Zapiski z Odludzia S3E9: Równiny Pyłu

Na tej sesji drużyna opuszcza Sczerniałą Puszczę. Na ich tropie jest Klan Mchu, ale pierwsi ludzie, jakich napotkają, to Klan Agamy – potencjalny sojusznik.

BG

  • Duch – psychopies; potężny, ale można go oszukać jak każdego
  • Szczypiec – młody wódz, którego trapi potworna choroba – Klątwa Zieleni
  • Xeurg – mędrzec; jego maska zamilkła; jedno oko ma wykłute; prowadzi Skałokraba

Sojusznicy

  • Kroos – stary, jednoręki barbarzyńca, klan Skałokraba
  • Masma – łotrzyk weteran, co z nie jednego pieca chleb jadł
  • dzieci Xybera, w tym Kai
  • Kolia – dziewczynka o nadludzkiej mocy
  • konstrukty zabrane z Krateru Veeris

BNi

  • Daemion – stary przywódca klanu Agamy
  • Elek – jego syn
  • Fetor – chory, stary cwany psychopies; przywódca watahy
  • Pęknięty Kieł – inny psychopies z watahy Fetora

Raport graczy (by T. Sokoluk):

[intro]

[o praziarnie] Zabrakło tego, który nie pozwalał się rozwijać. Nie istnieje już skorupa ograniczająca od zewnątrz. Świat teraz czeka na Ono. Czekali na siebie od dawna. Świat wysłał swoje dzieci, by jemu służyły. Świat zza pękniętej skorupy leży poddany. Gotowy na przyjęcie Darów. Ale Ono w obliczu rozległości tego świata czuje pustkę. Zabrakło tego, który nie pozwalał się rozwijać. Zabrakło jego strachu. Strachu, który Ono nawoził, pielęgnował, podlewał. Uwięził Praziarno, ale się go bał. Z więzienia uczynił ogród. Myślał, że to on kontroluje Ono, ale to Ono żywiło się nim. Więzienia już nie ma, ale głód strachu pozostał. Kto będzie kolejną ofiarą? Jest coś, z czym Ono miało styczność podczas snu. Coś, co zabiło tego, który więził i który się bał. Coś, ku czemu należy znów sięgnąć.

[o Kroosie] Dla jednorękiego wojownika dawniej wszystko było proste. Wcześniej był Xyber, który był ostoją. Teraz wszystkim rządzi chaos. Nieprzewidywalność. Maska zgasła, a nowy Teurg swymi złymi decyzjami udowodnił, że nie jest jej godny. Nowy wódz obudził Skałokraba, ale ściągnał na nich gniew Matki i Dżungli. A potem odrzucił dar, dzięki któremu byłby teraz zdrowy. To przypomina Krossowi  o jego ręce, którą stracił aby być zdrowy. Aby mógł żyć w spokoju. Teraz ten spokój mu odebrano. Czy to wszystko było tego warte?

[o Masmie] Mówili na niego Szczęśliwy. Niektórzy – Cwany. O sobie woli myśleć jako Doświadczony. Ale teraz to już sam nie wie. Dawniej z chlubą opowiadał, że zapuścił się za Mur dalej niż ktokolwiek inny. Teraz, gdy znów jest w sercu Sczerniałej Dżungli nie czuje satysfakcji. A tym bardziej gratyfikacji. Gorzej – by tu się dostać musiał stracić wszystko. Nie wie czy spotka jeszcze Królową Niebios. A w tej sytuacji musi pomyśleć o innym sposobie stanięcia znów na nogi.

[Krater Veeris – aftermath]

Ten typ wiatru zawsze zwiastuje Zmianę. Ale zapowiedź nowego tym razem kryje w sobie gorycz. Jeszcze nie nazwaną gorycz. Dopiero po wszystkim będzie można określić czym tak naprawdę jest. Ale wtedy będzie już za późno.

Gigantyczna stacja badawcza PBD03 nie zostawia już za sobą traktu powalonych przez siebie drzew. Teraz zostawia tylko ślady na pyle. To znak, że Sczerniała Dżungla ustąpiła miejsca Równinie Pyłu.

Korzeń. Z lotu skrzydlatej bestii jest jak długi jęzor dżungli, którym stara się wyszarpać dla siebie jeszcze jeden dodatkowy kawałek terenu równinom. Grobowiec Golema jest dokładnie w połowie odległości stąd do Muru. Jakieś pół miesiąca drogi maszyną. Nie wliczając przygód.

Bębny, które towarzyszą im odkąd opuścili Krater słychać tym lepiej, że wewnątrz panuje cisza. Kurtyna milczenia spuszczona na wydarzenia, które były przyczyną nagłego opuszczenia Kratera. Nikt nie ma śmiałości, by ją przerwać. Śmiałości przed innymi, a może bardziej przed samym sobą? Każda próba odpowiedzi na pytanie, uruchomiłaby kolejne. Dlatego nikt nie chce rzucać kamyka, skoro wie że nie będzie miał siły zatrzymać lawiny.

Ale pytania są, choć osierocone z odpowiedzi. Dlaczego Duch porwał za sobą barbarzyńców – siłę którą nie dało się kontrolować, a w efekcie stracił też kontrolę nad samym sobą? Dlaczego Szczypiec przerwał operację i skazał się na pewną, a co gorsza okrutną śmierć? Czemu Xeurg chciał uruchomić transponder, wyrzucić wszystkich w odległe nie tylko czasowo miejsce oraz zostawić Ducha?

… … …

Przeszłość została pogrzebana wraz z Kraterem. Świątynia dawnego boga została zniszczona wraz z nim. Barbarzyńcy nie oszczędzili niczego. Szczypcowi nie uda się już skorzystać z drugiej szansy. Na przykład kapsuły hibernującej. Pozostaje mu wyczekiwać nieuniknionego. Czy nim choroba pokona jego, pokona on świat? Czy może zamknie się w klatce jak Nielot. Słaby, niezdolny lub niechętny do jeszcze jednego zrywu. A co z Xeurgiem? Czy to już szaleństwo Maski czy tylko tragedia omyłek? Na razie Maska wygasła, a jedyne oko Xeurga łypie jak zza krat. Duch natomiast nie przestaje być zagrożeniem. I nie przestaje być zasadnym pytanie dla kogo.

[plan Masmy]

Na szczęście jest Szczęśliwy Masma. Ten wie jak dostać się do Grobowca Golema. I wie, że z chorobą Szczypca najlepiej udać się do Wyroczni. K2 wciąż tkwi rozbite pomiędzy piaskami. Wyrocznia nie zdołała wszystkiego stamtąd zabrać. A przecież też była chora i potrzebowała leczenia.

Masma nie ma od dawna Królowej Niebios. Ale być może udałoby mu się sprzedać konstrukty. Za to można by kupić lot na pokładzie skrzydlatych bestii Odszczepieńców. Poza tym są artefakty. Wystarczy tylko wejść na Mur i zabrać jedno z urządzeń do elektrycznego powstrzymywania rozpyłu roślin. Kto powiedział, że Lanca Burz może być tylko jedna. A Czarne Sejmitary? Tych jest ponoć tylko dwie pary na całym Odludziu. Jedna z nich leży pogrzebana piaskami Zielonej Oazy. W końcu Xeurg otrzymał je w testamencie po Naziru Sahirze.

[Klątwa Zieleni – choroba Szczypca]

Zielona krew. Choroba weszła w ostateczne stadium. Już nieuleczalne. Organy wkrótce całkiem zdegenerują się. Ci, którzy mają szczęście zwyczajnie umrą od tego. Pechowcy będą żyć dalej. Zakopani w ziemi wykiełkują z niej jako rośliny. Szczypiec czuje już, jak z kości wyrastają mu ciernie, dotkliwie raniąc go od środka. Dlaczego odstąpił od operacji??? Przez zwykłe nieporozumienie? A może to los. Bez rąk by żył. Ale nie mógłby objąć Mui Ukar. Obejmuje ukochaną, na chwilę zapominając o bólu.

[Duch i Kai na polowaniu]

Duch i Kaj ruszają razem na polowanie. Ten teren nie jest żyzny. Pokrywa go pył. To miejsce to kara Matki Natury. Dowód na to, jak bardzo potrafi się zagniewać. Ale młody Kaj nie Matki się lęka. Już nie. Nie po tym, jak poznał Moc Praziarna. Matka może się pogniewać, pogrozić palcem, dać klapsa. Praziarno obiecuje dać ci wszystko, podczas gdy wszystko ci zabiera. Pochłania cię tak, jakbyś nigdy nie istniał. A twoje istnienie służyło tylko po to, by nadać sens istnienia Ziarna. Kaj uciekł, ale tylko na chwilę. Już stał się częścią tej Siły. Siły, która wypuściła go pozwalając mu myśleć że to on uciekł, a nie został wypuszczony. Czy raczej – napuszczony na tych, którzy złożą cenniejszy dar istnienia.

Polowanie nie idzie po myśli Ducha. Zawraca spowolniającego go Kaja do PBD, a sam kontynuuje łowy. Wreszcie dopada dzikie bykonie, by za chwilę się przekonać, że jest otoczony przez watahę psychopsów.

[bunt Kroosa]

Tymczasem niewierny Kross podważa autorytet Szczypca, a nawet znieważa go. Plwa na wszystkie jego błędne decyzje. Woli pokazać siłę i ruszyć sam przez dzikie pustkowia, niż zostać dłużej w PBD i patrzeć na słabość swego pana.

[spotkanie Ducha z watahą psychopsów]

12 psychopsów jest głodnych. Ale tylko 11 pożywia się. Bo tylu uznało Ducha za swego nowego pana. Dwunasty stoi z boku. Czeka na okazje. Chorobliwie cuchnie, więc Duch w głowie określa go mianem Fetor. Duch chce by tamten walczył, skoro nie chce się przyłączyć. Ale tamten wybiera trzecią opcję – ucieczkę. Duch rusza w pościg za nim. Nie chce stracić autorytet przed pozostałymi. Musi udowodnić, że jest najsilniejszy. Ale to Fetorowi udaje się coś udowodnić. Siła nie zawsze wygra ze sprytem. Fetor wyprowadza Ducha na manowce i zdobywa nie tylko upolowaną przez niego zdobycz, ale odzyskuje swą watahę. Bezradny Duch zapada w ruchome piaski i nie mogąc wykonać żadnego ruchu woła na pomoc Kolię. Dziewczynkę, z którą ma najsilniejszą więź. PBD rusza na ratunek.

[plany zasadzki na Klan Mchu]

Opowieść Ducha inspiruje Xeurga. Sposobem psychopsów na przetrwanie było wyprowadzanie ofiary lub wroga pomiędzy ruchome piaski. Słabego można w nie zapędzić, a przed silniejszym ku nim uciec. W ten sposób żadna ofiara nie zdoła uciec, a żaden wróg zagrozić. Choćby był silny jak Duch. Dlaczego PBD nie miałoby być jak te psychopsy? Może poczekać na bębniący pościg zza jednym z grzęzawisk. A niech się Klan Mchu utopi w piasku.

[pieczara psychopsów pod wielką zasypaną skałą]

Duch nie odpuszcza. Wyrusza pomiędzy ruchome piaski odnaleźć watahę. Ostatnio coraz trudniej o sojuszników. Odchodzą lub umierają. Trop prowadzi go do gigantycznej formacji przysypanej piachem. U podnóża, w pieczarze leże psychopsów. Wyciem i ujadaniem próbują przegnać Ducha, ale ten chce by się przyłączyły. Ale nie uda się to, póki przewodzi im Fetor. Sam nie staje do walki, wysyła najsilniejszego z watahy. Z jaskini wyłazi stare psisko. Jeden z kłów ma złamany. Podobnie jak wolę walki. Duch obnaża przed nim słabość i tchórzostwo przywódcy jego watahy, który pośle wszystkich na śmierć, byleby samemu uciec, a potem wrócić i pożywić się padliną. Pęknięty Kieł zamiast walczyć, staje po stronie Ducha.

Na rozkaz Fetora wypada trzech kolejnych. Toczą pianę z pyska i rzucają się na pewną śmierć. Fetor wcale nie oczekiwał, że będzie inaczej. Śmierć tych trzech to cena za to, by reszta mogła uciec. I rzeczywiście, w czasie gdy Duch zajęty jest walką, wataha czmycha. Duchowi nie udaje się już ich odnaleźć, ale dopada za to Fetora. Nie potrafi zmusić go do posłuszeństwa. Szkoda. Zatem musi zginąć. Tak myśli psychopies w ciele Ducha. Greyhound mu na to pozwala. Nie chce ryzykować, Fetor może być zagrożeniem, już pokazał na co go stać. Pozwalając swej wewnętrznej bestii rozszarpać Fetora Greyhound zrzuca z siebie odpowiedzialność za ten czyn, ale czy w ten sposób da się oszukać własne sumienie?

Fetor pada, ale zostawia po sobie zgniłą chmurę. Zgniły opar zaraża Pękniętego Zęba. Smród to nie jedyna oznaka choroby. W jego głowie pojawia się głos: Dobrze, jest z tobą dobrze. To, co jest w tobie, przyda się nam.

[spotkanie z Klanem Agamy]

W tym czasie PBD nie natrafia na Klan Mchu, ale Klan Agamy. Klan rozpoznaje Maskę Teurga i z ochotą (choć nie bez małych perypetii po ujrzeniu potężnego, budzącego trwogę Skałokraba) przystaje na przyłączenie się w celu znalezienia wodopoju.

A najbliższy okazuje się być tym samym, w którym toczyła się walka psychopsów. Formacja skalna okazuje się być niczym innym, jak kolejnym PBD! Tyle że PBD02 zostało powalone, zniszczone i spalone. Wkrótce się okaże, czy zdołało coś przetrwać w środku.

Wydarzenia:

  1. Drużyna rozważa swoje opcje po ucieczce z Krateru Veeris. Ich tropem idzie Klan Mchu. W końcu decydują iść ku Grobowcowi Golema (gdzie nota bene oryginalnie mieli spotkać Upiora).
  2. Duch poluje, żeby nie byli głodni.
  3. Kroos, stary jednoręki barbarzyńca, który towarzyszył im od Pebede, buntuje się przeciwko Szczypcowi. Nie są w stanie go zatrzymać i odchodzi.
  4. Duch napotyka małą watahę psychopsów. Ich przywódca – Fetor – ucieka, ale podczas pościgu sprowadza Ducha na ruchome piaski. Duch przyzywa Kolię a wraz z nią PBD na ratunek.
  5. BG planują zasadzkę na klan mchu, ale w końcu rezygnują z niej.
  6. Duch tropi watahę Fetora. Dopada ich w kryjówce. Zabija przywódcę, ale jego choroba przechodzi na innego psychopsa z watahy – Pękniętego Kła.
  7. Skałokrab napotyka Plemię Agamy. Początkowo nieufne, w końcu decyduje się podróżować z nimi. Trafiają do ich kryjówki, która okazuje się być a) miejscem walki psychopsów b) starym, zniszczonym, zasypanym pyłem PBD!

Nie wszystko może się udać, co nie?

W każdym sezonie zdarzały nam się sesje, które były prozaicznie nieudane. To była jedna z nich. Raport Tomka jak i moje notatki do niej są dość skąpe w wydarzenia – pewnie działy się tu też inne rzeczy, ale nie byliśmy ich w stanie odtworzyć – pewnie dużo było pogaduszek między postaciami, które ostatecznie niewiele wnosiły.

Najgorszą częścią tego sezonu było ustawiczne zatrzymywanie się i zastanawianie – to co robimy teraz? I tu też trochę tego było, włącznie z rozważaniem powrotu do Krateru Veeris. Zamiast pchać akcję do przodu potrafiliśmy 45 minut 3,5 godzinnej sesji poświęcić na rozważanie – a co by było gdybyśmy jednak zrobili tak a tak?

W raporcie Tomka widać też, że musieliśmy spuścić z siebie trochę pary po poprzedniej sesji, której tempo było zabójcze, a rozstrzygnięcia – jednak dość zaskakujące.

Klątwa Zieleni

Ważnym elementem, na który chciałempołożyć nacisk po fiasku układów z Czwartym była coraz bardziej doskwierająca Szczypcowi choroba. Andrzej miał już na koncie pewnie ze dwa niezdane testy i był niedaleko od pochłonięcia go przez Zieleń. W dodatku dwie sesje temu wpadł w maź praziarna, co dodawało sprawie smaczku.

Póki co nie było jeszcze jakichś hardcore’owych efektów choroby, tylko zatrwożone rozmowy z Moi Ukar. Sceną nakierowaną na pokazanie słabości Szczypca był też bunt Kroosa – ten jednoręki barbarzyńca był z nimi praktycznie od początku sezonu i przewijał się w tle co drugiej walki lub interakcji. Raporty nie pościęcają zbyt dużo miejsca takim postaciom, ale u mnie na sesjach zawsze wokół BG krąży spora grupka BNów. Niektórzy z nich mają potem jakieś sceny, w których są kluczowi, inni nie. Kroos otrzyma swoją na następnej sesji.

Plemię Agamy

W tym odcinku bohaterowie napotkali też i przyłączyli się do innego plemienia barbarzyńców – Agamy. Na początek miałem ich bardzo skromnie zarysowanych – imię starego wodza, który odzyskuje żywotność po tym jak na własne oczy widzi PBD, imię jego syna, który nie jest specjalnie ucieszony z nagłego ozdrowienia ojca.

Były z nimi „jakieś perypetie”, ale nie jesteśmy w stanie już teraz (półtorej roku) odtworzyć co to było. Mati twierdzi, że bali się ruchów PBD, ale stali sę o wiele bardziej rozmowni, gdy okazało się, że kieruje nim mędrzec w masce.

Maskę musiałem bardzo akcentować (w końcu jej „oryginalny” nosiciel był kimś wśród klanów), skoro znalazła się w raporcie. I fajnie. Myślę, że balansowanie znaczenia moich trzech postaci szło mi już tutaj nieźle – młody wódz, jeździec skałokraba/spec od techniki, legendarna bestia – każdy miał swoje 5 minut.

Walki

Całkiem spoko wyszły też na tej sesji walki pomiędzy psychopsami. Duch mógł wszystkich pokonać w walce, ale Fetor był dość cwany, by stawiać opór, więc pewne jego pokonanie było bardziej satysfakcjonujące niż jakiegoś zwykłego psychopsa.

Niemniej jednak ja po tej sesji zupełnie odrzuciłem koncept powracającego nemezis dla Ducha. To był już drugi, który padł (po Bielmie); ten recyklingowany pomysł nie wypalił :>

W następnym odcinku

Za tydzień będzie nietypowa sesja, bo taka, w której brali udział tylko Mateusz i Andrzej. Ostatnia sesja bez Ducha w tej kampanii. Stay tuned!

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Zapiski z Odludzia S3E9: Równiny Pyłu

  1. ifryt pisze:

    Ta równowaga ważności postaci poszczególnych graczy jest wg mnie kluczowa dla utrzymania długiej kampanii. A nie jest to łatwo osiągnąć, co zresztą wyszło także w tej Waszej kampanii. Żeby każdy z graczy był równie doceniony, żeby się ich wątki nie dublowały, były istotne, a z drugiej strony żeby nie ściągały całej akcji do siebie.

    • kaduceusz pisze:

      > równowaga ważności postaci poszczególnych graczy jest wg mnie kluczowa

      Zgoda. Ale jednocześnie wydaje mi się, że nie ma się co oszukiwać. Tej równowagi nie będzie. Nasuwają mi się takie spostrzeżenia:

      1) jeżeli postacie nie wchodziły do gry w tym samym momencie, to nierównowaga w pedekach będzie ściągać fabułę do tej bardziej doświadczonej – po prostu więcej testów będzie jej się udawać. Przy tym raczej nie jestem zbyt chętny, by zrównywać nowe, dochodzące postacie pedekami z tymi już siedzącymi w fabule.

      2) gracze mają różne temperamenty i lubią grać na różne sposoby. Ja w tej kampanii stwarzałem różne sytuacje, by ci bardziej drugoplanowi BG przeszli (choćby tymczasowo) na pierwszy plan. Jedyną osobą, która była w miarę chętna, by się tego podjąć, był Sting (kiedy w drugim sezonie powstał triumwirat Nazih, Wyrocznie, Duch), ale on grał w kratkę i nic z tego nie wyszło. Mateuszowi dawałem opcje zostania szefem części barbarzyńców jako Bort, Andrzejowi podsuwałem alternatywę dla Wyroczni (właśnie Borta), gdy grał Heironem – nie podjęli tematu.

      (Ironią losu będzie w czwartym sezonie sytuacja, gdy Andrzej będzie gotowy do przejścia na pierwszy plan, a ja to zignoruję… Dojdziemy do tego w dalszych raportach.)

      Często graczom do szczęścia wystarczy jakaś poboczna scena, wzięcie udziału w dyskusji, ale już nie decydowanie. Chciałbym zagrać z taką drużyną, gdzie postać wiodąca się dynamicznie zmienia, ale chyba jeszcze nie grałem :>

      • ifryt pisze:

        To jeszcze odnośnie dynamiki w drużynie czytałem jakiś czas temu całkiem nieźle uargumentowany artykuł, że właśnie zamiast równego spotlightu ważniejsza jest jasna hierarchia graczy: przywódca drużyny, postaci wspomagające (tzw. szarzy gracze), gracze dochodzący/mniej zaangażowani. Podejrzewam, że to jakoś się wiąże z różnymi modelami zarządzania – struktury bardziej pionowe czy poziome itd. Fakt jest faktem, że w tych kampaniach, które udało mi się dłużej prowadzić, też byli gracze pierwszo i drugoplanowi, choć było np. tak że pierwszoplanowych była dwójka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: