AoR [9]: Macki portu Tooga

Na tej sesji Age of Rebellion postacie próbują dobić transakcji zakupu droidów i wydostać się z Portu Tooga. Problem w tym, że to miejsce wcale nie chce ich wypuścić…

Disclaimer – będą spoilery z Dead in Water – scenariusza z zasłonki MG do AoR.

Grają:

  • Straf Gox (Fedor) – dowódca Rancor 3, odpowiedzialny za swoich ludzi, co do jednego
  • Kol Martle (Tomek) – wyczulony na moc negocjator, on najbardziej skupiony jest na tym, by uratować miralankę, Deerę Shoo
  • IG-200 (Andrzej) – niestandardowy droid klasy IG-100, którego tajemnica okazuje się być zaskakująco użyteczna w przezwyciężaniu przeciwności
  • B0-O7 (Gosia) – droid sabotażysta, który zbierze kilka strzałów i w efekcie dowie się o sobie więcej, niż kiedykolwiek dotąd

jabba

Co tu się odjarosławia?

Rebelianci przybyli na Port Tooga, by dobić targu z Huttessą Shoolą. Udało się to, choć nie ugrali takich pieniędzy, jak chcieli. Teraz muszą tylko dotrzeć do korsarzy i kupić od nich transport droidów, inaczej to, co ugrali – zmarnuje się. Problem w tym, że przeciwko sobie mają lokalnego watażkę, któremu nadepnęli na odcisk, zdrajców, łowców nagród i Moc wie co jeszcze.

Raport graczy (raport dla Rebelii by Kol Martle .pdf)

raport 3

richard_lim_firstassault2-e1501012446263.jpg

Czego zabrakło na poprzednich sesjach?

Dwie sesje spędziliśmy w Porcie Tooga. Poznaliśmy szalone cechy tego miejsca i galerię bohaterów. Straciliśmy kilka droidów, zyskaliśmy Deerę Shoo. Czego zabrakło? Oczywiście walki!

Miałem w tej drużynie dwie postacie nastawione na nawalanie się – komandosa-strzelca Strafa Goxa oraz komandosa-mordobijcę IG-200. Dotychczas nic, co na nich rzuciłem nie stanowiło dla nich problemu. Tym razem postanowiłem bardziej dorzucić do pieca i rozegrać pierwszą naprawdę wymagającą walkę. Także mój plan na tę sesję był banalny – Reven Pu-Evig nie chce dopuścić do transakcji w dokach. Kazał je częściowo zablokować. BG muszą się uwijać, by zdążyć do Oglerk na czas. By to się stało najpierw muszą przebić się przez posterunek milicji Pu-Eviga, a potem skonfrontować się z nim samym, w dokach.

W walkach korzystałem z kart przeciwników – są dostępne w tematycznych pakietach po 20 sztuk i nie wyobrażam sobie jak miałbym prowadzić taki system bez nich (dzięki niech będą Tomkowi za ich zakup). Wszystkie staty są na wierzchu, składa się tylko “rękę” na daną walkę i hulaj dusza. Drogie, ale wygodne.

Jest jednak jeden feler – podstawka AoR daje dokładnie zero rad jak składać te cholerne walki. Ja sobie na tę sesję złożyłem jak uważałem za sensowne fabularnie, potem miało się okazać, że mogłem bardziej przycisnąć. Ale nie uprzedzajmy faktów.

mapka 1

Round one, fight!

W pierwszej walce postanowiłem troszkę pobawić się charakterystyką stacji. Plany miałem fajne, ale nie miałem czasu na ich zrealizowanie, więc w końcu powrzucałem tylko elementy, które już znaliśmy z tła poprzednich sesji – kolejki szynowe, łapy do przeładunku kontenerów, dziwaczną grawitację, gdziniegdzie półprzeźroczyste ściany. I dodałem instalację alarmującą, która mogła wezwać posiłki, żeby nasza droidyczna sabotażystka miała co robić.

Pierwsza walka toczy się na końcowej, przeładunkowej stacji kolejki. Naprzeciwko bohaterów stają czteroręcy gigorianie (dałem im kartę Hired Thug – Rival z Soak 4 i 13 Woundów) oraz trzy grupy glin – shatr (używam provincial law enforcment officer: Miniony po 4 HP z blaster pistolami). Są też innocent bystanders – robotnicy z doków.

BG robią miazgę z patrolu, sabotują też instalację alarmującą, przesuwają wagoniki kolejki i zrzucają na łby kontener. Rzucają też grantami, strzelają z blasterów, używają manewrów, pizgają electrostaffem. Warto jednak przygotować miejscówkę do walki, potem jest ona o wiele bardziej plastyczna.

Przeciwnicy niby słabiacy, ale, co ciekawe, B0 zostaje poważnie ranny. Pada, na granicy śmierci. Zasada “Ktoś dziś ginie” nie robi droidowi krzywdy, ale ja uznaję, że jest to świetna okazja, byśmy czegoś dowiedzieli się na temat B0. Opisuję, że rozwalona przednia płyta korpusu odsłania nietypowe mechanizmy w jego wnętrzu. W samym środku droida znajdują się cztery świecące kryształy kyberu!

Ta konsekwencja wyszła po prostu magicznie. Dlaczego? A no dlatego, że w pogadankach przed sesją Gosia, która myślała nad raportem ze spotkania z Pua Zaugiem, pokazała mi obrazek, który znalazła – K2-SO z mieczem Jedi! Ja uśmiechnąłem się, powiedziałem “fajne”, ale już wiedziałem, że gdy zacznę ujawniać to, co przygotowałem dla postaci Gosi – będzie ogień!

BG puszczają robotników wolno, przodem (potem zobaczą ich ciała w doku, gdzie rządzi się Reven Pu-Evig). Ruszają dalej, ale z tym wyjątkiem, że B0, jako ciężko ranny (Gosia gra droidem z męską osobowością BTW) zostaje trochę z tyłu. Nikt nie wie, że tropem Rebeliantów i B0 idą już łowcy nagród – dwójka gandów wyczulona na moc. Ups!

mapka 2

Round two, fight!

Przed nami druga walka, ta w dokach, gdzie Reven Pu-Evig pofatygował się osobiście, by aresztować wspólników Rebeliantów – kapitan Oglerk i mata Koga – oraz przejąć ich ładunek. Stawka jest niemała – jeżeli Revenowi się uda, to zyska arsenał do obalenia Shooli. Ale od czego są nasi kochani Rebelianci?

Tym razem to była walka na całego. Miałem mnóstwo hipków, w tym:

  • cztery grupy ludzi Pu-Eviga – provincial law enforcment officer; na początku w grupach po 4 byli pewnym zagrożeniem
  • dwójka gigorian – znów 2x Hired Thug
  • dwa psy gończe łowców nagród – użyłem Vornskrów z zestawu Hunters & Force Users, Rivale Soak 5 i 12 woundów, atakują najpierw force userów
  • dwie droideki – Rivale z Soak 8 (yass!) i 18 woundami, polem siłowym i fire sweepem do trafiania wielu gości na raz
  • ośmiornicokształtny Reven Pu-Evig, dla którego użyłem potworka z zestawu Creatures of the Galaxy – Mid-sized Dianoga – Rival z 4 soaka i 22 woundami
  • wookiee po stronie BG (alliance infantry)
  • kapitan Oglerk po stronie BG (dałem jej coś słabego, chyba Cautious Smuggler)
  • kontrolowana tym razem przeze mnie Ish (twi’lek smuggler)
  • a także: kontenery, drabinki pod sufitem, walące się ściany, oślepiające światło (o którym słabo pamiętaliśmy), dym, gruzowisko, ramię megamanipulatora itp. – mnóstwo różnej scenografii

Revenowi dodałem zdolność, że za manewr może wyleczyć 4 woundy, co okazało się strzałem w dziesiątkę – zrobiło niezłe wrażenie na graczach. Nie wiem, czy uczyniło go to nemezis, ale ja tak nim grałem.

W efekcie uzyskałem długą, ale tak naprawdę niezbyt niebezpieczną walkę. Niemniej jednak to była pierwsza walka w tym systemie, która moim zdaniem wypadła sycąco.

Ale zaraz, dlaczego niezbyt niebezpieczną? Bo, jak pamiętamy z poprzedniej sesji – droideki mogły posłuchać IG-200 i ten szybko przejął je i od tego momentu grały po stronie BG. Los ludzi Revena był przypieczętowany.

Jednocześnie jednak nie było mi źle z tym, że BG przejęli droideki i przesunęli szalę na swoją stronę. Z premedytacją dałem im się nimi pobawić, poużywać zdolności, pocieszyć soakiem 8 itp. Wiedziałem, że dzięki temu na następnej sesji uzyskam lepszy efekt.

Ostatecznie zawiódł mnie Reven Pu-Evig. Próbowałem wykorzystać jego zdolność Ensnare, by powstrzymać którąś z droidek (albo lepiej – zacząć nią nawalać do graczy jak stacjonarnym KMem), ale przy dwóch czy trzech próbach nie mogłem odpalić tej zdolności (trzeba wygenerować na kościach 2 przewagi i jakoś nie mogło mi to wyjść…). Próbowałem nim uciec, ale w decydującym momencie BG dopadli go i dobili, tuż przy samych wrotach wyjściowych. Trochę go żałowałem, bo byłby z niego dobry powracający BN. Ale – kości zadecydowały – był martwy.

Ale ta potyczka nie była całkowitym zwycięstwem. Gracze bowiem stracili to, czym mieli zamiar zapłacić za droidy – kasetkę z kredytami, którą zawinęła Ish! W dodatku kpt. Oglerk była nieprzytomna. BG nie patyczkowali się – zawinęli ją na transportowy statek wraz z wszystkimi droidami i odlecieli (dając się przechwycić statkowi wookiee Bhaktiti – ich rebelianckiemu kontaktowi). Trudne kwestie braku kasy rozwiąże się potem, co nie?

reven pu-evig

Ironia losu

No dobrze, teraz czas na spoilery z Dead in Water. W tym scenariuszu BG przybywają do Portu Tooga, gdzie targują się z korsarzami i kupują od nich droidy. Ale twist scenariusza jest taki, że ci korsarze, to tak naprawdę imperialni agenci, którzy za pomocą droidów chcą przejąć statek szpiegowski Rebelii!

Ja do tego twistu dodałem drugi twist – że droidy mają jeszcze swoją agendę – i już go w zasadzie rozgrywałem w scenach z Iggym i Boo. Niemniej jednak – stworzyła się zabawna z punktu widzenia prowadzącego sytuacja. BG nie wiedzą, że Oglerk i Kog są imperialnymi agentami, więc zabierają ich za sobą na Cienistego Drapieżnika i jeszcze boleją nad stratą kredytów i faktem, że nie mają im czym zapłacić. Śmiechłem w duchu.

Otwierało to ciekawe możliwości w następnej sekcji scenariusza, więc dałem temu potoczyć się tak, jak wyszło. I potem nie żałowałem, co zobaczymy za tydzień.

Ucieczka B0

Wróćmy jeszcze do tego, co działo się z B0. Jak pamiętamy – został z tyłu, więc nie uczestniczył w głównej walce. I to może tutaj rozegrały się tak naprawdę większe emocje, gdy na tyłach doku pojawili się gandyjscy łowcy nagród. Daw i Gew, uzbrojeni w snajperskie karabiny byli więcej niż zdolni rozwalić lub pochwycić B0, a pozostali BG, związani walką z Revenem Pu-Evigiem nawet nie wiedzieli, że B0 jest w niebezpieczeństwie!

Gosia zdecydowała się robić to, czego BG nigdy nie robią – zwiewać. Jako droid (wyposażony w magnetyczne buty, które zawinęła chyba z jednego z trupów robotników) uciekła na zewnątrz konstrukcji stacji. Daw i Gew oddali do niej kilka strzałów, ale moc była z B0 – udało mu się uciec. Po zewnętrznej konstrukcji droid przeszedł do statku kpt. Oglerk. Niezły fuks!

Na statku zarządziłem test skradania, w którym wypadł triumf. I wtedy może trochę pod wpływem chwili postanowiłem od razu odkryć kolejną kartę B0 – stwierdziłem, że droid za pomocą swojej instalacji z kyberu… staje się niewidzialny! W efekcie B0 wymanewrował mata Koga (zamknął go w kapsule ratunkowej i zablokował ją) i przejął kontrolę nad statkiem z ładunkiem droidów.

Dopiero w epilogu zdradziłem, że w efekcie tego wyczynu jeden z kryształów kyberu przepalił się.

Po tej sesji postać Gosi była już ustawiona – droid z nietypowymi mocami, tajemniczą, mroczną przeszłością po prostu musiał być jednym z kluczowych elementów kampanii.

Deera Shoo a Kol Martle

Pomiędzy ostatnimi sesjami Tomek wielokrotnie sugerował mi, że chciałby zmienić postać. Stworzył chyba z pięć konceptów, które mi podrzucał, ale ja za każdym razem mówiłem – “graj na razie Martlem, jak będzie cię męczył, to dam Ci zmienić, ale na pewno nie teraz”.

Szczerze mówiąc uważałem, że Kol Martle jest już dość spoko postacią – uczestniczył w wydarzeniach od początku, miał swój wyróżnik (moc), miał czekający na niego holokron, mogłem rozgrywać konsekwencje jego działań na Remdubie, pokochała go huttessa.

Ale skoro gracz nie widział dość punktów zaczepienia dla swojej postaci, postanowiłem mu je dać. Zrezygnowałem więc ze swojego planu wobec Deery Shoo. Jeszcze na początku tej sesji planowałem, że ta postać, zobaczywszy co też odczyniają Rebelianci, przerazi się i ucieknie, ew. pożegna się z nimi i wyruszy na swego rodzaju pielgrzymkę, inspirowaną mowami Kola. Ale Tomek zażądał możliwości przekonania jej, przeciągnięcia na stronę Rebelii. Dałem mu tę możliwość, a ponieważ była to postać skoncentrowana na gadaniu – udało mu się.

W efekcie Deera Shoo stała się jednym z BNów towarzyszących Rebeliantom – w zasadzie jedną z Rebeliantek. Jakoś w tych okolicach powiedziałem, że ma ona czterostopniowy licznik słabości – póki co Deera miała ¾ punkty słabości i była zbyt krucha i rozedrgana, by nadawała się na Rebeliantkę. Ale gracze mogli o nią walczyć, by przełamała swe nałogi i szaleństwo. Zrobiłem z niej taką rozbudowaną stawkę. Tomek potem stworzył jej minikartę postaci – tym razem jak postać gracza i wkrótce Deera była już stałym elementem tej kampanii.

A ponieważ była miralanką, czułą na moc, to nieźle zgrywało się to z postacią Kola Martle’a. OK, czyli biorąc pod uwagę, że IG-200 też już hulał – 3 na 4 postacie już działały, co nie? A figę, bo 3 na 3. Zaraz, co?

Podwójne rozstanie

Przed tą sesją pomyślałem sobie – IG ma tajemnicę, którą wyciągnąłem z jego historii postaci. OK. B0 ma tajemnicę, którą wyciągnąłem z intra Beaty. Spoko. Kol Martle ma historię ojca, moc, holokron. Będzie. Ale kurde, co ma Straf Gox prócz tego, że jest dowódcą? No jest jedhaninem. Ale co z tego? Trochę mało.

Pogadałem z Fedorem, poprosiłem, by wymyślił, czemu opuścił Sawa Guerrerę. Odpowiedział, że to przez niepotrzebną masakrę jakiegoś ośrodka szkoleniowego imperium. Rozwinąłem to w historię, jak niektórzy z tych, których Gox oszczędził (w tym klony) trafiają z nim na Jedhę, a potem razem, jako uciekinierzy, trafiają do Remduby. Jeszcze nie wiedziałem co z tego wyniknie, ani kiedy da się tego użyć na sesji. Nie wyniknęło nic i nie użyliśmy tego, bo zadawałem niewłaściwe pytanie na tamtą chwilę. Właściwe brzmiało – “jak rozegrać wątek Ish, żebyś był usatysfakcjonowany?”

Ja rozegrałem go tak, że w chaosie walki zawinąłem Ish walizkę z kredytami i uciekłem. Gdy IG ruszył w pogoń za zdradziecką twi’lekanką to chyba w wyniku niezdanego testu uznałem, że nie ma po niej śladu. Bardzo źle się stało, że tak zrobiłem – w końcu miałem przygotowaną scenę, w której Ish mówi Iggiemu, że to nic osobistego, ale to ona ukradła megakontenerowiec i to ona bardziej potrzebuje kasy – by spłacić dług u hutta Bwahla. Ale nie rozegrałem tej sceny i Ish wyszła na zwykłą złodziejkę.

Andrzej (jak się potem okazało) też miał w sumie niezły pomysł na to, jak to rozegrać – chciał Ish pochwycić, ale wbrew rozkazom nie zabijać jej, tylko zabrać na Ardę, pod sąd wojskowy. Ale ja nie wiedziałem o tym, bo nie raczył zrobić o tym spotlighta, więc nie mogłem tego uwzględnić w swoich planach.

W efekcie po zakończeniu walki z Revenem Pu-Evigiem Straf Gox wydał swoim ludziom rozkaz – “wy kontynuujecie misję z droidami; ja ruszam, by odnaleźć Ish”. Rozdzielili się, ja zakończyłem sesję, a Fedor powiedział, że skoro ja mam w nosie jego uwagi, że przeszkadza mu sposób, w jaki gram Ish, to on się wymiksowuje z tej kampanii i to była jego ostatnia sesja.

Nie zatrzymywałem go. Zdawałem sobie sprawę, że granie dalej po tym, jak rozstałem się z Beatą, stawia go w niezręcznej sytuacji. Poza tym wcześniej w dyskusji na naszej grupie na g+ napisałem, że prowadzę tę kampanię w taki, a nie inny sposób i jeżeli ktoś nie ufa, że wyjdzie jej to na dobre, to rozstańmy się w zgodzie. No to rozstaliśmy się w zgodzie, a ja dalej prowadziłem po swojemu. Jak kiedyś poprowadzę długą kampanię, gdzie po drodze nie zgubię nikogo z grających, to chyba dam sobie medal :>

GR-75_Medium_Transport

Next up

Oczywiście to rozstanie nie pozostało bez wpływu na ocenę tej sesji, poza nim całkiem udanej. Ja uznałem, że to koniec sekcji w Porcie Tooga, czas na wizytę na Cienistym Drapieżniku – statku Rebelii, na który BG mieli dostarczyć droidy.

Także w następnym raporcie – zmiana scenerii a także zmiana w ekipie, bo pojawia się nowa postać. O tym jaka i jak wpasuje się w kampanię – za tydzień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: