Jak erpegowałem w 2017stym

Myślałem, że na 2018 zrobię sobie postanowienie, że pyknę 52 sesje w 52 tygodnie. Ale po co, skoro w tym roku pyknąłem… 51? Trochę mnie ta mnogość zaskoczyła, wydawało mi się, że nie grałem tak często, ale regularne nawalanie w Star Wars robi swoje. Zapraszam do lektury podsumowania.

rebel_helmet_rogue_one_russian_poster

Age of Rebellion: Regiment Gordiański

W podsumowaniu zeszłego roku napisałem, że nie będzie mi się chciało prowadzić Gwiezdnych Wojen od FFG, bo kto by czytał 400 stron podręcznika? Ale Tomek Sokoluk mnie namówił i to właśnie Age of Rebellion jest największą porcją erpegowania w tym roku. Udało mi się zamknąć dwa pełne sezony – w sumie 32 sesje, ale nie obyło się bez komplikacji.

Gram w te erpegi ponad dwadzieścia lat, a jednak do SW podszedłem zgodnie z zasadą “inni w to grają i mówią, że dobre, to i ja dam szansę”. Ale chyba jednak powinienem był skorzystać z tych wszystkich indiaskowych lekcji, że system does matter i dobrać sobie do kampanii taką mechanikę, która bardziej pasowałaby do mojego zamysłu, czyli klimatów Rogue One. Jak do tego dodać jeszcze słabą komunikację z częścią grających, to mamy przepis na kampanię, która nie wykoleja się całkowicie głównie dzięki entuzjazmowi Tomka i mojemu przekonaniu, że nieukończone kampanie są do bani.

Także w pierwszym sezonie walczyłem z mechaniką i graczami. Mechanika jest w miarę – da się na niej grać, ale drugi raz bym jej nie wybrał do mistrzowania. Może kiedyś napiszę hejterski wpis o niej, ale na razie mi się nie chciało. Co do graczy i priorytetów, to ta kampania udzieliła mi kilku gorzkich lekcji – jeżeli chcecie wiedzieć więcej, to zapraszam do raportów.

Drugi sezon z kolei to już była walka z koncepcją tego, jak ta kampania powinna się toczyć. Sporo było nieprzewidzianych zwrotów akcji (także powodowanych przez graczy), niektóre segmenty trzeba było rozwiązać inaczej niż to zrobiłem, ale było też wiele świetnych, udanych sesji, więc całościowo nie mogę narzekać. Jak się uda trzeci sezon i jak się sprawdzi moje trochę śmielsze podejście do kanonu SW – zobaczymy w tym roku. Póki co – pouczająca kampania, no i bardzo intensywnie rozgrywana, prawie dwa razy szybciej niż Odludzie.

Tutaj jeszcze muszę wrzucić taką uwagę, że ta kampania pozwoliła mi doskonalić kilka moich technik – spotlighty, intra, raporty z sesji (a potem wręcz szkice o postaciach). To było fajne przeżycie i już prowadząc prelki o nich na Polconie i Coperniconie czułem, że to takie wyjątkowo moje, ale jednocześnie użyteczne narzędzia.

symbaroum pic

Symbaroum u Fedora

W zeszłym roku napisałem też, że chciałbym więcej grać, niż prowadzić. Pobożne to był życzenia i niezbyt mądre, bo ostatecznie wolę jednak prowadzić, niż grać, co uświadomiło mi Symbaroum.

Zagrałem w nie pięć udanych sesji, po czym wyleciałem z tej kampanii z hukiem po internetowej pyskówce, która zahaczała o tematy preferencji, feedbacku i szacunku dla współgraczy. No i chuj, no i cześć. Szkoda, bo to była dobra kampania.

Przy okazji nauczyłem się trochę o wyciąganiu erpegowych wniosków, a właściwie o tym, że wnioski wnioskami, a ich praktyczne zastosowanie praktycznym zastosowaniem – miałem z tym spore problemy w AoR. Chyba powinienem sobie spisać jakiś dekalog erpegowych priorytetów, których powinienem pilnować, bo decydująć na szybko (a może powinienem napisać: “bez większego pomyślunku”) łatwo jest wpaść w schemat “a, jakoś tam będzie”. Będzie o tym w raportach z SW w wątku IG-200.

Co do Symbaroum, to mierzyłem się z napisaniem wpisu o nim. Większość opinii w polskim internecie jest dość chłodna, a moim zdaniem właśnie jest to dobra gra. Nie zbyt prostacka, nie zbyt skomplikowana, pięknie wydana i z mega klimatem. Chciałem napisać – idealny substytut Warhammera – ale wygląda na to, że idealnym substytutem Warhammera będzie WFRP4, które mam nadzieję zarządzi w 2018stym, także moment na to, żeby pisać o substytutach minął i pewnie już mi się nie będzie chciało.

Dwie dobre gry – Blades in the Dark i Mutant Chronicles

Jako gracz grałem też w dwie bardzo fajne gry – kilka sesji (chyba 3, max. 4) w Blades in the Dark u Fedora oraz 4 sesje w Kroniki Mutantów u Stinga.

Bladesy to dobry przykład hajpowanej gry, która na to całe zainteresowanie zasługuje. Gra się w to bardzo przyjemnie i nie wykluczam, że jeszcze do nich wrócę jako prowadzący, choć na tę chwilę nie wiem, gdzie miałbym to upchnąć, bo mam inne plany. Jest to w dużej mierze gra samonośna – nie trzeba się wiele przygotowywać, “samo” się prowadzi – ale nie tak samonośna jak takie Burning Empires czy In a Wicked Age. O Bladesach napisałem ze dwa słowa tutaj.

O ile spodziewałem się, że Noże w Mroku będą spoko (wspierałem je na KS), to Kroniki Mutantów pozytywnie mnie zaskoczyły. Uniwersum pamiętałem słabo (zresztą poza Doomtrooperem niespecjalnie się nim pasjonowałem), mechanika wydawała się poplątana, ale w praktyce to całe jej rozbudowanie wypada fajnie. Nieźle sprawdzają się zarówno punkty kroniki jak i punkty mrocznej harmonii, którymi MG komplikuje graczom życie. Świetne było też to, że Sting poprowadził jedną, zamkniętą przygodę (roboczo nazwaną “Sekrety przeszłości”) – dość dużo, żeby złapać smaczek systemu i bez efektu rozczarowania, że coś zaczynamy, a potem nie kończymy.

Erpegowanie konkursowe

Niezłym pretekstem do spięcia się i złożenia czegoś wyjątkowego są dla mnie zawsze okazje – czy to konwenty, czy konkursy erpegowe. W tym roku takim pretekstem był dla mnie PMM, w którym postanowiłem znów wziąć udział. Udział ten wyszedł poniżej moich oczekiwań i mocno mnie zdemotywował, ale co sobie poprowadziłem to moje.

Także do tych sesji zaliczam dwie sesje w “Wyprawę do Podziemi Czarnego Kaduceusza” – słodki scenariusz dla 10 graczy, który prowadziłem na Polconie w Lublinie i na Coperniconie w Toruniu. Obie sesje wyszły spoko, bawiliśmy się przednio – serdecznie pozdrawiam graczy i graczki, którzy brali udział w tym eksperymencie :-)

Oprócz WdpCK prowadziłem jeszcze “Grzmiącą Górę” – scenariusz w klimatach afrykańskiego fantasy, który najbardziej to się chyba podobał Squidowi, który w niego grał :-) Fajnie się do niego przygotowywało (w dużej mierze w trakcie podróży na Copernicon – pozdro dla ekipy!), ale w praktyce wyszło na to, że wymagałby jeszcze sporo szlifu. Zrzucam go na kupkę scenariuszy, które próbowałem rozkminić, prowadziłem raz czy dwa, a potem porzuciłem – razem z Kontraktem Muttenhallera, Drzewcem do Wstęgi Fantasy i innymi.

Bardzo żałuję też, że ostatniego, finałowego scenariusza na PMM, pt. “Chimera”, nie udało się poprowadzić na Coperniconie. Normalnie nie prowadzę czystego storytellingu, także sesja testowa z Tomkiem Sokolukiem była dla mnie wyjątkowym doświadczeniem i ciekawy byłem jak to wypadnie z graczem/graczką, którego nie znam. Poza PMMem nie będzie mi się tego chciało prowadzić, a z PMMem skończyłem, więc i ten scenariusz trafia do zsypu.

Na marginesie dodam, że Copernicon zainspirował mnie do naszkicowania dwóch scenariuszy – jednego pod kątem Wstęgi fantasy, drugiego bekowego. Może któryś poprowadzę na Zjavie.

DSC_0253.JPG

Inne

Zostały trzy sesje. Drugi raz prowadziłem Jaśkowi (bratanek żony, l. 8) improwizowaną przygodę a’la Symbaroum i ponownie wyszło okej. Może na 2018 przygotuję coś specjalnego dla niego, ale jeszcze nie wybrałem, czy to będą Star Warsy, które uwielbia, czy jakieś fantasy z mechaniką szytą na miarę.

Na Falkonie udało mi się wreszcie zagrać u Seji’ego w dungeon crawla (dokładnie to w Metamorphosis Alpha). Zawartość DC w DC oceniem na umiarkowaną (muszę w te DC jeszcze pograć), ale grało się świetnie i na długo zapamiętam mojego kotołaka (czy jak im tam) Klakiera. Ta sesja i wszystko, co działo się w okolicach PMMa zachęciło mnie do tego, żeby w 2018stym w miarę możliwości grać po konwentach jako gracz u innych ludzi. Obecnie to właśnie okazję do zagrania u świetnych MG uważam za najcenniejszą cechę PMMa.

Ostatnią rzeczą jest Duszny Raj do Numenery. Z początku 2017go wymyślaliśmy wspólnie z Fedorem scenariusz, potem straciłem do niego entuzjazm (Fedor zaczął go rozgrywać, ale chyba nie skończył). Ale w obliczu przeciągającej i rozrastającej się kampanii w Gwiezdne Wojny zacząłem z entuzjazmem i tęsknotą myśleć o małych formach. Sukces “Sekretów Przeszłości” u Stinga utwierdził mnie w przekonaniu, że Duszny Raj nie powinien się zmarnować, więc kiedy ziomek z pracy zapytał mnie, czy nie poprowadziłbym czegoś dla jego starej ekipy, z przyjemnością się zgodziłem. Niestety, udało się rozegrać tylko jedną sesję w listopadzie, bo trudno się z nimi umówić, ale może coś z tego scenariusza będzie, jak się go trochę dopicuje. Coś czyli taka minikampanijka (4 sesje?) a’la Waterworld Fantasy sprzed kilku lat.

tumblr_static_tumblr_static_7tpov4no7cgsgs4cwosc4os0o_640

Plany na 2018

W tym roku planuję zrobić kilka rzeczy i może nawet się uda, patrząc na impet, z jakim wchodzę z 2017go.

Po pierwsze chciałbym godnie skończyć kampanię w Age of Rebellion. Mam kilka pomysłów, postacie graczy i antagonistów też są w większej części zarysowane, liczę, że kilkanaście fajnych sesji z tego wyjdzie. W tym roku chciałem się z tą kampanią wyrobić do ósmego epizodu, nie udało się, to może teraz wyrobię się do czerwcowego Hana Solo?

Po drugie chciałbym wreszcie poprowadzić The One Ringa. Kupiłem oba Bundle of Honding z pdfami (i Wy też możecie jeszcze przez 5 dni). Tym razem mam nadzieję coś z nich skorzystać, nie tak jak z Megatravellera jakiś czas temu. Będę celował w kilkunastosesyjną kampanię, trzymajcie kciuki.

Z innych rzeczy myślę, że fajnie byłoby po pierwszym teście dać drugą szansę Numenerze i Dusznemu Rajowi. Mając powymyślane sporo szczegółów będzie to łatwiej poprowadzić z wykopem. Pewnie zrobię to gdzieś na boku.

Ogólnie teraz uważam, że fajniej byłoby zagrać w roku pięć małych kampanii, niż jedną harharę. Kandydatów byłoby sporo. Mam jeszcze nie ruszonego Torchbearera, mam wspomniane Bladesy. Ze swoich pomysłów mam początki szkiców kampanii o łowach na smoka (Wstęga Fantasy), kampanię sci-fi o ekipie eksplorującej konstrukcje obcych (to ta, co mi się śniła), a także pomysł na kampanię w klimatach mrocznej Polski pierwszych Piastów. Kto wie, może to Słowianie RPG się nada do tego ostatniego. (Zbiórka trwa jeszcze dwa tygodnie BTW.)

Na co czekam?

Jeżeli nadarzy się okazja (czytaj – jak namówię Stinga do prowadzenia), to z chęcią pogram w kickstartery, które urodzą w 2018stym. Przykładowo Forbidden Lands i Legacy: Among Ruins, ale też może Lex Occultum?

Trzymam kciuki za to, żeby erpegowym pierdolnięciem roku był Warhammer 4ed. To bym z prawdziwą przyjemnością poprowadził, o ile będzie bardziej nowoczesne niż 1 i 2 oraz mniej skomplikowane niż 3.

Mega trzymam kciuki, żeby czekał nas w 2018stym erpegowy renesans za sprawą tego, że ktoś się porwie i wyda u nas w Polsce coś wielkiego – WFRP4, D&D5 (nawet poprowadziłbym!) albo nawet niech im będzie – Star Warsy od FFG. Nasze rodzime poletko dawało szanse, że znów będziemy mieć coś a’la Neuroshimę, ale póki co autorzy Afterglow (przypomnijmy – również bardzo udana zbiórka z kwietnia 2017) mają dynamikę muchy w smole. Żebyż wszyscy wydawcy byli jak Kuglarz – jak tylko skończyła się zbiórka – dostałem pdfa z OHETem i mógłbym brać i grać.

Z rzeczy, na które nie czekam, pragnę wymienić nowego Wampira (niedawno kupiłem nWoDowego), nową Legendę na Genysys (fuj), Łiczera RPG (robionego przez jakichś dyletantów), The Expanse RPG na AGE (co za pomysł, Chryste…), drożyzny w stylu Numenery 2 itd.

_20171229_185559

Coś się kończy, coś zaczyna

W tym roku dowiedziałem się wiele o swoich erpegowych preferencjach, o tym, że warto wymagać więcej od graczy (fajnie pisał o tym WekT), podoskonaliłem choć trochę moje własne techniki prowadzenia.

Na nowy rok życzę sobie i Wam, by 2018sty był erpegowo równie obfity jak 2017sty. To co, kto będzie na Zjavie i będzie prowadził coś fajnego? :-)

Reklamy

11 thoughts on “Jak erpegowałem w 2017stym

  1. Oel pisze:

    Po dwakroć od-pozdrawiam! :) Oby ten nowy rok był faktycznie tak obfity erpegowo, jak planujesz; tego Ci szczerze życzę – poza innymi dobrymi rzeczami. Najbardziej kibicuję tej Twojej kampanii w TOR-a, oczywiście ;)
    A jeśli można zapytać – ta wystawka na stole, na ostatnim zdjęciu, to a propos czego? O Freemarkecie i Wojach Miodmiła nie wspominałeś…

    • kaduceusz pisze:

      A położyłem, żeby o nich pamiętać, że też miałem w to kiedyś zagrać :-) A co, pisałbyś się na Freemarket kiedyś? (z jednej strony to zbyt skomplikowane, a z drugiej jak już dostałem w prezencie, to grzech nie zagrać)

      • Oel pisze:

        Mam jakąś betę. Kiedyś zacząłem czytać, pamiętam, że się nawet napaliłem, ale teraz już nie pamiętam, o co chodziło w tej grze.
        Jasne, można wypróbować w jakiejś wolnej chwili. Aż to wygrzebię z głębi dysku i przyjrzę się z bliska…

  2. […] w Metamorphosis Alpha i Tunnels & Trolls. Chyba się podobało, a Kadu nawet pochwalił. ;) W 2018 roku robię sobie przerwę od oldskulu, trzeba przecież promować nową […]

  3. piwo pisze:

    Kibicuję! Nie mam czasu na regularne granie, ale z chęcią czytam raporty. Szkoda tylko że seria Symbaroum się skończyła, bo akurat najbardziej mnie interesowała ;) Ale reszta też jest świetna.

    • kaduceusz pisze:

      Fedor się odgrażał, że spisze raporty z późniejszych sesji Symba. Oferowałem mu miejsce na punkcie K, ale on woli po swojemu. Trzeba go męczyć, sam bym z chęcią przeczytał :-)

  4. ifryt pisze:

    32 sesji kampanii w ciągu roku – zazdroszczę Ci. :)

    Moje kampanie trwają mniej więcej połowę tego.

    • kaduceusz pisze:

      Po doświadczeniach tej kampanii uważam, że 30 sesji, to jest wystarczająca ilość, by rozegrać sytą, rozbudowaną kampanię. To jest przecież z 8 segmentów. 30+ to już trochę przesada – występuje zmęczenie materiału itd.

      Ta kampania miała długi okres nabierania rozpędu. Początkowo nie planowałem takiej skali; dopiero koło dziesiątej sesji zacząłem rozumieć, o czym to wszystko w zasadzie ma być. Nie pomogło też to, że Onslaught at Arda ma z lekka głupkowatą strukturę, którą trzeba rozbudować o wstęp, by miała sens. W efekcie całość Regimentu Gordiańskiego potrwa minimum z 45 sesji, a może i więcej.

      Następna kampania, którą zamierzam rozegrać, powinna mieć długość zbliżoną do Twoich.

      • ifryt pisze:

        Co masz na myśli, mówiąc o segmentach? Pojedyncze wątki fabularne, coś w rodzaju tradycyjnej przygody na 3-4 sesje? Czy jakoś dokładniej to planujesz?

      • kaduceusz pisze:

        Zauważyłem, że kiedy prowadzę kampanię, to dzieli się ona naturalnie na kilkusesyjne (3-4) elementy, które rozgrywają się plus minus w jednym miejscu, a potem kampania rusza dalej. Nazwałem je sobie roboczo segmentami. Np. w raportach z Age of Rebellion właśnie skończyliśmy segment Jagomir, teraz jesteśmy w segmencie Raxus Prime, a po nim będzie segment złomowego Raxus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Reklamy
Lochy i Lasery

Blog o grach fabularnych

Cannibal Halfling Gaming

Bringing Games and Gamers Together!

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

%d blogerów lubi to: