na obce, nieprzyjazne ziemie?  Bo samo cudowne Żywodrzewo ożyło i opuściło Szczerniałą Dżunglę – znajduje analogię i metaforę Xeurg.

Mui Ukar znajduje kolejny powód, by nie wracać do domu. Ale co z dziećmi? Chyba nie chcecie zabierać ich ze sobą? W końcu będą potrzebowały domu. Taki może im dać brat Xybera, który mieszka w Kraterze. Mui widziała jak jej były mąż rozmawia z nim.

Czy będziemy podróżować do Krateru? Zrezygnujemy z wyprawy na niebezpieczne i niegościnne Słone Wybrzeże, unikniemy spotkania z porywczym i nieprzewidywalnym Sadarem, a przede wszystkim zrezygnujemy z długiej drogi w tamtą stronę i jeszcze dłuższej z powrotem przez morze. Zamiast tego udamy się do Krateru i spotkamy brata Xybera. Zapewnimy schronienie dzieciom. Tak chciałaby Mui Ukar.

Na naradzie zjawia się Masma. Stary wyjadacz ma świadomość sytuacji, w jakiej się znaleźli. Utknęli w miejscu położonym z dala od wszystkiego, w samym środku niczego. Każda droga stąd jest długa i niebezpieczna, a każdy cel niepewny. Na szczęście zostało im trochę rumu.

Masma opowiada o jednej ze swoich podróży. Udał się raz do Grobowca Golema. Widział labirynt wyrw w ziemi i wysokich kanionów. Jakby zapadła się w tym miejscu ziemia. Kompleksu pilnie strzegli barbarzyńcy. Wiadomo, że Xyber II przeprowadzał tam swoje eksperymenta. Wiele lat później jeden z takich eksperymentów zabije go w Twierdzy nad Wyrwą w Murze, a drugi (ten biały) odłączy się od swojego stada i uda się tam z powrotem w sekretnym celu. Teraz ten pierwszy eksperyment także by chciał tam powrócić, by dowiedzieć się prawdy o sobie oraz spotkać tego drugiego, z którym dzieli wspólny los. Natomiast w interesie wszystkich jest sprawdzić, czy oprócz eksperymentowania Xyber nie szukał tam Terraformera. Planował inwazję na Miasto nad Wodospadem i taka maszyna pozwoliłaby z łatwością wcielić plan w życie. Być może eksperymenty na psychopsach Duchu i Upiorze oraz na swym klonie – Xyberze VI służyły stworzeniu klucza, który uruchomiłby Terraformer bez ostrzegania Matki. Xyberowi II nie udało się uruchomić machiny, ale on nie miał Szczypca.

Czy udamy się do Grobowca Golema aby odnaleźć Terraformer, Upiora i odpowiedzi na pytania Ducha? Tak chciałby Masma.

Na naradzie pojawia się też Kaj,najstarszy syn Xybera. Chłopak ma oczy o różnym odcieniu oraz ramię zielonkawo poblaskujące. Różni to go od ojca i rodzeństwa, a także Mui Ukar, natomiast upodabnia do pozostałych mieszkańców Szczerniałej Dżungli. Dostrzega, że Szczypiec obdarzony jest tym samym darem. Darem Żywodrzewa. Szybszy i płytszy oddech, pocenie się.  Nie rozumie, dlaczego Szczypiec chce opuścić Szczerniałą Dżunglę. To miejsce wyciągnęło do niego swoją dłoń. A on ją odtrąca.

Rzeczywiście, Szczypiec czuje się nie najlepiej. Na razie choroba jest w lekkim, odwracalnym stadium, więc bardziej czuje objawy paniki przed tym co ma dopiero nadejść. Czy będzie w stanie iść dalej? Czy choroba go nie pochłonie? Czy nie zarazi Mui? Czy dalszy rozwój choroby nie zepsuje jego symbionta-klucza? To miejsce chce go przemienić, sprawić by wyglądał tak jak ono. Nerwowo drapie się do krwi, jakby chciał pozbyć się tych wszystkich zarodników, które zasadził na nim Żywokrzew. Jakby był kolejną glebą. Szczypiec chce jak najszybciej opuścił to miejsce, ale powinien był to zrobić dawno temu. A przecież chciał…Został wbrew sobie, a teraz jest chory. Zbierzemy ogniwa mówili. Będziemy silniejsi mówili.

Masma próbował zrozumieć tajemnicę Żywodrzewa czy też krzaka. Ale wszyscy tylko powtarzają wyuczone formuły – błogosławieństwo, dar, cud… Masma już raz zapuścił się do PBD. Udało mu się tylko dzięki wspaniałej Królowej Niebios. To był jego najdłuższy lot i nie powie – intratny. Ale ostrzegano go po tamtej stronie Muru przed tym miejscem i tymi ludźmi. Teraz rozumie. Te drzewo rozsiewa zarodniki i zmienia wszystko wokół na swoje podobieństwo, nawet ludzi. Przemienia ich, aż w końcu całkiem przestają być ludźmi. Psychopsy są w sposób naturalny niewrażliwe. Maska również zapewnia ochronę. Podobnie specyfiki Xybera, którymi zaszczepił siebie i swoją rodzinę.

Czy Xyber IV, który przywrócił do użyteczności laboratorium PBD i ogarnia temat, będzie w stanie stworzyć antidotum dla Szczypca? Jeśli jest choć cień szansy na to, to trzeba się natychmiast do niego udać.

Udamy się do Krateru, aby spotkać Xybera IV. Tam dowiemy się, czy jest naszym sojusznikiem. Czy skorzystamy z pomocy sojusznika, by dać dzieciom opiekę, a chorym leczenie. Tego chcą wszyscy.

Klan Skałokraba bierze słowa swego przywódcy za proroctwa. Wraz z ojcem Tej, którą wybrał Szczypiec – Sadarem z klanu Kłaka zdobędą żyzne wyspy na na Słonym Wybrzeżu i będą czekać na tryumfalny powrót Szczypca z wojny przeciwko Matce. Wygrają, bo będzie im służyć magiczna broń ze skarbca samego Xybera. Ruszają w drogę ku Słonym Wybrzeżom. Opuszczają Szczerniałą Dżunglę tak, jak zrobiło to Żywodrzewo.

Im bardziej oddalają się od PBD, tym bardziej krajobraz zmienia się. Tereny przestają być żyzne. Są coraz bardziej zgniłe. Piętrzą się cuchnące, martwe pokłady niestrawionej przez czas roślinności. To miejsce jest jak wielki kompostownik. Szczątki roślin są jednocześnie wysuszone i przesiąknięte wilgocią. Toksyczne wyziewy i brak tlenu dusi zwierzęta, które przypadkiem tu zabłądziły. Wygląda jak trup, którego za życia trawiły tyfus, ebola i trąd. Pokryty plamami opadowymi, ropniami, wybroczynami, martwicą i zgorzelem. I wciąż zaraża.

Raz nieomal nie schwytało ich ogromne Żywodrzewo. Ale nie takie jak tamto. To było ogołocone z liści, powykręcane, spaczone. Innym razem zombie-pnącza, żyjące choć dawno martwe, oplotły nogi maszyny i prawie ją powaliły na ziemię. Innym razem maszyna dzięki ogromnemu szczęściu nie topi się w błocie. Koryto wyschniętej rzeki, wolne od przeklętych roślin, wydawało się lepszą drogą. Dużo energii zużywało się na taranowanie sobie drogi przez gęstwinę. Ten błąd mógł ich kosztować życie. Rzeka płynęła tam wciąż, ale gdzieś głęboko pod powierzchnią. Ukryła się, czekając aż ofiary zaczną wpadać w tę zmyślną pułapkę. Jej kochanek spełnia każdą jej zachciankę. Grząski grunt chwytał ofiary za kostki, po czym powoli nieubłaganie ciągnął w dół w darze dla swej pani. Pani rzeka popijała je wodą. Tylko kości wyrzucała z powrotem na brzeg, by jej wierny jak pies sługa mógł się również pożywić.

Przejście gigantycznej, sześciołapej machiny oznajmiało wszem i wobec jej głośne stąpanie, chrobot łamanych drzew, skrzek uciekających ptaków oraz tektoniczne drżenie ziemi.

Maszyna nie zatrzymuje się nawet na chwilę w tym okropnym i niebezpiecznym miejscu. XXX i Kaj na zmianę sterują maszyną nieprzerwanie dzień i noc. Nawet gdy pojawiają się wokół niej, skaczący na lianach dzikusy z klanu Mchu. Dają wyraźne sygnały, by się zatrzymać. Ale maszyna kroczy dalej. Zatrzyma się dopiero gdy dotrze do Krateru.

Masmie udaje się oswoić jedno z dzikich stworzeń, które wylądowało na pokładzie ich machiny. Nie przypomina potężnych skrzydlatych bestii zza Muru. Ta karykatura skrzydlatej bestii to pewnie jakiś jej karłowaty kuzyn albo ślepe ogniwo ewolucji. Jest roślinożerny, może więc odpowiednia dieta bogatobiałkowa (czytaj: mięso bykoni), zrobiła by z niego orła. Póki co kurczęcie ledwo wznosi się do góry, z jednym tylko Masmą na grzbiecie. Wabi się Nielot.

Forkos kończy swoją pielgrzymkę na pokładzie machiny. Zabłądził, ale usłyszał hałas i podążył za nim. Jest rad, że Szczypiec posłuchał jego rady, aby udać się do Krateru. Jest nierad, że zabrał ze sobą psa.

Podczas podróży każdy zmaga się ze swoimi upiorami. Szczypiec czuje się klaustrofobicznie zamknięty w metalowej, technologicznej puszce, jak w potrzasku, labiryncie bez wyjścia. Mui martwi się o zdrowie ukochanego,choroba zdaje się postępować. Dzieciaki chciałyby wyjść na zewnątrz, tęsknią za domem i rodzicami, nie wiedzą co się z nimi stanie. Kolia wspomina rodziców, zastanawiając się czy jeszcze kiedyś powróci do Zielonej Oazy. Masma przeklina Nielota i nie chce dopuścić do siebie myśli, że jego wspaniała Królowa Niebios może już nie żyć. Xan zastanawia się, czy już do końca życia będzie musiał nosić Maskę. To potężny dar, ale czy na pewno?

W chwilach zagrożenia Maska wyświetla jakieś komunikaty, ale ich treść jest zablokowana. Dostęp odblokowuje się w ściśle określonych okolicznościach, pod pewnymi warunkami. Jakimi? Co ukrywa przed nim Maska? Oprócz chronionych przed dostępem komuniakatów zawiera szereg chronionych danych. One również są niedostępne dla Xana. Xan czuje jak Maska ciągle coś dostrzega i analizuje. Robi to całkowicie wbrew niemu. Jakby była samodzielnym bytem. A przecież to jego maska i on ją nosi. Ale czuje się tak, jakby to Maska nosiła jego. I im dłużej ją ma na sobie, tym bardziej jest pewien że tak właśnie jest. Dlatego zaczyna się jej bać. Co się stanie gdy przestanie jej być potrzebny? I choć jest niezależna wobec Xana, to czy jest całkiem niezależna? Dla kogo zbierała informacje od początku istnienia Odludzia? Dla kogo przechowuje informacje, które dla Xana są tajne? Komu by je przesłała, gdyby Xanowi nie udało się jej powstrzymać? Za każdym razem, gdy Xan próbuje znaleźć odpowiedź, jego wzrok pada na księżyc u góry.

Duch śni snem Xybera. Jego dzieci, wtulone w futro psychopsa walczą z chłodem, jaki zapada nocą w dżungli. Sen Xybera to okrutny koszmar. Śni mu się jego brat. Lęka się go. Choć są tacy sami, jest kimś zupełnie obcym. Chciał go wykorzystać. Był tylko narzędziem. W śnie powracają słowa jego brata, być może powykręcane: To coś co stoi przede mną i do czego rozmawiam… to nie jest ani mój brat, ani nawet człowiek. To klon. Tyle wysiłku kosztowało mnie jego stworzenie i wszystko na marne. Przez niego straciliśmy kolejną szansę zdobycia klucza. Ale własnego klona nie przerobię go na papkę. W końcu to klon mnie, Xybera.

Innym razem Xyberowi śnią się jego dzieci. Starał się być najlepszym ojcem. Sam nie miał matki ani ojca. Ciepło matczynej miłości zastąpiono mu chłodem laboratoryjnej stali. Komora służyła za kołyskę, a kroplówka za pierś. Zamiast “synu”, wołano na niego “obiekt”. Gdy zadawał sobie pytanie kim będzie w przyszłości, zawsze padało odpowiedź kluczem. A potem wszystkich zawiódł. Powinien poczuć ulgę, bo wreszcie był wolny. Ale to oznaczało też – nieprzydatny. Dopiero własne dzieci nadały jakiś sens. Tyle że jaka przyszłość może je czekać w takim świecie. Gdzie nawet “rodzice” chcą wykorzystać swoje dzieci?

Duch coraz lepiej rozumie siebie. [wspomnienie – kadu] Przypomina sobie siebie w ciele Duncana klęczącego i wznoszącego pieśń do Matki. Dzieje się to przed ważną bitwą. Jest teraz w Kredowej Oazie, miejscu gdzie przyszedł na świat. Oprócz jego żołnierzy pełno tu teraz uchodźców. Uciekli przed barbarzyńcami. Jedni z nich z dzieckiem na rękach podchodzą do niego. Obronisz nas, prawda? Sprawisz, że nasza córka Randa będzie bezpieczna? Tak się stanie – odpowiada. [/wspomnienie]

Krater jest coraz bliżej, a czasu na refleksje coraz mniej. Częściej słychać dzikie odgłosy. Niebo co jakiś czas przecina ptak niosący jakąś wiadomość. Jednego chwyta Masma, bo Nielot okazał się całkiem lotny. Wiadomość ostrzega przed niebezpieczeństwem, zasadzką i każę iść dalej. Szczypiec stwierdza, że to on jest niebezpieczeństwem i przecież idzie dalej.

W końcu widać wielkie ściany krateru. Wokół unosi się czarny dym, jakby płonął busz wokół krateru. Samego wnętrza krateru nie widać. Pożar? Podpalenie? Wybuch w laboratorium? Obława? Sygnał dla reszty? Rytuał? Nie sposób stwierdzić z tak daleka. Ale czuć swąd spalenizny.

Atak był niespodziewany. Abordaż! Mnóstwo dzikusów, część wskakuje na lianach, reszta wbija haki, oplątuje i stara się powalić maszynę. Dzieciaki z Mui Ukar kryją się w środku. Nie dostaną ich! Xan, Szczypiec i Duch powalają jednego za drugim. Większość ląduje za burtą.

I wtedy przed Duchem ląduje największy z nich. Przy nim Forkos to karzeł. Jego cielsko wije się w pnączach. Rozwija je i zwija, jakby to były bicze. Ryczy, a plugawy język wysuwa mu się z paszczy. Jest dłuższy niż jego wijące się odnóża. Długi, gruby i kręty jak anakonda. Wydaje się, że Duch nie będzie w stanie go pokonać. Bestia taranuje go, smaga lianami, dusi jęzorem. Wreszcie zrzuca Ducha z pokładu. Wywija tryumfalnie jęzorem do góry, potem do dołu… i wtedy jak nie ryknie! Wyrzuca jęzor z powrotem do góry, z uwiszonym na nim zębiskami Duchem. Duch z powrotem ląduje na pokładzie, w zębiskach trzymając już całkowicie odgryziony jęzor. Bestia zakrwawiona i przerażona ucieka, a wraz nią wszyscy pozostali przy życiu wojownicy z klanu Mchu. Szczypiec ogłasza zwycięstwo.

Forkos raczy się jęzorem bestii. Wpierw wygotował go z trucizny. Smakuje mu wybornie. Nie po raz pierwszy przyszło mu kosztować ten rarytas. Ostrzega, że takich stworzeń będzie więcej. Tylko co one robią tutaj, tak daleko od Chwastowym Ziem?

Mechaniczny ptak ląduje obok nich. Dron zwiadowczy. Zamontowany projektor wyświetla twarz Xybera. Jest blady, łysy, z podkrążonymi oczami i wytatuowaną czaszką. Twarz odzywa się: Sojusznicy. Mogę skorzystać z pomocy sojuszników.

Koniec.

Spis wydarzeń:

  1. [zasadzka nieopodal nowego Pebede] Szczypiec cudem wywija się z zasadzki Kłącza i jego klanu opętanego przez Bielmo. Duch przybywa mu na pomoc dosłownie w ostatniej chwili.
  2. [pościg przez Sczerniałą Puszczę, aż na wielką polanę] Duch i reszta ruszają w pościg za Bielmem. Psychopies łapie się różnych sztuczek, ale tym razem gniew i determinacja Ducha są zbyt wielkie. Dopadają psychopsa.
  3. [pojedynek na polanie] Ducha oferuje Bielmu ultimatum. Odejdź i nigdy nie wracaj. Gdy ten podkula ogon, Duch atakuje go znienacka i zabija. Zema przepada razem ze starym, podłym psychopsem.
  4. [z powrotem w nowym Pebede] Xeurg bada Maskę i znajdujące się w niej rekordy.
  5. [narada w nowym Pebede] Kolia dzieli się swoją historią – jej rodzice poszukiwali Transformaty Szeptów. Także Moi Ukar opowiada o niegościnnym Słonym Wybrzeżu.
  6. Zdając sobie sprawę z tego, że Szczypiec jest chory BG pozostawiają władzę w rękach Snerga i Sędziwego Beja. Sami decydują, że PBD wyruszy ku Kraterowi-Cmentarzysku, gdzie mieszka Czwarty (Xyber) a potem ku Grobowcowi Golema, dokąd pognał Upiór.
  7. [w trakcie podróży ku Kraterowi] Stan zdrowia Szczypiora pogarsza się. Kai ujawnia, że zapewne padł ofiarą błogosławieństwa zieleni. Szczypiec nie chce żadnego błogosławieństwa, odrzuca je i wygraża światu. Kai widząc to buntuje się i jakiś czas później w tajemnicy ucieka od Szczypca o mało co nie porywając Kolii.
  8. [droga przez Sczerniałą dżungę] PBD kroczy miarowo. Kroki są jak małe trzęsienia ziemi. Nie sposób przegapić jego nadejścia. Bohaterowie są obserwowani przez zwiadowców Klanu Mchu. Nie zatrzymują się na ich wezwanie i zwiadowcy znikają.
  9. [już niedaleko do krateru] Wielkie PBD dogania samotnego wędrowca, którym okazuje się być Forkos Gigant. Zabierają go na pokład. Forkos docenia Szczypca, ale potępia jego związek z psychopsami.
  10. [na pokładzie PBD] Bohaterowie śnią. Duch przywołuje we śnie postać Xybera i analizuje jego podobieństwa z Szczypcem. Śnią mu się też czasy, gdy był Duncanem Greyhoundem – człowiekiem, nie psychopsem.
  11. [zasadzka klanu Mchu] PBD wchodzi klejące się liany i zostaje zaatakowane przez klan Mchu, który chce przejąć PBD. Atak prowadzi przemieniony człowiek-bestia, z lianami zamiast rąk i olbrzymim, chwytnym jęzorem. Duch mu ten jęzor odgryza. Bestia umyka razem ze swoimi współplemieńcami. Gdzieś wkróce po tym znikają Kai i Forkos.
  12. [spostrzegłszy nieobecność Kaia] Szczypiec jest przeciwny ratowaniu Kaia. Młodzieniec drażni go. PBD rusza dalej.
  13. [PBD podchodzi pod krater] Drużyna jest świadkiem oblężenia krateru przez oszalałych zielonych barbarzyńców. BG postanawiają nie walczyć z nimi, lecz przegonić ich megafonem potęgującym głos psychopsa. PBD korzysta z chwilowego rozpierzchnięcia się klanów i wchodzi po zboczu krateru.
  14. Na szczycie ściany krateru witają ich drony. Część z nich ma wyświetlacze i te wyświetlacze pokazują wytatuowaną twarz. Twarz Xybera. Padają słowa: „Sojusznicy? Mogę skorzystać z pomocy sojuszników”.

To, czego chce Duch

Zamknięcie wątków z Pebede poszło nadspodziewanie szybko. Najpierw Szczypiec wywinął się z pułapki, potem Duch dognał Bielmo i w końcu go zabił. Ponieważ Bielmo zniszczył w sobie Zemę, to pułapka na Ducha – prośba Zemy, by zabrał go z ciała umierającego psychopsa, nie miała wielkiej siły – dałem mu chyba jedną kość. W innych warunkach ta scena mogłaby mieć mocarną siłę rażenia, w tych była tylko ciekawym niuansem.

Ta scena pokazała dwie rzeczy. W warstwie fabularnej przede wszystkim to, że Duch potrafi być bezlitosny i zdradziecki. Ten raz działał jak cwany psychopies. Przypominał w tym szubrawca Oge – Billa Zabuza. Z dystansu fajnie to wygląda – jakby ta strona psychopsa w nim nadal jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Być może ważniejsze jednak było to, co zrozumieliśmy w warstwie meta.

Ja miałem plan, by Bielmo był takim stałym prześladowcą drużyny, związanym z Duchem więzią zazdrości i żalu. Ale z tego planu wyszły nici. Duch chciał zabić Bielmo i z łatwością to osiągnął. Stało się jasne, że jeżeli Duch czegoś chce, to na jego obecnym poziomie trudno go zatrzymać. A ja nie zamierzałem sztucznie zawyżać wyzwań lub oszukiwać w ich rozstrzygnięciach. Jest potężny i niech tak będzie.

werewolf_beast_monster_dog_animals_hd-wallpaper-810350.jpg

Czas wyruszać

W Pebede rozegraliśmy też kilka scen, które zazwyczaj umykały w graczowskich raportach, ale teraz dotyczyły lubianych postaci, więc się ostały. Kolia po raz pierwszy trochę się otworzyła i opowiedziała o tym, czego jej rodzice, zanim zginęli, poszukiwali na pustkowiach – była to tajemnicza Transformata Szeptów.

Z kolei Moi Ukar opowiedziała o ponurym życiu na Słonym Wybrzeżu. Mógł to być wstęp do podróży w tamtą stronę, ale ostatecznie gracze wybrali inny wariant i ta rozmowa pozostała częścią uzasadnienia tego, dlaczego Moi odmawia ojcu i wyrusza na wyprawę życia ze Szczypcem.

Co do wyprawy, to powtórzyła się częściowo rozmowa z poprzedniej sesji, z tą różnicą, że tym razem decyzja zapadła i PBD ruszyło. Sekcję z miastem barbarzyńców i klanami mieliśmy już zatem za sobą.

jungle-mule

Xyber z Krateru

Miałem pewne plany odnośnie Krateru, który barbarzyńcy nazywali Cmentarzyskiem, a ja nazywałem Kraterem Veeris. Wiedziałem, że w środku żyje kolejny Xyber. Mieliśmy już w kampanii Xybera, który eksperymentował z przenoszeniem się między ciałami (także ludzi i psychopsów), mieliśmy klona stworzonego w celu skorzystania z sieci transponderów, teraz przychodził czas na Xybera korzystającego z cyborgizacji. To on krył się w Kraterze Veeris.

Na marginesie powiem, że czasami nie jestem pewien, w których momentach dodawałem które fragmenty do danych postaci. Uczynienie Szczypiora swoim przybranym synem i przekazanie mu schedy doskonale pasuje do Xybera – klona, który sam był nieudanym Kluczem. Ale nie wiem, czy przypadkiem kolejność wymyślania rzeczy była odwrotna.

Czy najpierw wymyśliłem, że Xyber z PBD był klonem i stąd decyzja co do przemiany Szczypiora w Szczypca, czy na odwrót? Nie wiem. Taka już specyfika improwizowanej kampanii.

Gdy ustami innych BNów opisywałem krater zawsze starałem się używać słów podobnych do tych, jakich używali mieszkańcy Pustkowi opisujący Wyrocznię. Zresztą nawet wspomniałem o tym, że w sercu cmentarzyska żyje ponoć jakaś wyrocznia, do której prowadzi sekretna ścieżka. To tam podążał Forkos, by zmyć z siebie skazę więzi z psychopsem (więzi, która została zerwana, wraz ze śmiercią Bielma, czego Forkos nie wiedział).

xyber z veeris

Pojawia się pod koniec sesji w wizjerze drona – cały wytatuowany, w tatuażach przypominających cybernetyczne malowidła.

Wszystko to miało być taką wariacją na temat prymitywnych wierzeń. Pamiętacie systemy wierzeń, które Bene Gesserit z Diuny opracowały, by w przypadku trafienia na zagubioną planetę móc manipulować jej ludnością? No to właśnie coś takiego. Dodatkowo tego typu wierzenia były potęgowane przez podprogowe przekazy z artefaktów takich jak Transformaty Szeptów.

A więc Czwarty Xyber urządził się tak, jak Serena Densza w K2 – uczynił się lokalnym czarownikiem, sprzedającym wiedzę i technologię jak paciorki dzikim.

Ale coś zaczęło iść nie tak. Jeden z klanów – zdegenerowany przez oddziaływanie flory planety Klan Mchu oblega Krater.

Klan Mchu

Stworzyłem sobie całą plejadę zdegenerowanych, zmutowanych dzikich, którzy mogli być adwersarzami postaci graczy… lub ich sprzymierzeńcami, gdyby udało im się to dobrze rozegrać. W planach miałem rozmowę między przywódcami klanu a Szczypcem – ich pertraktacje co do tego co uczynią gracze i propozycję przyłączenia się do szturmu na fortecę Xybera, którego barbarzyńcy traktowali jak profana świętości.

the_marsh_monster_by_pavele.jpg

Niektórzy z nich nie przypominają nawet ludzi.

Dlaczego tak było? Już wcześniej w kampanii ustaliliśmy, że człowiek w ciele maszyny degeneruje się (patrz przykład Chloe/Voxa i jej dziwnych zachowań). Skoro Xyber był coraz bardziej scyborgizowaną postacią, to zaczęła mu się udzielać cyberpsychoza, przez co wybił się z roli dobrego i tajemniczego czarownika. To poróżniło go z klanami.

Było jeszcze coś, ale nie będę psuł niespodzianki – o tym w następnym raporcie.

Jak widzicie z wydarzeń powyżej do żadnego spotkania nie doszło. Gracze najpierw nie chcieli rozmawiać z klanem, mimo iż weszli na jego teren  (czego konsekwencją była zasadzka), a potem sprytnie użyli sprzętu nagłośnieniowego PBD, by przebić się do krateru. Uznałem, że pomysł był super, a mechanika stanęła po stronie graczy – Xeurg bezpiecznie wspiął się mechanizmem po zboczu krateru.

Kai i Forkos

Wątek Kaia wyszedł moim zdaniem całkiem ciekawie. To było praktycznie jedyne dziecię Xybera z Pebede, które miało własny charakter. Jednocześnie chłopak nieco przypominał Szczypiora z czasów sprzed transpondera. W efekcie Szczypiec niezbyt za nim przepadał.

Postanowiłem zagrać w tę grę i ustami Kaia potępiłem Szczypca za sprzeciwianie się „woli zieleni”. Chłopak, jak przypomnijmy, był już w jakiś sposób naznaczony – miał różnokolorowe oczy i zielonkawą skórę na ramionach. Szczypiec zjebał go jak psa, co pchnęło chłopaka w stronę Forkosa i ostatecznie ucieczki. Nie pamiętam jak to się stało, że Duch tym razem nie pognał, jak to ma w zwyczaju, ratować chłopaka, ale może po prostu zgubił trop i musiał zawrócić.

kai

Kai

Co do Forkosa, to ustawicznie wracałem tą postacią co sesję, od pierwszej sesji w Sczerniałem Puszczy. Robiłem tak dlatego, ze obmyśliłem Forkosa jako brata bliźniaka Gorgona – barbarzyńcy, który władał psychopsem i podróżował z Xyberem Drugim (i razem z nim zajął Twierdzę na Wyrwie w Murze). Gorgon pojawił się na początku sezonu drugiego i ostatecznie źle skończył – jako niewolnik hordy psychopsów pod dowództwem jeszcze nieprzebudzonego Upiora (S2E6).

Forkos chciał być jak jego brat, ale stał się pośmiewiskiem. Szczypiec w zasadzie trochę z nim sympatyzował (w końcu i on doświadczył, dwie sesje temu, kaprysów psychopsów), ale że nie chciał wyrzec się swojego związku z Duchem – Forkos opuścił go. Ale to nie miał być ostatni raz tej postaci w tym sezonie, bo Andrzej, o ile pamiętam, wykupił wpływ na Forkosa – coś w stylu „tak mnie sekretnie podziwia, że oddałby za mnie życie”. Takie deklaracje zawsze kończą się czymś ciekawym ;-)

Choroba Szczypca

Ten pomysł był trochę po bandzie. Doszedłem do wniosku, że chłopak, który był hodowany do tego, by być możliwie czystym, musi być podatny na dziwaczne mutacje i choroby trapiące barbarzyńców. Od tej sesji Szczypiec zawsze przynajmniej raz testował Żywotność. Powiedziałem wprost, że kiedy osiągnie ilość porażek równą jego współczynnikowi (wtedy – 2) stanie się coś straszliwego.

Potem przez kolejne sesje dręczyłem go napadami gorączki i wizjami, normalnie jak Sienkiewicz Stasia i Nel we W pustyni i w puszczy. Jednocześnie pomagało to pokazywać związek Moi Ukar ze Szczypcem i jej determinację, by zachować ukochanego przy życiu. To była trochę taka tykająca bomba zegarowa, a sesję później okazało się, że jest to również mocna wskazówka wpychająca bohaterów w ręce Czwartego.

Mniej więcej wtedy Andrzej znalazł też tę piękną reprezentację Szczypca:

szczypiec

Sojusznik?

Pod koniec tej sesji gracze spotykają czwartego Xybera i okazuje się, że również on może być ich sojusznikiem. Czy aby na pewno tak będzie? I jaką cenę trzeba będzie zapłacić? O tym za tydzień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: