AoR[14]: Powrót na Ardę

W tym odcinku mojej gwiezdnowojennej kampanii bohaterowie wracają tam, gdzie wszystko się zaczęło – do bazy na planecie Arda. A zatem – podróż a potem baza.

Disclaimer:

Prowadząc wykorzystuję Onslaught at Arda, także będą spoilery z tej kampanii.

Grają:

  • Tomek jako Kol Martle – wrażliwy na moc człowiek, emocjonalnie związany z miralanką Deerą Shoo
  • Gosia jako B0-O7 – droid sabotażysta, stworzony przez imperialne sługi, którego kyberowe mechanizmy kryją groźne tajemnice
  • Andrzej jako IG-200 – droid klasy Magna Guard, śmiertelnie niebezpieczny dzięki swej energetycznej pice; po powrocie do bazy dowie się o sobie i swoim konstruktorze czegoś naprawdę wyjątkowego

Sojusznicy:

  • Deera Shoo – miralanka na pielgrzymce ku Rebelii
  • Kosa – klon z Teagan, który postanowił przyłączyć się do Rancor 3
    a potem również
  • Ishtarr – narwany wookiee, który jak się okazuje dorwał Koga
  • “Zimny” Yost Zacol – kel dor, który służył z generałem Rahmem Kotą; przysłany do bazy na Ardzie, by pomógł Kolowi Martlowi w kwestiach Mocy

W poprzednich odcinkach:

Rebelianci z Rancor 3 pozyskali w shadowporcie Tooga ładunek droidów, który ma pomóc zaatakować Parlemiański Konwój. Rancor 3 ruszył śladem pochodzenia droidów, ale utknął na planecie Teagan. Dówództwo uznało drużynę za zaginioną w akcji i odstawiło droidy do bazy na Ardzie. Teraz Rancor bogatsi o swoje doświadczenia z Teagan powracają do bazy, by dowiedzieć się o sobie kolejnych niespodziewanych rzeczy.

Raporty graczy

W raporcie Tomka jedna rzecz jest wydaje mi się pomieszana – to nie Rezystor przekazuje Iggy’emu informacje o tym, kim naprawdę jest, lecz Setenna Hase, później, już w bazie. Zaraz do tego wrócimy w moim komentarzu.

raport tsok 14

Do tej sesji powstał też raport Gosi, ale że jest napisany razem do tej i następnej sesji, to podepnę go do mojego następnego wpisu.

Tajemnica Iggy’ego

Odkąd poczytałem o droidach i Geezorze Dellso na Wookieepedii w moejje głowie miałem wizję. Dane IG-200 o tym, że został wysłany do walki pod koniec wojen klonów nie są do końca prawdą. IG bowiem był nie tylko tworem Gizora Dellso, ale samym Gizorem wgranym w ciało droida. Okoliczności nie był jasne, ale eksperyment musiał jednak pójść nie tak – droid miał braki w pamięci, miał złego, upiornego brata w postaci IG-88. Jego geonosiańska natura przebijała się w usterkach generatora mowy, w wizjach w których geonosiański rój zastępowały droidy, w sposobie, w jaki na jego przekazy w binarnym reagowały inne droidy.

Sugerowałem to od paru ładnych sesji i wreszcie postanowiem to odsłonić – za pomocą Rezystora oraz wywiadu Setenny Hase (i jej najlepszego człowieka – cyborga Urela Haydona). Teraz IG-200 stawał się kimś naprawdę ważnym – Rebelia chciała go po swojej stronie, bo mógł pozyskać i dowodzić armiami droidów. Jego zły brat – IG-88 knuł coś na Raxus, a IG-200 mógł go pokonać i pozyskać dla Rebelii droidową armię. W zamian Iggy zażądał miejsca w radzie Rebelii i zostało mu ono obiecane.

Starałem się tak to rozgrywać, żeby Andrzej mógł sam sobie wybrać – ile jest w nim Gizora Dellso. Bazowy inżynier z rasy verpinii, Klik, sugerował, że jego osobowość da się odtworzyć, gdyby zdobyto inną kopię oryginalnego oprogramowania. Ale to mógł być tylko miraż, zresztą może IG był już kimś innym.

To było pierwsze bardzo mocne zignorowanie przeze mnie realiów Gwiezdnych Wojen. W dziele Lucasa technologia jest bardzo retro, bardzo analogowa. Transhumanistyczne myki z przegrywaniem osobowości do nowego ciała z całą pewnością były odejściem od kanonu. Ale żaden pieprzony kanon nie stanie mi na drodze do współtworzenia ciekawych postaci. IG stawał się kimś unikalnym i to było to, na co pracowaliśmy przez te kilkanaście sesji.

Jednocześnie ta postać była dla mnie bardzo smutna. Gizor Dellso był superkonstruktorem – ale IG nie posiadał żadnych umiejętności w tym kierunku. Był maszyną do zabijania (dopiero potem zaczął wykupywać specjalizację Droid Tech z dodatku Special Modifications do Edge of the Empire). Dodatkowo na tej sesji ustami Setenny Hase ujawniłem, że planeta geonosian została wypalona przez Imperium do gołej ziemi, a cała rasa – wytępiona. IG-200 był być może ostatnim geonosianinem/nie-geonosianinem we wszechświecie.

Tajemnica B0

Sześć sesji temu droid B0 spotkał w Porcie Tooga quarrianina Pua Zauga, który powiedział mu różne rzeczy – że Imperium go ściga, że jest częścią programu Dyspeth. Powiedział też coś, czego B0 nie zapamiętał, bo nie mógł. Za pomocą słów kluczowych uruchomił w droidzie podprogram, zakodował rozkaz zdrady w kluczowym momencie. B0 był tykającą bombą, którą Rebelianci właśnie niebacznie sprowadzili do bazy na Ardzie.

Na marginesie powiem, że notorycznie myliłem różne rzeczy w tej kampanii. Np. to czy baza jest na Arda I czy na Arda II. Albo czy ten program Imperium nazywa się Dybeth czy Dyspeth.

Ponieważ gracze od zawsze się tego spodziewali, to nie mogłem im odmówić sceny, w której po przybyciu na Ardę B0 zostanie natychmiast zagarnięta do skanu systemów. Dzieje się tak dlatego, że B0 została sprowadzona do bazy przez Ish, a twi-lekanka została przecież uznana za zdrajcę sprawy Rebelii. Setenna Hase nie zamierza ryzykować.

To była przewrotna scena, która wyszła bardzo dramatycznie. Z pozoru była to sytuacja bez wyjścia – musisz dać się przeskanować, podejrzewasz, że doprowadzi to do wymazania twojej pamięci. Jest jednak wyjście – przepalasz swój kryształ kyberu i uciekasz. Co zrobisz?

Dla mnie była to wprost scena o Ciemnej i Jasnej stronie mocy. Czy w nadziei, że od przyjaciół nie czeka cię krzywda zaufasz im i odsłonisz swoje tajemnice? Czy może weźmiesz sprawy w swoje ręce i uciekniesz, przepalając bezcenny kryształ, ryzykując to, że twoi przyjaciele staną się twoimi wrogami?

Gosia nie wiedziała, co robić, a ja zabroniłem innym komentować tę scenę. W końcu jednak powiedziała tak: “jeżeli mam wybrać między nie robieniem niczego i działaniem wybieram działanie”. Good, good. Strach przed utratą pchnął fabułę ku ciemnej stronie, a ja mogłem odpalić niespodziewajkę z ardańską świątynią sithów.

W sumie to była nietypowa jak na mnie scena. Zazwyczaj staram się dawać wybory między jednym a drugim działaniem. Pomagasz tym czy tamtym? Walczysz czy próbujesz ucieczki? A tutaj był wybór – działasz czy pozostajesz niewzruszona? Ja byłem zadowolony, ale Gosia miała potem poczucie, że coś popsuła i w efekcie mieliśmy po sesji ciekawą dyskusję, że nie ma czegoś takiego jak zła decyzja, po prostu fabuła toczy się inaczej, nie raz nie mniej ciekawie.

Kol Martle, czyli wiele małych rzeczy

To była sesja, w której kluczowe były postaci droidów. Ujawniona tajemnica Iggy’ego, niespodziewane rozegranie wątku B0. Ale Kol Martle też miał w niej swoje momenty, choć tym razem był raczej na drugim planie.

Najpierw postanowiłem pokazać, że jego działania mogą mieć rezultaty odciągnięte w czasie. Na samym początku sesji wprowadziłem klona imieniem Kosa, z którym BG rozmawiali wcześniej na Teagan. Pokazałem go jako kogoś, kto usłyszał przesłanie Rebelii z ust Martle’a (i Treskowa) i teraz przyłącza się do Rancor 3.

Podczas podróży (o której niżej) kontynuowaliśmy wątek Kola i Deery. Martle ujawniał jej swoje plany, by dołączyła do Rebelii, a ona odpowiadała – “głuptasie, wiem o tym od dawna”. W tle sugerowaliśmy, że zostali kochankami. Deera była już naprawdę blisko do odzyskania kontroli nad własnym życiem.

Wreszcie na Ardzie miałem dla Kola spotkanie z “Zimnym” Yostem Zacolem – kel dorem, któreog Setenna Hase sprowadziłą tutaj włąśnie po to, by odkryć potencjał Mocy, jaki drzemał w Martle’u. Yost był weteranem, dawnym żołnierzem Rahma Koty (to ten oślepiony generał z The Force Unleashed)m jak wielu kel dorów wyczulonym na moc.
Pozostawał jeszcze holokron, ale na tej sesji jeszcze nie zagrał.

I teraz niby to są drobiazgi, poboczne sceny, ale wiem, że Tomek bardzo mocno wciągnął w swoją postać to, że Setenna Hase opiekuje się jego postacią, ufa mu.

Zdrada

Scenariusz Onslaught at Arda zakłada, że w bazie zwanej Rękawicą jest zdrajca. Już wcześniej zdarzyło mi się to sugerować (np. na pierwszej sesji BG okryli, że ktoś sabotował ich statek dany im do misji na Remdubie), teraz zacząłem tym ostro grać. Ale żeby nie było to oczywiste połączyłem to ze stworami zamieszkującymi Ardę – latającymi doran-enokami.

Zdrajca montuje w okolicy bazy mocne sprzęty zakłócające, które jednocześnie są przekaźnikami. Fale wybudzają dziesiątki latającyh istot, sprawiają, że te są niespokojne, agresywne wręcz. To doprowadziło nas do sceny, gdy statek, którym BG docierają do bazy zostaje zaatakowany przez enoki.

Fajnie to wyszło, bo scena była emocjonująca i pełna niespodzianek. Część BG wyszła na wierzch statku, IG w walce stracił swój electro staff (potem pozwoliłem go odzyskać za punkt mocy) i o mało nie spadł. Nie było wiadomo – czy te stwory obudziła baza? Czy zakłócenia, które wykrył B0? Czy holokron Martle’a pozostawiony w bazie? A może to właśnie stwory powodowały zakłócenia? Gracze kminili, ja byłem zadowolony.

Świątynia Sithów

Doran’enoki wróciły, gdy odpaliłem niespodzankę – kiedy B0 wypala kryształ kyberu, by zniknać i uciec z badania w bazie przejąłem nad nią kontrolę. W pobliżu bazy znajdowała się bowiem starożytna świątynia Sithów (Arda była niegdyś ich światem), a w niej odradzało się przedwieczne… coś. Coż, co wyczuło i ściągało do siebie kryształy kyberu, by je wchłonąć.

Znalazłem temu czemuś odpowiedni obrazek i nazwałem go Jukshai Jozlun. Uznałem, że był to lord sithów z rasy stenaxów (co było nawiązaniem do stenaxiańskiego zdrajcy, którego Rebelianci tu stracili), a swe ciało chciał odbudować z pożartych ranatów (które BG przywlekli tu na M226 i które uciekły z bazy na swoją zgubę). Stwór jednak sam w sobie był tylko ułudą, mirażem, złym duchem, nieobleczonym jeszcze do końca w ciało. Prawdziwym zagrożeniem były właśnie doran’enoki na jego usługach.

Scena ucieczki B0 (droid odzyskał nad sobą kontrolę już w świątyni) wyszła moim zdaniem zawaliście. Zaatakowałem go dwoma doran’enokami, groźnymi dla pojedyńczej postaci i prawie rozdziobałem na śmierć. Ale Gosi niesamowitym fuksem udało się w ostatniej rundzie umknąć poczwarom. Emocje były.

Potem, już na zewnątrz reszta BG dołączyła się do niej (z bazy wysłano grupy pościgowe, by odbaleźć B0) i nawalali w stwory z broni i sandspeederów, zabijając dwa i ratując B0. BG wiedzieli, że muszą wrócić do świątyni, ale Yost Zacol powiedział im, że jej tajemnicę będą mogli wykryć dzięki holokronowi Martle’a i musieli po niego wrócić do bazy.

Podróż

Na koniec wróćmy jeszcze do podróży. Jak widzicie po kształcie tej sesji nie chciałem przedłużać pobytu na Teagan. Uznałem, że rozrzucenie przez BG (chyba – Treskowa) ciał szturmowców na zewnątrz jaskini będzie wystarczajacą przesłanką, by Dewoni wpadli w furię. Jak to, na ich neutralnej planecie Imperium robiło jakieś ukryte misje?! Na samym początku sesji powiedziałem, że Dewoni na wezwanie swego króla zaczęli masowo łamać zakaz wylotów z planety, a imperium nie zdecydowało się na to, by ich wszystkich zestrzelić, by nie utracić tej planety. Wspomniałem o Malau Jocaosie – imperialnym negocjatorze przysłanym, by załagodzić konflikt. Po czym wysłałem BG w podróż z Teagan do Ardy statkiem o słabym hipernapędzie.

Stworzyłem plan podróży w ramach którego pokazałem graczom, jak na safari kilka planet z rejonu. Niektóre z nich mogły potem wziąć udział w fabule, inne planowałem jako kolor. O jednych BG już słyszeli, o innych nie. Opisywałem resztki technologii z czasów Separatystów, pasażerów krypy, którą podróżowali BG, i jej kapitana. Bahlijską muchę, stenaxa. No i oczywiście dałem każdej postaci zagrać z jedną scenę podczas podróży.

No i w efekcie powstała taka mieszanka – trochę rozmów z BNami (Rezystor, Kosa, Deera, kapitan Parno), trochę krajobrazów, trochę pokazywania obrazków i map. Moim zdaniem ta sekcja wyszła fajnie i osiągnąłem to, co chciałem, ale zdania były podzielone – np. Andrzej był nią raczej znudzony. Może była za długa – trwała z półtorej godziny – ale to było celowe – w końcu podróż takim statkiem musiała trwać.

Next stop

To była dobra sesja, ale następna wypadnie jeszcze ciekawiej. Będą zdrady i ratunki, będzie Ciemna Strona Mocy i pojawi się Imperium. Stay tuned!

 

 

 

 

Reklamy

4 thoughts on “AoR[14]: Powrót na Ardę

  1. SOS WekTa pisze:

    Jest ogień. Zaczęło się dziać. Super raport.

  2. ifryt pisze:

    Wyraźnie widać, że kampania staje się ciekawsza, gdy mocno podkreśla się indywidualne wątki postaci. Czy to kwestia, ile poświęcasz im miejsca w raportach?

    A przeniesienie osobowości bardzo mi się kojarzy z Odludziem. Każdy MG ma swoje ulubione motywy. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Heavy Runs Light

Run Fast & Don't Think Limits

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

iPad Notebook

iPad Tips, Thoughts & Apps by Justin S. Kahn www.kahnlawfirm.com

%d blogerów lubi to: