AoR [8]: Targ z huttessą

Na tej sesji Age of Rebellion postacie konfrontują się z hutessą i dalej zwiedzają Port Tooga. Jak to się zakończy? Czy zdobędą pieniądze na zakup droidów?

Grają:

  • Kol Martle (Tomek) – człowiek, dyplomata, wrażliwy na moc
  • Straf Gox (Fedor) – człowiek, komandos, dowódca Rancora 3
  • B0-O7 (Gosia) – droid, sabotażysta, ukrywa imperialne barwy i niejedną tajemnicę
  • IG-200 (Andrzej) – droid, komandos, którego oprogramowanie szwankuje w dziwaczne sposoby

Sojusznicy:

  • Ishtarr – narwany młody wookiee, uwolniony podczas szturmu na Rhen Var
  • Ish – twi’lekańska pilotka, która ukrywa swoje prawdziwe motywy

Poprzednio:

Rancor 3 (i resztki Sigma 0) trafili do Portu Tooga – shadowportu rządzonego przez ekscentryczną hutessę. Mają tam sprzedać Chitynowy Szkielet – megatransportowiec klasy Temple (który sami zdobyli podczas misji wkradnięcia się do Parlemiańskiego Konwoju) – a następnie za kredyty uzyskane w transakcji kupić od korsarzy związanych z Rebelią transport droidów.

Niestety, sprawy układają się nie po myśli bohaterów. Zadzierają z miejscowym przywódcą bojówek (zwanych dla niepoznaki milicją) – ośmiornicokształtnym Revenem Pu-Evigiem. Na spotkanie z huttessą idą słabo przygotowani, a z korsarzami nie nawiązali jeszcze nawet kontaktu (co na pewno ich zniecierpliwi). Czy uda się dopiąć obie transakcje?

Raport graczy (by T. Sokoluk):

Port Tooga część druga

Złe przeczucia
Oczy portu Tooga skierowane są na nas. W mniemaniu mieszkańców stacji dostąpiliśmy “zaszczytu” stanięcia przed lokalną boginią. Mamy złe przeczucia co do tego. Straf obmyśla taktykę, by nie musiał w raporcie określać naszego statusu jako MIA lub KIA. Do mnie dochodzą wspomnienia jak nieudanym gubernatorem okazałem się dla Remduby, a teraz mam się zmierzyć z huttem, wcale nie mniej groźnym przeciwnikiem niż imperialny moff. Obliczenia Boo dają nam 98 i rząd cyfr po przecinku procent szans niepowodzenia i niemal tyle samo szans kłopotów. Z obliczonego na procenty pesymizmu zdaje się przebijać kilkupromilowy promyk nadziei dla Boo, że dzięki temu spotkaniu dowie się czegoś więcej o swojej przeszłości – ale jakim sposobem? Za to Iggy kroczy pewnie w oczywistą pułapkę. On został stworzony do wychodzenia z nich.

Orszak
W procesji biorą udział insektoidalne brizzity, dla których rytmiczne wystukiwanie melodii odnóżami zakończonymi kopytami stanowi nie tylko sposób komunikowania się, ale swego rodzaju śpiew i modlitwę. Idziemy między nimi odurzeni tym dźwiękiem, a wkrótce także wonią miejsca, do którego nas prowadzą. Na czele procesji kroczy dumnie Slavko zwany Królem. To łowca niewolników, więc okrucieństwo, chciwość oraz bicz stanowią jego oczywiste atrybuty. Nikt nie śmie stanąć nam na drodze, nawet wyposażona w rozkazy aresztowania nas załoga komendanta Revena Pu-Eviga.

Na dnie sufitu
Wnętrze świątyni spowite jest w półmroku. Bladozielone światło bije z wody wypełniającej zagłębienie w centralnym miejscu oraz przede wszystkim z sufitu. Ale to nie lampy są na nim zawieszone, lecz olbrzymi zbiornik wody. Dosłownie zawieszony, gdyż zgromadzonej pod kopułą wody nie oddziela żadna tafla szkła. Oceaniczne sklepienie tworzy zakrzywiona grawitacja. Sprawia to wrażenie, że sufit jest lustrzanym odbiciem podłogi. Ale to nie koniec dziwów tego niesamowitego miejsca. W akwarium bez szyb pływa gigantyczna bestia Lewiatan. To pradawne stworzenie i być może ostatni jego egzemplarz w całej galaktyce. Wokół tej gigantycznej plamy widać przemieszczający się malutki punkcik, niczym elektron wokół jądra atomu. To ewidentnie ktoś rozmiarów człowieka, co tylko podkreśla ogrom skali z jaką mamy do czynienia.

Pachnidło
Miejsce to wydziela intensywny, cierpki zapach, który roztacza się nad całym Tooga. Bestia wydziela ekstrakt, który zdaje się pozyskuje ów nurek przy niej. Z tej esencji prawdopodobnie powstaje miejscowy narkotyk, a całe to miejsce jest tyleż świątynią, co laboratorium.

Ceremonia ofiarowania
Bogowie wymagają poświęceń od swych poddanych. Głowa kościoła brizzitów traci własną głowę, gdy hutessa rozrywa go gołymi rękami, po czym wyrzucony do góry ląduje w oceanarium. Tam boskie soki rozpuszczają uniżonego poddanego. Ten słodko-kwaśny zapach jest dosłownie kwaśny.

Bóg droidów
Klikanie brizzitów działa na Igga niczym klikanie klawiatury programisty – droid traci kontrolę nad swoim modułem behawioralnym. Ukazuje mu się bóg droidów. „Bóstwo przemówiło do mnie” – słyszymy słowa Igga, nim Boo odcina jego wokabulator. Reszcie przebiega po plecach dreszcz. Hutessa jest wystarczająco przerażająca przez swe okrucieństwo i przebiegłość. Ale tu jeszcze dochodzi szaleństwo…

Bogini
Slavko pozwala nam stanąć bliżej hutessy, więc możemy się jej przyjrzeć. Shoola wygląda niemal jak typowy przedstawiciel huttów, gdyby nie jej ekstrawagancki, pomarańczowy kolor skóry. Brizzity momentalnie milkną, więc możemy usłyszeć jej jowialny, pohukujący śmiech oraz słowa o sobie samej, które nie pozostawiają nam złudzenia jak mamy ją traktować – jako boginię. Shoola czyni to miejsce, a to miejsce czyni ją.

Nurek
Oceanarium opuszcza ta maleńka istota, którą widzieliśmy z dołu i gdy wychodzi z wody, grawitacja po chwili obraca go w naszą stronę. Quarrianin przedstawia się jako Pua Zaug i oferuję nam dobre rady. Pierwszą z nich jest złożenie broni, drugą – odsunięcie się wszelkich droidów, którymi hutessa wyraźnie gardzi. Pua Zaug podejmuje Boo pod rękę i wyprowadza z Sali. Sposób jaki to robi wskazuje, że ta para ma przeszłość. Tymczasem Iggy na wyraźne żądanie hutessy zostaje przed jej obliczem i odpowiada na jej pytania. Jak to dobrze, że Boo zdążyła na powrót włączyć wokabulator Igga. Gdyby droid odpowiadał na pytania hutessy milczeniem z pewnością skończyłby w basenie lewiatana, a negocjacje zakończyłyby się nim na dobre zaczęły!

Rebelianci
Ujawniamy swoją tożsamość przed hutessą. Chcemy nie tylko sprzedać Chitynowy Pancerz, ale uzyskać jej polityczne poparcie dla Sojuszu. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami doszły do uszu bogini słuchy o postawie Igga wobec oferty Revena. Iggy podkreśla, że rebelianci są lojalni, a tym bardziej droidy. Z tym drugim hutessa pewnie by się nie zgodziła, ale docenia postawę Igga, jednocześnie nas ignorując. No, może poza Isz, której obecność wyraźnie pobudza Shoolę.

Iggy i Boo
Wyczucie czasu Boo w wyłączeniu i włączeniu wokabulatora ocaliła IG od religijnego obłędu, ale i od ewentualnej kary hutessy za niestosowne zachowanie. Natomiast IG ocalił nas wszystkich odrzucając pracę dla Revena. To nie pierwszy raz, kiedy ich współpraca ratuje Rancora 3. Na Rhen Var Iggy zdobył AT-ST, który Boo użyła do odciągnięcia od nas myśliwców TIE. Nie przez przypadek jedyny medal przyznany Rancor 3 należy do droida!

Oferta
Aby przykuć uwagę Shooli zwracam uwagę na lewiatana. Zauważam, że istota jest w stanie zmieścić się w kontenerach Chitynowego Pancerza. Shoola poleca Slavko dokonać inspekcji statku przed finałem transakcji. Rozstajemy się pokojowo i z perspektywą udanej transakcji.

Pua Zaug dokładnie dobiera słowa
Boo od jakiegoś czasu przestała mieć tajemnice przed nami. Wystarczy, że o wiele więcej ma ich przed sobą samą. Jej rozmowa z Pua Zaugiem miała rozwiać część z nich. Kim jest Pua Zaug? Quarrianin przebywał na Rhen Var w tym samym czasie co Boo. Już tam zyskał przydomek Nurek dzięki umiłowaniu do kąpieli, choćby w przeręblach. Nie wiadomo co robi w Porcie Tooga i co go wiąże z Shoolą, ale postanowił uatrakcyjnić sobie ten pobyt napuszczeniem na siebie Boo i niejakiego Adona Veira, po czym obserwowaniu jak Boo wyplątuje się z więzów przeznaczenia. Poprzednie i obecne spotkanie z Boo Nurek kończy tymi samymi słowami: „Spójrz wgłąb siebie Boo, a znajdziesz odpowiedź. Pamiętaj o mrocznym księżycu Dybeth”.

Nemezis Adon Veir
Nawet Pua Zaug nie darzy Veira sympatią. Veir został utrwalony w pamięci Boo jako imperialny oficer, człowiek na stałe związany ze swą maską oraz przywiązany do swego miecza energetycznego. Lęki Boo rozwiewa Iggy: „Złe Jedi rządzą Imperium. Nie martwcie się. Byłem szkolony do walki z Jedi. Obronię was”. W oczekiwaniu na ewentualne przybycie Veira

Rebeliant Isshtharr
Podczas naszej nieobecności niedobitki Terrolena próbują przejąć statek, ale Isstharr dzielnie stawia im opór. Wookie jest nieokrzesany, co pokazał mordując jeńców i wdając się w kantyńską bójkę. Ale jest też prawdziwym rebeliantem, i tak jak my ocaliliśmy jego, tak on gotów jest walczyć za nas. Straf z aprobatą wyraża się o nim: Ogniwo, które wydaje się być nieistotne, czasem bierze na siebie ciężar całego łańcucha i nie puszcza.

Upadek Sigma Zero
„Powstań” – rzekł Iggy do pierwszego z droidów, którego ożywił do walki we wspólnej sprawie. Potem kolejne, aż stał się dowódcą swego pierwszego, małego oddziału. Ale krótki był los kompanii Sigma. Z droidów zostały jedynie części zamienne. Isshtharr jest ranny, a Isz jest zdenerwowana po spotkaniu z hutessą. Iggy i Straf postanawiają ją czymś zająć. Czymś, w czym jest dobra – zdobyciem informacji na temat Pua Zauga. Straf wyposaża ją w granat (na wszelki wypadek), a ja w stimpacka (po wszelkich wypadkach). Wkrótce dowie się, że Pua Zaug przebywa na stacji razem z grupą naukowców. To fachowcy z zewnątrz, głównie ludzie i chissowie. Ich badania mają związek z Lewiatanem.

Córka marnotrawna
Nie udało nam się odnaleźć niejakiej Shoo w porcie Tooga. Ale nasza audiencja u bogini portu sprawiła, że to Shoo odnalazła nas. W jej oczach żarzy się szaleństwo, a ciało pokrywają liczne wzorzyste tatuaże. Nawet mirialan nie byłby w stanie odczytać znaczenia tatuaży innego mirialana, w których ten zapisuje swój los. Zresztą jest to zbyteczne, gdyż sama opowiada o swoim losie.

W czasach Wojen Klonów Deera pracowała dla hutessy jako informator. Separatyści zaatakowali ówczesną siedzibę Shooli korzystając z armii prostych droidów bojowych. Deera poinformowała swą panią, że te droidy można wyłączyć nadając konkretny sygnał. Jednak nie była w stanie tego zrobić, a droidy zmusiły hutessę do kapitulacji. Od tamtej pory Shoola nienawidzi droidów. Wina spadła jednak na Deerę, a karą było wygnanie.

Zapatrzona w hutessę mirialanka nigdy nie pogodziła się ze swym losem i wciąż próbuje wrócić do łask. Zmieniła nawet imię na Shoo, na część swej pani. Ponieważ my dostąpiliśmy zaszczytu stanięcia oko w oko z jej boginią, liczy że i jej spadnie jakiś okruch. Wystarczy jej samo padnięcie do stóp hutessy, choćby potem miała skończyć jako pokarm dla lewiatana.

To Deera, nie Shoo!
Udaje mi się przekonać Strafa, by dać jej szansę. Uważa ją za ćpunkę, a mnie za naiwnego. No cóż, w obu przypadkach ma rację. Jednak biorę na siebie odpowiedzialność. Straf razem z Boo rozpoznają jej nałóg i znajdują sposób na wyleczenie. Ale nie ma z nami 21Bα. Potrzebna nam baza Arda I, do tego czasu zamierzam zatrzymać Deerę przy sobie. Jest słaba, a Rebelianci zawsze pomagają słabszym! Choćby miało to przykre konsekwencje, jak wtedy gdy uratowaliśmy wookie. Iggy zaś obmyśla błyskotliwy plan B. Deera mogłaby oszukać Shoolę i „wyłączyć” droidy Iggy i Boo na jej oczach.

Komunikacja
Deera to slicer, dobrze zna się na komunikacji na stacji. Jest możliwa tylko na zewnątrz, z doków lub mostka statku. W porcie anomalie grawitacyjne uniemożliwiają nadawanie. Sposobem na to może być anologowy przekaz, który stosuje Reven.

Targ rurowy
Rozmowa z Verpinem Klikiem na Arda I zakończyła się katastrofą. Nie zamierzałem tego tak zostawić. Moi przyjaciele dostaną to, co im obiecałem. Wraz z Goxem udajemy się na miejscowe targowisko. Miejsce równie niezwykłe, co reszta stacji. Stoiska mieszczą się nie tylko na dole, ale u góry, bo bokach, w centralnej kuli oraz łącznikach prowadzących do niej. Anomalia grawitacyjna dodaje temu miejscu kilka dodatkowych wymiarów. Nas interesuje środkowa kula, bo tylko Billdip Złomiarz może mieć to, czego szukamy. Targ to dziwne miejsce? To co powiedzieć o jego zarządcy! Otóż Billdip był niegdyś szatrą, a teraz jest cyborgiem. Z dawnego ciała pozostała jedynie żabia głowa i fragment korpusu. Billdip ma nie tylko dodatkowe wtyki i moduły pamięciowe dla Boo, płaszcz i wyciągarkę repulsorową dla Igga, ale i specjalny modulator częstotliwości dla Verpinów! Czyżby udało się wszystko naprawić za „jedyne” 1700 kredytów?

Nagroda za głowę Terrolena
Okazało się, że należy nam się nagroda za pozbycie się niesławnego kapitana piratów Terrolena. Nakrył on swą rasę devlikków wyjątkową hańbą i są nam wdzięczne, za pozbycie się go. Obiecują pomoc rebeliantom. Oby nie ściągnęli na siebie jeszcze większych kłopotów…

Dok nr 134
Iggy chciał odnaleźć sprzedawczynię droidów, ale ta, podobnie jak Deera, sama nas odnajduje. Kapitan Shyndi Oglerk jest poddenerwowana, nie zamierza dłużej czekać. Daje nam jeden pełny cykl stacji, nim odleci stąd w bezpieczniejsze miejsce. Przybycie na port Tooga z armią droidów było głupim pomysłem. Jeszcze nie zwrócili na siebie uwagi Shooli, ale jak długo ukryją armię nowych droidów jako „złom” w manifestach? Żądają za 150 droidów kwoty miliona kredytów. To dla nich okazja życia, ale jeden mały błąd i stracą zarówno okazję, jak i życie.

B1000
„Witaj ponownie IG200” – miał powiedzieć jeden z droidów inspekcjonowanych przez Boo i Igga. Iggy próbował robić z tego tajemnicę. Nic dziwnego, obawia się że rebelia wykorzysta droidy, a potem je wyłączy. Jeśli jakieś w ogóle przetrwają szturm na parlemiański konwój. Nie taki los powinien być pisany droidom. Iggy przywołuje upiorne obrazy, na których leży pośród stosów zużytych droidów – wielkich cmentarnych stosów. Wykorzystane, porzucone, wyklęte. My zaludniamy planety, podczas gdy ich produkcja jest zabroniona.

Straf chce grać w otwarte karty i zachęca Igga do wyjawienia sekretów na temat jego znajomości z jednostką B1000. Ale Iggy nie wie nic, poza tym, że stworzono ich w tym samym miejscu – Holowan Lab. Choć ich powłoki są nowe, to oprogramowanie było wcześniej stosowane. Zostały zaprogramowane do konkretnego zadania, ale jego treść będzie możliwa do odczytania dopiero po włączeniu droidów – póki co są nieaktywne. A włączenia drodiów może dokonać sam Iggy! Iggy na nowo widzi całe armie gotowe do tego, by walczyć. Ale tym razem osobiście je poprowadzi! Jeśli mają walczyć, to na jego zasadach. Straf zapewnia przyjaciela, że tym razem droidy zostaną potraktowani jak ludzie.

Guzik bezpieczeństwa
Pytanie czy Imperium znów nie będzie w stanie uruchomić sygnał wyłączający wszystkie jednostki droidów? W tej sytuacji ich zakup wydaje się wyrzuceniem kredytów w jamę sarlakka. Na dodatek produkcja droidów bojowych jest zakazana, więc towar jest skrajnie trefny. Może Oglerk wciąż jest na tej stacji bo wie, że nikt inny poza rebeliantami nie kupi takiego towaru?

Slavko Król
Musimy mieć wizytację Slavko za sobą, aby transakcja doszła do skutku. Straf odnajduje kantynę „Wejście ewakuacyjne” i sobie znanym sposobem zagarnia z niej Slavka na nasz statek. Łowca niewolników nie ma bladego pojęcia o statkach, za to interesuje go jak samemu skorzystać na tej transakcji. Chce dla siebie Isz, jakby była niewolnikiem. Muszę pogrywać ostrożnie, więc nęcę go zapachem kredytów, jakie zainkasuje po transakcji.

Isz zdaje się nie wiedzieć o próbie handlu jej życiem, a i tak jest dość wściekła. Dla niej niedopuszczalna jest sama rozmowa z kimś, kto zadaje niewyobrażalne okrucieństwo jej rasie. Z mojej perspektywy nie ma innego sposobu na uratowanie twi’leków, mieszkańców Remduby oraz innych istnień, jak właśnie dogadywanie się z takimi jak Slavko. Rzeczywistość bycia rebeliantem rozmija się z ideałami. Ale Isz nigdy nie chciała być rebeliantką i zanurzać się po szyję w gówno.

Pragnienie zemsty
Isz prędzej czy później wybuchnie. Nie znamy tylko promienia rażenia. W Iggym także buzuje. Odżywają wspomnienia smutnego dla droidów końca Wojen Klonów. Dzieli się refleksją z wookie, który także był niewolnikiem. Nie znają swojej mowy, ale rozumieją się bez słów. Obaj pragną zemsty.

Moc
Deera oczekuje, że zabierzemy ją ze sobą do świątyni Shooli. To jest jednoznaczne z samobójstwem. A nie pragniemy jej śmierci, nawet jeśli nie wszyscy chcemy ją uratować z jej nałogu – nałogu uwielbienia hutessy, a może raczej nałogu od miejscowej przyprawy „Toogsa”. Jedynym sposobem trzymającym ją z dala od Shooli, ale przy poczuciu że robi coś z jej polecenia, jest przekonanie jej co do wymierzonej jej przez boginię pokuty. Dopilnuję, by „pielgrzymka” Deery zakończyła się w stacji medycznej na Arda I. Ona patrzy na mnie wzrokiem, którego jeszcze nigdy nie odczułem na sobie. To jakiś rodzaj natchnienia?

Że żyjemy
Gdy o tym myślę, to niemal cud, że żyjemy. Kontakt z hutessą na każdym etapie mógł skończyć się dla kogoś z nas tragicznie. Dlatego choć otrzymaliśmy od Shooli za statek Chitynowy Pancerz kwotę niewystarczającą do kupna droidów od Oglerk, to w pewnym sensie możemy poczuć się zwycięzcami. Ale wymagało to zanurzenia się w gównie, tym razem dosłownie. Ale zacznijmy od początku…

Arka dla pupila
Tym razem obyło się bez procesji, rytuału, modłów. Najlepszym scenariuszem dla Shooli do robienia interesów byłaby konsumpcja Isz. I naprawdę nie mam pojęcia o jaką konsumpcje chodziło Shooli. Ku niezadowoleniu Shooli Isz nie przyszła z nami, ale udało się ją udobruchać wizją zmiany nazwy jej nowego statku z „Chitynowy Pancerz” na „Lewiatan”.

Niebagatelną rolę miało też złożenie broni oraz ubrań i zanurzenie się w basenie wraz z nią. Wie jak robić interesy, bo basen zamiast wody wypełnia narkotyczny roztwór z wydzielin Lewiatana. Mając wyziewy tego miejsca w sobie łatwiej być podatnym na wolę hutessy. Dłuższe przebywanie kończy się szaleństwem, co widać po Deerze czy brizzitach.

To Shoola od początku stawia warunki i dyktuje cenę. Pozostaje nam na nią przystać. Tym bardziej, że nie wiemy jak mogłaby się zakończyć dla nas ewentualna odmowa. 650000 kredytów to niemal o połowę za mało do kupna droidów. Ale ważne że żyjemy.

Projekt Remduba
Plany Shooli zakładają opuszczenie tego rejonu galaktyki. Śmiertelnik zrobiłby to na pokładzie statku. Ale bogini ma lepszy pomysł. Lepiej ruszyć całą stację. Do jej uszu dociera widocznie wszystko, nawet to że stacja Remduba dysponowała kiedyś technologią przesuwania stacji. Aby osiągnąć ten cel jest gotowa na wszystko. Jej współpraca z rebelią jest zatem możliwa. Ale do tego potrzebne są konkrety. I inżynierowie z Remduby.

Pożegnanie z Chitynowym Pancerzem
Żegnając tę paskudnie pomalowaną bryłę statku odczuwam nostalgię. Wraca wspomnienie pierwszej misji i moment, w którym stałem się rebeliantem. Misja, która wyniosła nas jak na początek wysoko w szeregach sojuszu i dała początek kolejnym, jeszcze ważniejszym. Pytanie czy nie wyniosła nas za wysoko… Z walizką kredytów ruszamy do doku nr 134. Mam bardzo złe przeczucia co do tego, co się tam stanie.

shoola 2

Paskudna i lubieżna Shoola

Rewind, selecta!

Poprzednią sesję zakończyłem tak, że BG stają przed obliczem huttessy, w samym centrum jej leża, głęboko we wnętrzu stacji. Normalnie zaczyna się sesję od momentu, gdy poprzednia się skończyła, ale tym razem uznałem, że lepiej będzie zrobić inaczej i przewinąłem akcję do orszaku Brizzitów prowadzącego BG przez stację. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, by na początku sesji mieć te kilkanaście minut, by odbudować nastrój stacji, jaki stworzyłem tydzień wcześniej. By pokazać wielowarstwową kulę – twierdzę Shooli, by pokazać obłąkane insektoidalne brizzity, zapachy, widoki, sługusów Revena Pu-Eviga bojących się interweniować i tak dalej.

W efekcie scena otwierająca była jak obieranie cebuli – warstwa po warstwie, obraz przedstawiany przez MG po czym scena nakierowana na jedną z postaci graczy i z powrotem. Miałem zatem:

  • pytanie do Goxa – co mówi swoim ludziom kiedy mają wkroczyć do wnętrza leża Shooli?
  • scenę wizji dla IG-200, która zaczyna odsłaniać tajemnicę, jaką wymyśliłem dla jego postaci
  • przedstawienie sprawy przed huttessą dla Martle’a
  • scenę rozmowy sam na sam z Pua Zaugiem dla B0

A z drugiej strony:

  • pokazanie twierdzy Shooli i wzroku mieszkańców Portu Tooga
  • pokazanie lewiatana, nurka i basenu pełnego przyprawy znajdującego się na suficie komnaty Shooli
  • pokazanie tego, jak Shoola rozrywa najwyższego kapłana Brizzitów (karmi nim Lewiatana) a kolejny Brizzit zastępuje go bez słowa sprzeciwu (to w sumie miało mieć na tym etapie humorystyczny sznyt)

Przedstawienie tego wszystkiego trwało, więc otwarcie wyszło bardzo barokowo. Powoli wprowadzałem na nowo kolejne elementy scenografii, pokazywałem kolejne obrazki postaci (wydrukowałem je, tak jak widać na zdjęciu z Danielem, powyżej).

Nie wszystkie sceny miały równą wagę, ale ja byłem ogólnie zadowolony z tego, jak to wyszło. Celem BG na tę scenę było odwleczenie negocjacji, wycofanie się przegrupowanie – cel swój osiągnęli, Shoola była chętna do pomocy, więc BG też nie mogli być niezadowoleni.

lewiatan

Lewiatan i nurek (Pua Zaug)

Niewidoczne poziomy decyzyjności i miodności

Scena pierwszego spotkania z Shoolą była dla mnie dość emocjonująca, bo działo się w niej wiele rzeczy, które mogły ją wykoleić. W tym kontekście chciałem zwrócić uwagę na to, co jest urzekającym elementem gier fabularnych – że tak naprawdę w trakcie dobrej, angażującej sesji toczy się tyle różnych wersji wydarzeń ile osób gra. Zarówno gracze jak i prowadzący obserwują wydarzenia ze swoich punktów widzenia. Gracze rozkminają jak zagrać swoimi postaciami (często te rozkminki gubią się w trakcie sesji – stąd moja domowa zasada spotlightów), prowadzący – jakie konsekwencje wyciągać z ich ruchów.

I niby jest tak, że prowadzący, przez to, że może w dowolnym momencie przejąć narrację, ma lepsze możliwości pokazania tego, co dzieje się w jego perspektywie. W praktyce jednak nie możesz mówić graczom o potencjalnych konsekwencjach ich działań, jeżeli nie chcesz spoilować im scen. I kiedy te potencjalne konsekwencje nie realizują się, to gubią się w sesji tak samo jak pomysły graczy na zagrania i sceny.

I tak w tej scenie, rozgrywały się następujące rzeczy:

  • gdyby IG-200 i Kol Martle nie przedstawili się otwarcie jako Rebelianci, to ich sekret mógłby wyjść na jaw później stawiając ich w bardzo złym świetle i czyniąc test negocjacji z Shoolą o wiele trudniejszym. Planowałem tę scenę zachować na koniec i tym info o Rebeliantach storpedować układ z Shoolą rękami samego Revena Pu-Eviga. Jednocześnie dzięki ich deklaracji Pua Zaug wie, że B0 działa w Rebelii.
  • na poprzedniej sesji BG postanowili rozpuścić plotkę o knowaniach Revena Pu-Eviga i tym, że IG się mu postawił (trochę inaczej to było naprawdę, ale co tam, wojna informacyjna); prowadziło to do potencjalnie korzystnej rozmowy IG z huttessą
  • IG miał wizję (o tym więcej niżej), która sprawiła, że zaczął niekontrolowanie tykać, jak brizzity; B0 wyłączyła mu wokalizator nie wiedząc, że Shoola będzie chciała (wyjątkowo) pomówić z droidem. Gdybym w ostatniej chwili tuż przed odejściem B0 do nurka Pua Zauga nie padła deklaracja Gosi, że ona włącza mowę IG-200 – BG mieliby spore kłopoty, bo huttessa poczułaby się urażona. Planowałem, że każe wrzucić niemego droida do basenu z Lewiatanem.
  • BG mieli ze sobą Ish. Ish wewnętrznie kipiała z nienawiści do Slavko Króla – zygerrinina, byłego łowcy niewolników, a teraz majordomusa Shooli. Jej niewyparzony język, a także… słabość huttów do twi’lekan mogły doprowadzić do (bardzo niegrzecznej z mojej strony) sceny, w której zderzają się cięty język Ish i gwałtowna złość Shooli – w otwierającej scenie pokazałem, że Shoola ma dość siły, by rozerwać twi’lekankę w pół i jej resztki jak gdyby nigdy nic rzucić na pożarcie lewiatanowi. Wtedy BG stanęliby w sytuacji – zemsta za to, co stało się z ich kamratką, czy dalsze wykonywanie misji dla Rebelii i przymknięcie oka na szaleństwo huttessy. Wszyscy wiemy, co gracze zrobiliby w takiej sytuacji, ale do sceny z pożarciem twi’lekanki nie doszło, bo nie uważałem, żeby nadarzyła się dla niej okazja.
  • w końcu zdecydowałem, że będzie tylko jeden test negocjacji na tym etapie; gdyby BG go oblali huttessa nie chciałby z nimi gadać o zakupie Chitynowego Szkieletu, co otwarłoby inny wątek – do BG zgłosiliby się bardzo grzeczni thalassiańczycy (kolejni łowcy niewolników), chcący kupić ich statek. Czy BG zdecydowaliby się na tę opcję pocieszenia, mimo tego, że wiedzieli, że thalassiańczycy użyją tego statku do niecnych celów?
  • Gdyby Shoola naprawdę nie polubiła BG, to Pua Zaug (ten quarriański nurek, a tak naprawdę imperialny szpieg) mógłby spróbować ugrać większy wpływ na Shoolę przekonując ją, że ona i Reven Pu-Evig mają wspólny interes w rozwaleniu Rebeliantów. Co prawda wystawiałby tym samym imperialnych agentów na stacji (o tym w następnym raporcie), ale tak skonstruowałem tę postać, że byłby do tego zdolny.

Cała scena mogła przerodzić się w walkę z hutessą, jej świtą i hordami brizzitów. Ale tak się nie stało, choć stać się mogło. I to mi się bardzo podobało, nawet jeżeli gracze widzieli z tego tylko elementy. O tym, co sprawia zadowolenie prowadzącemu a co graczom będziemy jeszcze wracać w tych raportach, na razie poprzestańmy na spostrzeżeniu, że te rzeczy czasem są wzajemnie niewidoczne dla obu stron.

pua zaug

Wątek osobisty B0 – Pua Zaug

Na tej sesji kolejny raz zagrałem tajemnicą B0. Poprzednim razem hintowałem te rzeczy na Rhen Var, ale tam nie zrealizowała się scena spotkania z Adonem Veirem. Tym razem miałem narzędzie, które BG niejako sami włożyli mi w ręce – imperialnego szpiega, badacza istot żywych i enigmę we włąsnej osobie – bladego quarrianina albinosa – Pua Zauga.

Tę postać pokazałem najpierw jako nurka, który pływa w olbrzymim sufitowym basenie razem z Lewiatanem. Potem zszedł on na ziemię, stanął przy huttessie – jej doradca? A na koniec zagarnąłem za jego pomocą B0 do sceny osobistej.

Pua Zauga obmyśliłem jako takiego Jokera. W scenie rozmowy z B0 oświadcza jej, że wie, kim ona jest. Że właśnie powiadomił majora Adona Veira o tym, że odnalazł się jego zagubiony droid. I że w tym momencie zegar zaczął tykać – niech B0 umyka, póki może. A dlaczego jej o tym mówił? Bo kocha obserwować zmagania stron mocy.

Całość opatrzyłem obrazem, jak Pua Zaug podrzuca do góry monetę i ta zaczyna lewitować bez końca, nie wiadomo, która z jej strony wypadnie. Czy to efekt anomalii grawitacyjnych Portu Tooga, czy może quarrianin jest w jakiś sposób związany z Mocą? Kto to wie?

Ta scena była fajna, ale daleko jej było do idealnej sceny skupionej na postaci B0? Dlaczego tak uważam? Zobaczcie – to była scena, w której było bardzo mało miejsca na reakcję. B0 była nieprzygotowana na spotkanie Adona Veira, więc Gosia nie mogła inaczej ustawić tej sceny – gdyby wiedzieli, że na stacji jest imperialny agent (na tym etapie nawet nie wiadomo, że Pua Zaug nim jest, BG dowiedzą się o tym o wiele później, na Jagomir) mogliby spróbować go złapać i wtedy ta rozmowa mogłby wyglądać zgoła inaczej. W efekcie tej sceny postać dostawałą informację – jeszcze będziesz mieć kłopoty – ale jak mogła zareagować? Mogła zagrać spotlighta, by pokazać co myśli, ale jakiekolwiek ostre działania wydawały się mało prawdopodobne.

Oczywiście gdyby B0 postanowiła załatwić Pua Zauga tu i teraz, to też wiele by zmieniało – quarrianin blefował, że Adon Veir już wie o droidzie – przecież na stacji komunikacja była bardzo utrudniona, było to podkreślane wiele razy. Gdyby padł, to na następnej sesji nie byłoby sceny z gandyjskimi łowcami nagród. Ale tak się nie stało.

Zwieńczeniem tej sceny był swoisty fade-out – quarren wypowiada jakieś tajemnicze słowa o księżycu Dybeth i B0 na chwilę traci kontakt z rzeczywistością. Jasne jest, że stało się coś złego i dziwnego, ale chwile potem droid zostaje ściągnięty przez swoich i działa normalnie, Nie pamięta tylko końcówki rozmowy z Pua Zaugiem. To był foreshadowing do sceny, która mogła mieć miejsce już na Rhen Var, ale nie miała i teraz postanowiłem ją zrecyklować w odpowiednim momencie – do sceny nieumyślnej zdrady B0. Wrócimy do tego za kilka sesji i wtedy będziemy się nad tym bardziej pochylać.

Czyli na razie wiemy o postaci B0 tyle – jest ważna dla Imperium, jest częścią jakiegoś programu Dybeth. (Potem mówiłem też Dyspeth, wrócimy do tego.) Na czym polega jej waga? Póki co nie wiadomo, ale już na następnej sesji uchylimy rąbka tajemnicy.

Electrostaff-wielded-by-ig100-magnaguard (1)

Wątek osobisty IG-200 – wizje

Dawno temu, poprosiłem Andrzeja, by w zamian za dodany mu potężny programator (którym to programatorem zagarnął dla Rebelii droida medyczno-interrogacyjnego 21B-Alfa) wymyślił coś, co psuje się w IG-200. Padło na syntezator mowy. Teraz, mając już wizję tego, jak chciałbym rozegrać tajemnicę postaci Iggy’ego – postanowiłem do tego wrócić.

Wprowadzam więc pierwsza scenę-zajawkę. Brizzity prowadzą drużynę ku twierdzy Shooli. Klikają rytmicznie, intonując pieśń. I wtedy, nagle, IG-200 coś się przestawia – wydaje mu się, jakby te wszystkie Brizzity nie były insektami, lecz droidami, jakby mówiły do niego. I on sam odpowiada; zaczyna klikać tak, jak one.

To była taka oniryczna scena, z lekka szalona i odwracająca rzeczy do góry nogami. No bo jak to – droid widzi insektoidy Shooli, która droidami gardzi, właśnie jako swoich braci? Co to może oznaczać?

Ponieważ jest to tylko zajawka nie będę tego jeszcze bardzo rozwijać, ale wspomnę, że Andrzej skojarzył to z insektoidalnym rodowodem konstruktora swojej postaci – Gizora Dellso. Następny element układanki miał się najdować na Cienistym Drapieżniku – statku Rebelii, na którym BG mieli trafić po zakończeniu misji w Porcie Tooga

ishthar

Poboczni BNi – Ishtarr

BG wyruszając na spotkanie z huttessą zostawili na pokładzie Chitynowego Szkieletu li tylko wookieego Ishtarra. Zestawiłem to z tym, że na poprzedniej sesji ustaliliśmy, że jakieś shatry z grupy łowców statków (Szpasematów) weszły na pokład statku. I tak wyszła scena z Ishtarrem.

Gdybym był do bólu konsekwentny, to powinienem był tymi shatrami, które ukryły się we wnętrzu statku załatwić wookieego i ukraść statek. Ale z drugiej strony wątek shipjackerów był bardzo poboczny, zbyt poboczny, by robić z tego pierwszoplanową konsekwencję. Postanowiłem przełamać postać wookiego – dotychczas był on sprawiającym kłopoty dupkiem – mordował szturmowców-więźniów, awanturował się w kantynie itp. Teraz zrobiłem taką scenę, w której BG znajdują go leżącego w kałuży krwi na środku mostku – tego samego, gdzie kilka tygodni temu BG walczyli z kapitanem Jilenem Noorem. I w tej scenie pokazałem go z innej strony – jako nieustępliwego wojownika, który zrobił wszystko, by tylko zatrzymać te shatry, które go zaatakowały. BG uratowali go jakimś testem medycyny i wszyscy byli zadowoleni.

Do tej sesji używałem dla wookiego statów Rebel Soldiera, ale teraz pozwoliłem Tomkowi zrobić mu osobną kartę postaci. Kartę – w sensie takiej małej karty. Nie zgodziłem się, by wookiee był stworzony jak BG, za to powiedziałem, że za każdą sesję, którą przeżyje, Ishtarr będzie zyskiwał 1 do toughness. Potem ten zwyczaj – tworzenia minikart dla głównych BNów stanie się częścią tej kampanii.

billdip the engineer

Billdip Złomiarz we własnej osobie

Dalsze rozbudowywanie Portu Tooga – Targ

Na tej sesji, po pierwszym spotkaniu z Shoolą, BG mieli trochę czasu, by podjąć jeszcze jakieś działania w Porcie Tooga. Ponieważ Martle i B0 chcieli uczynić przysługę verpinii Klikowi z bazy Arda – udali się na targ zarządzany przez Billdipa Złomiarza.

Oryginalnie planowałem tę wyprawę jako część wątku zdrady twi’lekanki Ish. Ponieważ twi’lekanka i droid B0 mieli dość przyjacielską relację chciałem zagrać scenę, w której Ish zabiera B0 na targ i coś jej kupuje za kredyty, które dostali sesję wcześniej od Rebelii. Ta scena po ujawnieniu prawdziwego celu Ish okazałby się takim symbolicznym pożegnaniem pilotki z jej droidem. Nie doszła jednak do skutku, bo B0 nie zgodził się na wyprawę z Ish.

Ale BG i tak dotarli na targ. Mieli kilka celów. W jednym z dodatków znaleźli wciągarkę dla postaci IG-200 (bodajże Repulsor Assisting Unit), chcieli też kupić kość pamięci, która umożliwiłąby B0 stworzenie urządzenia, które oszukałoby skanery bazy w Arda przy następnej okazji (skan uważali, słusznie, za nieunikniony; zresztą hintowałem to w intrach).

Wizyta na targu stała się pretekstem do pokazania obrazka Billdipa Złomiarza oraz konsekwencji pokonania shipjackera, długoszyjego devlikka Terrolena, sesję temu. Devlikki zgłosiły się do Kola Martla z ofertą zadośćuczynienia za załatwienie Terrolena, zakały ich gatunku. Ten zyskał ich obietnicę wsparcia dla Rebelii.

A, no i jeszcze lokacja – podobała mi się wizja targu oblepionego wokół kuli – taka miniplanetka jak z Małęgo Księcia w środku plus wiele łączników między nią a resztą rury. Plus nietypowa grawitacja. Zwariowana miejsce.

kapitan oglerk i mat kog

Wizyta u korsarzy i wątek zakupu droidów

Podczas, gdy Gox i Martle odwiedzają targ, dwa droidy postanawiają wreszcie odnaleźć korsarzy i ich transport droidów. Tutaj postanawiam zapomnieć o swoich planach i iść na żywioł.

Oryginalnie planowałem, że rebelianci, którzy będą szukać korsarzy wpadną w pułapkę zastawioną przez łowców nagród szukających B0. Ale na sesji doszedłem do wniosku, że byłoby na to za wcześnie – Pua Zaug nie zdążył jeszcze wynająć braci gandów.

Dlatego zrobiłem scenę spotkania z kapitan Oglerk i matem Kogiem i przeglądu droidów. Korsarze są widocznie zdenerwowani – prawa stacji mówią, że ktokolwiek przejmie ich łądunek – ma do tego prawo, bo droidy są tu traktowane jak śmieci. Pojawia się presja czasu. Ale to nie ona jest najważniejszym odkryciem.

W trakcie przeglądu jeden z droidów łączy się z IG-200. B0 wszystko słyszy. Droid – a dokładnie jedna z dwóch potężnych droidek – oznajmia IG-200, że jest na jego rozkazy. Dlaczego? Nie wiadomo. IG-200 póki co nakazuje mu czekać, dowiaduje się też, że droidy mają jakieś zlecone zadania, ale nie zostały spełnione warunki, w których zaczną działać.

IG będzie próbował potem zataić ten fakt, ale B0 wyda go przed Goxem. Dojdzie do sprzeczki między nimi, ale na razie rzecz rozejdzie się po kościach. Planowałem bardziej rozbujać ten wątek za dwie sesje.

Kuszenie Ish

Z Ish było kilka scen na tej sesji. W pierwszej z nich twi’lekance zostaje zlecone iść na stację i znaleźć informacje o Pua Zaugu – BG wiedzą, że coś szmącił on z B0, ale nie wiedzą dokładnie co. Jest to idealna okazja dla pilotki – może się spotkać z Shandrą Sundar, omówić dalsze kroki, przygotować zdradę. Przy okazji obie postacie dowiadują się też czegoś o Pua Zaugu i jego misji naukowej (ale ponieważ BG nie robią tego samodzielnie – ukrywam informację o tym, że Pua jest wprost imperialnym szpiegiem).

Kontynuowałem pokazywanie, że Ish nie pasuje do Rebeliantów poprzez jej kłótnię z Kolem Martlem. Ish jawnie już odnosiła się z wrogością wobec negocjatora z hutessą. Pomyślałem, że ta postać nigdy nie potrafiła trzymać języka za zębami, a pokazanie jej prawdziwych poglądów (choć tylko wobec jednej z postaci) nie zaszkodzi przed sceną zdrady.

Na tej sesji była też scena rozmowy Ish z IG-200, która wyszła ciekawie, a mogła wyjść mocniej. Choć w zasadzie – nie, jednak nie mogła. O co chodzi?

W scenie tej Ish na samotności z IG mówi mu – “czemu ty jesteś z nimi? przecież Rebelia nie dba o prawa droidów”. Zachęca droida, by wiedząc to, co wie o droidekach i Revenie Pu-Evigu wziął sprawy w swoje ręce i stał się rozgrywającym w tym bajzlu. Ale droid oponuje. W końcu wie, że Ish jest podejrzana, wie, że Rebelia wydała na nią wyrok. I teraz to się potwierdza – podżeganie do przełożenia prywaty nad interes Rebelii. Ponieważ IG oponuje, to nie gram tej sceny dalej – nie proponuję wprost ustami Ish, że ona zgarnie kasę przeznaczoną na droidy w zamian za pomoc IG, stanięcie po jego stronie.

I teraz wycofajmy się z perspektywy świata gry i wejdźmy na metapoziom. Ja tutaj sugeruję Andrzejowi – masz, tu są twoje droidy – możesz robić droidową rewolucję, graj swoje. Ale on wie, że to byłoby granie przeciwko drużynie, że to byłoby przejęcie kontroli nad kampanią. Więc nie może tego zrobić, nie może tak zagrać. Jest to z mojej strony oferta, która jest fałszywa. Czasami chcielibyśmy coś zrobić, ale ograniczają nas dobre praktyki grania jako gracz. Ja znalazłem się w podobnej sytuacji w Symbaroum (Rageorem) i też wybrałem wycofanie się.

Do tematu pozornej wolności gracza jeszcze w tej kampanii wrócimy, ale na razie to tyle w tym temacie.

Niedomknięte wątki i dobicie targu z Shoolą

Z poprzedniej sesji pamiętamy, że uznałem rozstrzygnięcie kości w wątku Deery Shoo za niesatysfakcjonujące i postanowiłem rozegrać je inaczej. No i teraz Deera Shoo – miralańska slicerka, dawna pracownica Shooli, wygnana przez nią – staje na progu Chitynowego Szkieletu. Błaga, by BG zabrali ją za sobą do Shooli. BG wpuszczają ją, ale zdania co do kobiety są podzielone.

Z jednej strony Martle chce jej pomóc. Widzi, że jest uzależniona, obiecuje jej wyciągnąć ją z dołka. Zamierza zrobić z niej rebeliantkę. Z drugiej strony Gox widzi w niej zagrożenie. Wie, że nie mogą zabrać jej do Shooli, że to pułapka. W końcu staje na tym, że BG pomogą Deerze, ale nie zabiorą jej do Shooli. Dobra decyzja. Deera stanie się potem poboczną postacią, powiązaną mocno z Martlem, jej dobrym duchem. No i fajnie – miralanie są wyczuleni na moc, a Martle to już na tym etapie force user.

Mając nad sobą presję czasu (bo korsarze się niecierpliwią i Pu-Evig coś knuje) BG postanawiają trochę popędzić inspekcję statku robioną przez Slavko. Wiedzą z poprzedniej sesji, gdzie go znaleźć (to to info które Gox wyciągnął, a potem go nie użył; teraz się przydaje), więc robią to. Przyspieszamy akcję, przeskakujemy do targu z Shoolą. Tutaj ważną decyzję jest też nie wzięcie Ish na drugie spotkanie – nie mogę więc odpalić żadnej z okropnych konsekwencji nakierowanych na tę postać. W efekcie Shoola swój afekt przenosi na postać Martla. Koniec końców transakcja zostaje zawarta, ale Rebelianci dostają za nią tylko 650k kredytów.

Scena dobijania targu z Shoolą w wypełnionym delikatnym narkotykiem basenie wyszła moim zdaniem nieźle. Bestia obłapia Martle’a i ślini się, w tle zirytowany brakiem Ish majordomus Slavko, setki tysięcy kredytów i cień lewiatana.

Niektóre szczegóły wyszły koślawie (Slavko miał dostać swoją dolę za przyspieszenie transakcji, potem o tym zapomniałem), ale ogólnie byłem zadowolony. Była nawet gadka o tym, że skoro Martle jest Remdubianinem, to może kiedyś w przyszłości dobiją z Shoolą targu w kwestii technologii przesuwania stacji (tak jak Remduba zmienia swoje położenie). Tworzyła się przestrzeń do gry.

To była pierwsza w moim odczuciu naprawdę udana sesja w tej kampanii. Była tu galeria zwariowanych bohaterów, były możliwości dla postaci graczy. Były konsekwencje i były emocje. Ja nadal nie prowadziłem na pełnym luzie, ale już byłem zadowolony z tego, co się tu kroiło.

Ostatnie spotkanie w porcie Tooga

Statek oddany, waliza kredytów w rękach. Pozostaje tylko odnaleźć korsarzy i przekonać ich, że 650k to prawie tyle samo co bańka, której żądali. Ale przecież to nie koniec kłopotów.

Zostaje rozsierdzony Reven Pu-Evig, który właśnie dowiedział się, co przywieźli na stację kapitan Oglerk i mat Kog. Pozostaje też Pua Zaug, jego groźba i łowcy, którzy mają za zadanie schwycić B0. Czy specjalne łącze IG-200 z droidami coś tu pomoże? Czy dowiemy się czegoś więcej o sekrecie B0? I wreszcie – co w tym całym zamieszaniu zrobi Ish? Odpowiedzi w następnym odcinku.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

gry fabularne, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: