AoR [7]: Port Tooga

W tym odcinku mojej gwiezdnowojennej kampanii gruntownie przerabiam lokację, która pojawia się w scenariuszu z zasłonki – Dead in the Water. Potem daję bohaterom graczy wolną rękę w jej eksplorowaniu, co wbrew moim oczekiwaniom nie wyjdzie zbyt dobrze.

Disclaimer: Możliwe spoilery ze scenariusza Dead in the Water (z zasłonki MG do Age of Rebellion).

Grają:

  • Fedor jako Star Gox – jedhanin, komandos, dowódca misji sprzedaży statku
  • Tomek jako Kol Martle – dyplomata z Remduby, wrażliwy na moc
  • Gosia jako B0-O7 – droid-sabotażysta klasy KX (?) wykradziony Imperium
  • Andrzej jako IG-200 – droid zabójca klasy IG-100, stworzony przez Gizora Delso; dowódca Sigma 0 – odpowiedzialny za zakup transportu droidów od korsarzy

BNi towarzyszący drużynie:

  • Ish – twi’lekańska pilotka, przemytniczka ze Skrzydeł, ma mroczną tajemnicę
  • Ishtarr – narwany wookie, rekrut Rebelii, członek Sigma 0
  • droidy klasy B1 – członkowie Sigma 0 pod dowództwem IG-200

W poprzedniej sekcji kampanii:

Rebeliancki oddział Rancor 3 zdobył dla siebie niemałą reputację w Bazie Rękawicy na Arda 2, kiedy udało mu się wejść na pokład megatransportowca klasy Temple wchodzącego w skład imperialnego Konwoju (zwanego Parlemiańskim). Kradzież statku zaowocowała wzmożoną aktywnością Imperialnych w Obszarze Gordiańskim, co Rebelianci skontrowali niszcząc stację nasłuchową na mroźnym Rhen Var. Teraz otwiera się możliwość sprzedaży megatransportowca za dużą kasę (huttom) i pozyskania za nią oddziału droidów, który wzmocni siły Regimentu Gordiańskiego. To z tymi misjami poleciały do shadowportu znanego jako Tooga dwie drużyny – Rancor 3 i Sigma 0.

Miejscóweczka

Chciałem, by Port Tooga był miejscem, które zapadnie w pamięć graczom, więc przerobiłem lokację, którą oferuje Dead in the Water. Wyobraźmy sobie zatem stację kosmiczną będąca połączeniem olbrzymich, pokrzywionych i poplątanych bez widocznego schematu rur. Stacja otoczona jest pulsującym polem siłowym, a w jej wnętrzu panują zmienne warunki grawitacyjne – często nasz sufit jest dla kogoś innego podłogą. Na całej stacji interferencje elektromagnetyczne blokują zwyczajną komunikację, więc pokryta jest ona siecią analogowych kabli i posterunków lokalnej milicji kontrolujących sytuację i przesył danych.

Na tym nie koniec. Całą stację przesycają dwa doznania – zapach i dźwięk. Zapach pochodzi od wydzielin lewiatana – wielgachnej bestii, która pływa olbrzymim basenie, który znajduje się w wielowarstwowej kuli, w centrum stacji. Zarządzająca stacją hutessa destyluje wodę lewiatana i pozyskuje z niej narkotyk – przyprawę znaną jako Toogsa. Lewiatan pełni rolę jej maskotki, podobnie jak rancor był maskotką Jabby.

Dźwięk zaś dochodzi od istot, których na stacji jest olbrzymia ilość – insektoidalnych Brizzitów. Klikają one w swoim dziwacznym języku wyśpiewując w ten sposób pochwały dla swej pani – uważają bowiem Shoolę za bóstwo i ją czczą. Pysznej huttessie wyjątkowo to odpowiada.

Stacja ma kilka dziwactw, jednym z nich jest zniesienie wszelkich praw dla droidów. Shoola została kiedyś wygnana z Mirial za czasów separatystów dzięki pomocy droidycznej armii i teraz sam widok droida napawa ją wstrętem.

Niestety dla huttessy zbierają się nad nią czarne chmury. Imperium toleruje istnienie shadowportu za cenę tego, że przysłało tu pracującego dla siebie naukowca – quarrena Pua Zauga – by zbadał Lewiatana. Szefowi miejscowej milicji – Revenowi Pu-Evigowi – nie podobają się religijne nakazy Shooli i najchętniej zająłby jej miejsce. Huttessa nie jest głupia i dlatego pracuje nad drogą wyjścia – szuka do zakupu statku, który w razie czego pozwoli jej uciec z Portu Tooga z lewiatanem na pokładzie.

W tle kręcą się jeszcze thalassiańscy łowcy niewolników oraz dawna doradczyni i służka Shooli – mirialanka Deera Shoo, która wypadła z jej łask i teraz jedyne czego pragnie, to choćby jedna audiencja, która pozwoli jej na uzyskanie przebaczenia bogini. Jest też shatra imieniem Billdip Złomiarz, który trzęsie miejscowym targiem i kilka pomniejszych postaci jak łowcy nagród z rasy gandów (Dew i Gaw) czy Terrolen i jego Szpasemaci – długoszyi devlikk z grupą żaboludzkich shatr, którzy mają się za łowców statków i ostrzą sobie zęby na Chitynowy Szkielet. A, no i zapomniałbym – jeszcze znani z Dead in the Water korsarze – kapitan Oglerk i mat Kog oraz ich transport droidów.

Jeżeli znacie Dead in the Water widzicie, że sporo rzeczy tutaj pododawałem i sporo poprzerabiałem. Niektóre rzeczy były nie do końca przemyślane – głównie kwestia po co wysyłać droidy na akcję w shadowporcie, gdzie nie toleruje się droidów? Ale jednocześnie tworzyło to sytuację podwyższonego napięcia – postacie graczy były na celowniku od samego początku, a korsarze mieli sporo do stracenia, gdyby nie udała się sprzedaż. Nad kapitan Oglerk nie będziemy się teraz pochylać, bo nie pojawili się na tej sesji, więc jeszcze nie zdradzę związanego z nimi twistu, ale zatrzymajmy się na chwilę i zapytajmy…

Czym gramy?

Do tej sekcji kampanii rozpisałem niemała grupę BNów; sytuacja w drużynie również (w zamierzeniach) mogła być dynamiczna. Zobaczmy co my tu mamy:

Rancor 3 (Gox, Martle, B0) ma dwa zadania – sprzedać Chitynowy Szkielet (odrestaurowany i oczyszczony imperialny megakontenerowiec M226) i, jeżeli to możliwe, zyskać przy tym przychylność hutessy Shooli dla Rebelii

Sigma 0 (IG-200 + Ishtarr, Ish i cztery B1) ma za zadanie skontaktować się ze sprzymierzonymi z Rebelią korsarzami i odkupić od nich transport droidów

Na stacji, w Porcie Tooga rozgrywającą jest hutessa Shoola. Otacza się ona licznymi doradcami takimi jak majordomus zygerrianin Slavko zwany Królem, naukowiec quarren Pua Zaug, najwyższy kapłan z rasy insektoidalnych brizzitów czy szef miejscowej policji – Reven Pu-Evig, kałamarnicopodobny stwór z rasy Bor Gulletów (or whatever TF they’re called).

Rozdzieliłem BG na dwie drużyny, więc mogą działać równolegle lub razem (chyba niebacznie sugeruję tę drugą opcję).

W związku z unikami B0 w bazie na Arda BG nie wiedzą, że Pua Zaug jest imperialnym szpiegiem. Nie mogą zatem go szukać, póki co pojawia się tylko w tle. To konsekwencja wcześniejszych wydarzeń.

Reven Pu-Evig będzie jednostką destabilizującą – użyję go, by zaproponować bohaterom zmianę układu sił na stacji. Co prawda w taki wypadku skaszani się poboczna misja uzyskania politycznego wsparcia od huttessy, ale coś za coś.

Na poprzedniej sesji BG umknęli z zasadzki na Chitynowy Szkielet (dzięki śmiałemu manewrowi Ish) zastawionej przez devlika Terrolena i jego Szpasematów – gang porywaczy statków. Ci goście wiedzą, że imperium wyznaczyło sporą nagrodę za M226 i zamierzają przejąć statek za wszelką cenę.

Jako drogę wyjścia (a jednocześnie źródła intelu) dla BG mam kobietę-wokiee Bhaktiti i jej droida LU-LA. Spotkają się oni z BG w jednej z kantyn, a potem po misji zabiorą ich i transport droidów na statek znany jako Cienisty Drapieżnik – samodzielną jednostkę Rebelii operującą w tym rejonie. Bhaktiti będzie tu również częścią dwóch wątków. Po pierwsze – budowania postaci wookieego rebelianta – młodego, sprawiającego kłopoty Ishtara. Po drugie – wątku rywalizacji jednostek Rebelii – przekaże informacje o tym, że generał Ran Niall i admirał Kraken mają zakład co do powodzenia misji Rancor 3 i przeciągania Huttessy na stronę Rebelii.

Jak widać jest tego sporo, mam czym grać i jakie wątki rozgrywać, a to, co się odpali będzie w przeważającej mierze zależeć od graczy i ich poczynań. No i jest jeszcze Ish…

Wątek Ish

W Odludziu, mojej poprzedniej dużej kampanii, wyrobiłem sobie taki nawyk – kiedy któryś z graczy opuszczał kampanię – przejmowałem jego postać i grałem ją dalej jako BNem. Tutaj zrobiłem tak z postacią twi’lekanki Ish.

Pomyślałem sobie – dlaczego twi’lekanka stawała okoniem dowództwu? Dlaczego sugerowała sprzedaż M226 za plecami Rebelii? Czemu kręcili się wokół niej członkowie Skrzydeł a dokładnie – Shandra Sundar, której rebelianci dali nawet możliwość skontaktowania się ze sobą w krytycznej sytuacji? To musiała być jakaś mroczna tajemnica.

A skoro ta postać została stworzona dzięki zasadom Edge of the Empire, to od razu nasuwało się jedno – Ish ma wobec kogoś dług i to on, a nie Rebelia, jest jej główną motywacją. Zadecydowałem, że jest to dług wobec hutta imieniem Bwahl (mieszka na Torque, stolicy Obszaru Gordiańskiego) i że Ish będzie chciała zakosić kredyty pozyskane za sprzedaż Chitynowego Szkieletu.

Jednocześnie wiedziałem, że Beata nigdy nie zagrałaby tak tą postacią. Myślę, że granie przeciwko drużynie nie jest częścią jej repertuaru. Ale dla mnie to właśnie wydawało się ciekawe – zdrada ze strony kogoś, o kim chcieliśmy wierzyć, że jest z nami i przymykaliśmy oko na jasne sygnały, że tak nie jest.

Żeby dolać oliwy do ognia wprowadziłem wątek rebelianckiej egzekucji. Bhaktiti i LU-LA przekazały IG-200 instrukcję zgodnie z którą po pozyskaniu kasy za M226 Ish miała zostać wyeliminowana, jako potencjalny zdrajca Rebelii. Wyobrażałem sobie tę scenę jako coś podobnego do otwierającej sceny Cassiana z Rogue One.

Już po tej sesji Fedor zgłaszał uwagi, że niezbyt podoba mu się sposób, w jaki rozgrywam Ish. Że sprawia, że czuje się nieswojo. Całkowicie zignorowałem te uwagi, bo byłem skupiony na tym, jakie to mocne sceny można było uzyskać za pomocą twi’lekanki. Jak każda tego typu decyzja będzie to miało swoje konsekwencje – wrócimy do tego.

A co do mocnych scen – Ish była ciekawa pod tym względem, że twi’lekanie nienawidzą huttów. Sprowadzenie pilotki do nieuniknionej sceny z huttessą byłoby proszeniem się o eksplozję, zwłaszcza gdybym kontynuował zadziorne granie Ish w stylu Beaty. Miałem też obmyślone sceny Ish vs B0 i Ish vs IG-200, ale o tym w następnym raporcie.

Róbta co chceta

Rozbudowana lokacja, wielu BNów, rozmaite cele – czy to już jest recepta na sukces? Niekoniecznie. Fedor lubi to rozegrać tak, że od razu nadaje sytuacji jakiś impet – kierunek i pęd – i ja się zgadzam, że to jest dobra technika. Tutaj jednak chciałem czego innego – rozszerzonej sprawczości ze strony graczy. Kiedy prowadzący nadaje kierunek wydarzeniom, to w dużej mierze określą tym samym dokąd poprowadzi fabułę. Gracze bardzo często tak grają – wyczuwają do czego chce doprowadzić MG, a potem to realizują. Ale ja nie chciałem do niczego doprowadzić, lecz zobaczyć jak się to wszystko potoczy.

Dałem kontrolę nad sytuacją w ręce graczy. Na ręku miałem tylko potencjalne zagrywki oraz tabelę wydarzeń miejskich z dodatku Endless Vigil. I wiecie co? Doszło do nietypowej sytuacji. Gracze wszystko zjebali, a ja w sumie to i tak byłem zadowolony.

Podsumujmy wydarzenia:

  • BG zostawiają statek tylko pod opieką droidów B1 (ups!) i spotykają się z Bhaktiti i LU-LA w kantynie znanej jako Czuła Harpia. Dostają intel, tajne zabójstwo dla IG, info o zakładzie Rana Nialla i Krakena.
          Tutaj miałem też scenę bójki (tak jak w Dead in the Water), ale Kol Martle ją rozładował zanim się zaczęła. Motyw zakładu mega nie spodobał się Fedorowi – jakoś nie mogłem się wstrzelić z czymś, co by pasowało do jego postaci.
  • Na zewnątrz jakiś gigoriański złomiarz rozwalił oba droidy B1, które IG-200 zostawił na zewnątrz kantyny. Gox z pomocą IG bije go na kwaśne jabłko i zmusza do powiedzenia czegoś wartościowego.
          Co prawda nie uważałem, że gość powinien coś wiedzieć (to miał być tylko pokaz cechy stacji “droidy są tu niemile widziane”), ale ta scena tak eskalowała, że dałem graczom wygrać testami informację, gdzie znaleźć zygerrianina Slavko. Ale gracze potem… nie skorzystali z tej wiedzy i nie poszli do niego. Nie wiem w sumie dlaczego, bez sensu. Pewnie pomyśleli, że następna scena była drogowskazem ode mnie. A nie była. Ech, nawyki :>
  • Dzięki temu, że widziano IG w akcji wprowadzam Revena Pu-Eviga – wzywa on IG-200 – jego i tylko jego – do swojej twierdzy, garnizonu milicji. IG idzie, ale reszta drużyny upiera się, że muszą tam wejść za nim. Droid rozmawia z istotą – ten proponuje mu, by został jego ochroniarzem (co będzie jawnym wyzwaniem dla Shooli i jej praw). IG wspomina mu, że jest tutaj, by coś zakupić i może Reven może mu w tym pomóc? Nim ta scena ugra się do końca – do sali wbija reszta…
  • Stawiam wysokie stopnie trudności na zbajerowanie ludzi Revena, ale graczom i tak się to powodzi. Wbijają do leża policmajstra, na co on reaguje alergicznie – każe im się wynosić.
    Nie wiem co gracze chcieli osiągnąć tą sceną, ale ja użyłem jej, by zantagonizować wobec nich Revena – stwór jest z lekka paranoiczny i cały prospekt współpracy jego i IG sypie się. Żeby było śmieszniej inny BG mógł śmiało uczestniczyć w tej scenie, ale na pytanie posłańca Revena, kto jest właścicielem, IG-200 padła odpowiedź, że on sam jest swoim właścicielem. Wyobrażałem sobie też, że IG mógł pójść na układ z Revenem, co postawiłoby go naprzeciw Shooli – ta walka mogłby być gruba, gdyby do niej doszło.
  • BG postanawiają odnaleźć Deerę Shoo, ale okazuje się, że nie mają do tego skilli i to się nie powodzi.
          Uznam potem, że niepowodzenie niepowodzeniem, ale ta scena była niesatysfakcjonująca i zaowocuje pojawieniem się Deery na M226 na następnej sesji – miralanka dowiedziała się, że ktoś jej szukał i postanowiła tego kogoś odnaleźć.
  • Wykorzystuję zasady z Endless Vigil – w efekcie wypada spotkanie ze starym znajomym. Uznaję, że IG-200 spotyka Shandrę Sundar – jak cień podążającą za Ish (bo w końcu współpracują).
    Ta scena wychodzi IMO fajnie – BG dowiadują się o tym, że jest szansa sprzedać Shooli Chitynowy Szkielet, bo dotychczas nie dostała dobrej oferty. Jednocześnie ja gram Ish tak, że ona w panice, by nie zdekonspirować swego związku z Shandrą wypiera się jej. Jak zaraz zobaczycie z raportu Tomka tworzy to taką sytuację zagadki dla graczy, której nie są jeszcze w stanie rozwikłać.
  • Dodatkowo BG rozpuszczają w jednej z kantyn plotkę o tym, że IG postawił się Revenowi i że ten coś knuje. Dobre – to się im potem przyda.
  • Zabranie Ishtarra ze sobą do kolejnej kantyny i zostawienie samych głupich B1 na statku – oba kończą się walkami. Z jednej strony walką w kantynie, z drugiej walką pod statkiem.
    Ponieważ BG się rozdzielili prowadzę te walki równolegle – Gox i B0 przy statku a IG i Martle w kantynie. Za słabe dobieram staty dla Terrolena i jego shatr (shopjacker plus dwie grupki street though) – Gox i B0 zjadają ich na śniadanie, ale walka i tak wychodzi ciekawie, bo część shatr przedostaje się do wnętrza statku. Gox tam wpada i robi porządek, ale i tak postanawiam zrobić z tego konsekwencję na następnej sesji.
  • Zdesperowani gracze decydują się na to, by włamać się do analogowych systemów stacji. Odcinają jeden z posterunków i odciągają uwagę shatr Revena Pu-Eviga. W efekcie dowiadują się, że Pu-Evig już ich szuka i kazał swoim ludziom ich zatrzymać. Systemy stacji okazują się zbyt banalne, by B0 mogła za wiele tu ugrać.
    Ta scena wyszła trochę a’la “prowadzący nie pozwala”, ale jednocześnie podkreślała “analogowość” stacji. Nie byłem chętny naginać warunków brzegowych (które jak sądzę jasno przedstawiłem), tylko po to, żeby BG cokolwiek się udało.
  • BG przegrupowują się na statku i mają nieoczekiwanego gościa. To sam Slavko zwany Królem. Przekazuje wieść, że Shoola ich prosi, a Shooli się nie odmawia. Pod eskortą ekstatycznie skandujących Brizzitów BG idą do leża huttessy. Jedno jest pewne – ludzie Pu-Eviga nie odważą się teraz ich tknąć. Ale czy leże huttesssy to nie jest śmiertelna pułapka? Czy seria niepowodzeń nie przekreśli ich szans w starciu z kapryśną, mającą się za bóstwo Shoolą? Cliffhanger.

Tomek po sesji rozpisał ją z punktu widzenia gracza. Oto jego podsumowanie, dla porównania:

Dzisiejsza sesja w porcie Tooga… Spróbuje przeanalizować sceny po kolei.

1. Opis portu Tooga
Dowiedzieliśmy się, że miejsce jest patchworkiem monumentalnej architektury starożytnych z doklejoną slamsową prowizorką. Nigdy nie byłem w Brazylii, ale pamiętam z Call of Duty slumsy Rio de Janeiro, czyli fawelę […].

2. Kantyna Czuła Harpia
Obraz portu Tooga dopełniła charakterystyka tej, która tu rządzi. Mamy do czynienia z boginią, musimy się stosownie przygotować na spotkanie z nią – od tego zależy powodzenie naszej misji; Brahtika wyraźnie dała do zrozumienia, że tym razem nasz sukces wcale nie jest przesądzony – o co są nawet zakłady wśród naszych przełożonych. A zatem stawka jest wysoka i serio – może nam się nie udać

3. Bójka ze złomiarzem
Straf Gox zagrał bardzo bardzo ostro; do tej pory ig-200 wydawał mi się drużynowym agresorem, a Straf rozjemcą; tym razem Straf zaskoczył; zagrał niczym wychowanek Saw Gerrery; mroczna i mocna scena, w stylu rogue one; udało się dowiedzieć gdzie mamy dalej iść; i tu minus dzisiejszego grania – nie poszliśmy za ciosem. Być może mielibyśmy Slavka na widelcu. W efekcie zmarnowaliśmy całą tę scenę;

4. rozmowa IG200 z komisarzem Revenem Pu-Evigiem
I znów sporo kolorytu – opis lewitującej, kałamarnico-meduzy, bawiącej się miejscowymi anomaliami grawitacyjnymi; do tego to przedstawiciel rasy, którą znamy z rogue one. Scena potencjalnie świetna, bo daje IG wybór

5. wpadamy do środka komisariatu
no cóż – można było się tego spodziewać, że reakcja będzie wroga – wyraźnie dano nam do zrozumienia że IG200 ma iść sam; prawdopodobnie niepotrzebnie naciskałem, żeby dostać się do tego cholernego terminala; wynika to z rozkładu drużynowych umiejętności – programowanie 4/4, czyli wysoko – w przeciwieństwie to knowledge underground czy streetwise; obecność Beaty jako Isz zdecydowanie mogłaby pomóc – bo to chyba były dzisiaj kluczowe umiejętności, a nikt oprócz jej ich nie ma; chcieliśmy użyć programowania, ale wydaje mi się że nie było na to w ogóle szans; więc skoro nasz główny plan opieramy o coś, co i tak nie da się zrobić no to musi wyjść kwas

6. nie zdajemy testu knowledge underground
w efekcie nie spotykamy Diry Shoo, która mogłaby być naszą informatorką; podsumujmy – dostaliśmy trzy możliwości pociągnięcia dalej wątków, czyli dotarcie do Slavko, praca dla Evika lub odnalezienie Diry Shoo – wszystkie zakończone niepowodzeniem

7. IG200 napotyka Shandrę Sundar
scena, gdzie wreszcie zdobywamy informację; ale żeby nie było za prosto – nie wiemy czy są prawdziwe, bo nie wiemy czy możemy ufać ich źródłu czyli Shandrze; dlaczego? bo nie ufa jej Isz, która z kolei sama nie daje powodów by jej ufać – przynajmniej dla IG200, który wie o jej rzekomej zdradzie oraz dla Kola, który widzi że kłamie (zdany test percepcji); ok, czyli nie ufamy sandrze, bo nie ufa jej Isz, której nie ufamy my;

8. walka w kantynie, walka w dokach
obie walki teoretycznie nie miały prawa się wydarzyć – przecież drzwi do statku były zamknięte i nie mogli tam wejść intruzi, z kantyny chcieliśmy wyjść unikając bójki; werdykt MG był jednak inny; a była to znów konsekwencja naszych działań Kantyna: 1. dowiedzieliśmy się wcześniej, że tu droidy są intruzami 2. znaliśmy porywczą naturę Ishthara a mimo to został przyjęty go do drużyny, mogliśmy się liczyć że będą z nim dalej problemy; Statek: 1. zostawiliśmy go praktycznie bez ochrony; 2. uciekliśmy piratom na poprzedniej sesji, ale dlaczego mieliby nam odpuścić? No i nie odpuścili (choć na sesji nie było jasne że to ci sami kolesie co poprzednio);

9. kolejna próba podpięcia się pod terminal
olewam wszystko co do tej pory się dowiedziałem i dalej cisnę w próbę podpięcia się pod terminal by Boo przetestowała wreszcie programowanie; okazuje się że nawet zdany test nie da nam tego, o co zabiegaliśmy całą sesję;

10. zjawienie się Slavika
idziemy na spotkanie z Shoolą, będąc w zasadzie w punkcie wyjścia; wiemy o nie wciąż niewiele, a i tak nie mamy zaufania do tej wiedzy; mamy przeciw sobie wrogów i łudzimy się, że są to także wrogowie Shooli; idziemy w paszczę leviatana; IG200 umie pływać?

Wnioski:
– port Tooga miał być nieprzyjaznym miejscem i taki był; NAWET IMPERIUM SIĘ TUTAJ NIE ZAPUSZCZA. [jak wiemy nie jest to prawda, ale gracze o tym nie wiedzą – przyp. kadu]
– w związku z tym nasze działania były odpowiednio trudniejsze, dodatkowo komplikowane przez wyniki na kostkach
– jak słusznie Andrzej zauważył, wyniki na kostkach nie mogły być inne, bo testowaliśmy umiejętności, których nie posiadamy – MG nie podniósł poprzeczki zwiększając trudność testów, ale testując nasze słabe strony
– mnie to uczy pokory zarówno wobec miejsca (wrogi port Tooga kontrolowany przez złą Shoolę), a także pokory wobec naszych postaci – nie jesteśmy herosami bo wygraliśmy 2 misje, ale zwykłymi rebeliantami – jak w rogue one
– było trudno, nie było śmiesznie – jak w rogue one
– podjęliśmy nietrafione decyzje, odczuliśmy ich konsekwencję; biorę winę na siebie – to ja parłem na to programowanie; ale za te konsekwencje – plus dla ogólnego wrażenia z sesji

Nowa nadzieja

Jak to wyglądało w moich oczach?

  • klimat stacji – IMO fajnie to wyszło
  • mnogość opcji na stacji – pokazana, ale gracze nie poszli mocno w żadną stronę, więc wyciągnąłem ich za uszy na audiencję u Shooli – tak se
  • wątek Terrolena porywacza statków – ojej, co za flop; ale może coś z tego odratujemy, także bez lipy
  • wątek Ish – powoli się rozgrywał – dobrze
  • wątek Ishtarra – dobrze, powoduje spodziewane kłopoty
  • wątek rozdzielenia BG na dwie grupy – gdyby B0 była w drużyunie z Iggym, to może coś by z tego wyszło, a tak po scenie z Revenem Pu-Evigiem musiałem to porzucić
  • widoki na przyszłość – będzie grubo – dobrze

W rękawie miałem jeszcze pierwsze elementy wątków dla B0 i IG-200, kapitan Oglerk (której gracze postanowili na razie nie szukać, tylko rozegrać to po kolei), Deerę Shoo itd.

Fedor zgłaszał uwagi, że na sesji był trochę za duży chaos i nie byłoby źle, gdyby zrobić karty z obrazkiem i imieniem dla BNów, by rozjaśnić sytuację i pokazać kto jest naprawdę ważny. Co prawda niejasna sytuacja to był dla mnie feature, a nie bug, ale następnym razem skorzystam z tej rady i przygotuję karty NPCów. Zobaczycie je w następnym raporcie.

Dla mnie to była niezła sesja. Co prawda widziałem, że potencjał Portu Tooga jeszcze nie ukazał się w pełni, że gracze byliby bardziej zadowoleni, gdyby lepiej im poszło, ale myślę, że fajnie udało mi się uchwycić klimat tego miejsca, pokazałem co chciałem i nie było jakichś większych zgrzytów – może prócz kilku kłód pod nogi, które rzuciłem BG.

Najważniejsze było jednak dla mnie to, że następna sesja zapowiadała się naprawdę, naprawdę grubo i byłem podekscytowany tym, co może się wydarzyć. To był drugi raz w tej kampanii, gdy nabrałem wiatru w żagle – pierwszy miał miejsce po Rhen Var 1.

No to jak będzie? Czy huttessa zaskoczy czymś BG? Jak rozegra się wątek Ish? Czy wątki B0 i IG odpalą? Po odpowiedzi zapraszam za tydzień.

 

 

 

 

 

Advertisements

One thought on “AoR [7]: Port Tooga

  1. SOS WekTa pisze:

    Strasznie dużo dziwnych nazw kodowych w tych SW – dla nerdów :P

    Takie raporty Tomka o niebo lepsze niż Duchowe tasiemce ;)

    Ja teraz wróciłem do mojej autorki fantasy (raport w przygotowaniu)
    i korzystam z tego co się dobrze sprawdziło na sesjach konwentowo PMMowych.

    drukuję sobie obrazki Bnów i potencjalnych Bnów ( w autorskim świecie to się przydaje- koloryt, specyfika) w standardowym formacie 9 obrazków na a4 i tnę- mam tam BG głównych BNów i sporo postaci / potworów ekstra na wszelki wypadek- przydaje się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: