AoR[27]: S2E11 Klęska na Raxus

W dzisiejszym raporcie opisuję ostatnią sesję na śmieciowej planecie Raxus. Drużyna wreszcie się łączy, ale tak po stronie graczy jak i po stronie prowadzącego niewiele idzie zgodnie z planem.

Grają:

  • Shar Corso – zabracki Jedi, który z Raxus wywozi złowieszczy artefakt
  • Keenor Kallat – as Rebelii znany jako Tancerz, którego prawdziwe imię poznajemy dopiero teraz
  • V0 – zbudowany przez Imperium droid, który włada Mocą; towarzyszą mu duchy Mocy
    and last, but not least
  • IG-200 – na wpół szalony droid zabójca, który szuka na Raxus miejsca, by zakończyć swoją drogę

W poprzednich odcinkach:

Rebelianci z Iskry-2 przybyli na Raxus, by odzyskać droida Rezystora oraz spotkać i zmierzyć się z droidowym mesjaszem. Niestety – Rezystor pozostał w rękach służącego Mesjaszowi droida IG-177, nie udało się też odbić megadziała, o które walkę toczyły droidy Mesjasza i Imperialni.

IG-200 dał się zauważyć jednemu z “pułkowników” Mesjasza (droidowi zabójcy D3-4D), a Shar Corso i Tancerz wydostali z droidowych magazynów tajemniczy prototyp – wielki niczym fortepian. W tle droidy Mesjasza przegrały walkę o orbitalną stocznię, ale nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

Wydarzenia:

  1. IG-200 i V0 zostają oprowadzeni po złomowym miasteczku, które zbudowano wokół jednego z wielu przekaźników telekomunikacyjnych pokrywających powierzchnię złomowego Raxus. W centrum kontroli próbuję ponownie połączyć się z Liściem, ale w zamian przechwytują transmisję D3-4D. Ten grozi im, odłącza się od sił Mesjasza i rusza, by ich odnaleźć.
  2. Tymczasem załoga Liścia musi zdecydować, co robić dalej – czy ryzykując starcie z Tie fighterami imperialnego asa Tama Blackstara wzlecieć na orbitę, czy wybrać dłuższą, lecz bezpieczniejszą trasę tuż nad powierzchnią planety? Wybór pada na to pierwsze rozwiązanie. Pochwycona przez Rebeliantów imperialna agentka Shia Moth Evon proponuje, żeby Rebelianci połączyli się z pułkownikiem Veirem i skoordynowali siły przeciwko Mesjaszowi droidów, ale zostaje zignorowana.
  3. V0 i IG-200 poznają ludność złomowego miasteczka. Droida medycznego H3-4L, który rządzi miasteczkiem i chce ich u siebie. Jawę o imieniu Hru Ptal, który zarządza miejscowymi wyścigami speederów. Słyszą też historie o mistrzu Jedi i wielkim konstruktorze Kazdanie Paratusie (to ten sam, który stworzył fałszywą świątynię Jedi). Na koniec decydują się zejść do podziemi przekaźnika, zbadać stare systemy Rdzenia – zniszczonego superkomputera, który kiedyś zarządzał planetą.
  4. Liść wznosi się na orbitę. W manewrach bardzo przeszkadza mu obciążenie, jakim jest prototyp, ale dzięki umiejętnościom pilota udaje się zwieść i uciec imperialnym. Wygląda na to, że Liść zjawi się w złomowym miasteczku szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.
  5. IG-200 schodzi do podziemnej instalacji. Starożytne mechanizmy reagują na jego obecność, ale V0 nie udaje się ich przeprogramować. Droidy wracają na powierzchnię, by przygotować się na atak D34Da.
  6. Dzięki swoim sensorom Liść wychwytuje, że w środku energetycznej burzy ku miasteczku zbliża się statek transportowy droidów. Liść decyduje się na ryzykancki manewr – wpada w burzę, atakuje statek droidów. Wymiana ognia trwa chwilę – Liść zostaje mocno uszkodzony, ale to statek droidów przegrywa i rozbija się o powierzchnię planety.
  7. Liść ląduje w miasteczku. Z poziomu planety bohaterowie obserwują jak jakiś wielki promień (zapewne ze statku, na którym umieszczono megadziało) niszczy księżyc nad Raxus, czyniąc niewiarygodne zamieszanie na orbicie. Imperialni wycofują się, przerywając okrążenie, Mesjasz droidów ucieka z Raxus.
  8. V0 wchodzi na pokład Liścia, ale IG-200 mówi, że jego miejsce jest na złomowej planecie. Rozkazuje drużynie odlecieć bez niego, a sam schodzi do starego rdzenia, by się z nim połączyć. To koniec historii IG-200.
  9. Liść wznosi się ponad planetę, a Keenor Kallat wyjawia reszcie bohaterów, że Tam Blackstar, który dowodzi imperialną flotą nad planetą to jego wuj i że nie ma możliwości, by ten wypuścił ich stąd bez walki. Rebelianci rozważają opcje, ale ostatecznie decydują się na desperacki skok w hiperprzestrzeń. Skok, który zakończony jest niepowodzeniem. Co stanie się z Liściem? Czy podzieli los uciekinierów z Ardy II? A jeżeli nie – jakie konsekwencje będzie miał fakt, że zabrali ze sobą imperialną agentkę?

Raporty graczy:

Z tej sesji raport napisał tylko Sting. Skupia się w nim na tym, co odkrył przed resztą graczy na tej sesji – że imperialny as Tam Blackstar to jego stryj. Sting wymyślił to już kilka sesji wczesniej, przedyskutował ze mną, ja to aprobowałem i wskazówki co do tego pojawiły się już w którejś z poprzednich opowieści za jeden kredyt.

Raporty tego typu, nawet wyrywkowe, takie jak Stinga, mogą służyć pokazaniu perspektywy postaci na wydarzenia wokoło. Np. Sting mocno krytykuje decyzję o wywiezieniu z Raxus prototypu broni, który uważa za potencjalnie potworny; pasuje to do jego narracji o tym, że dla załamanego Keenora Kallata Rebelia i Imperium jawią się jako tożsame. Potem pogramy jeszcze trochę tym wątkiem, ale najpierw będzie jeszcze jeden segment, o którym w najbliższych raportach.

Ciekawe jest też spostrzeżenie, że to maszyna do zabijania – droid assasyn IG-200 podjął decyzję o porzuceniu walki. Szczerze mówiąc lepiej to wyszło w raporcie Stinga niż na sesji.

keenor raport 10

Komentarz prowadzącego:

Ogólnie uważam, że jednostrzały to tylko zajawka tego, co można osiągnąć w RPG, i że formą, w której to medium odnajduje się najlepiej, jest interaktywna kampania. Ale jest i druga strona tej monety. Prowadząc kampanię ryzykuję, że jak już się wypierdolę w tańcu, to będzie to sesja taka jak ta – zamykająca segment i pozostawiająca gorzki posmak w ustach.

Spróbujmy zanalizować tę katastrofę – co poszło nie tak i czy można było tego uniknąć. Zacznijmy od:

Czego nie warto robić w intrach

W jednym z intr do tej sesji pokazywałem Tama Blackstara i jego gniew na to, że jego bratanek przeszedł na stronę Rebelii. Przy okazji dodawałem jakiś element do historii obu Blackstarów (jak wiemy na tej sesji Sting ujawnił, że Tam to jego stryj). I niby spoko – gniew Tama Blackstara był już elementem kampanii – to on praktycznie wykończył Rancora-3, to do niego należał droid R4-G3 (którego BG stracili na Teagan) – stworek tak wulgarny, że Rebelianci po przeprogramowaniu wyłączyli mu obwód mowy.

Ale postacie bezpośrednio związane z bohaterami graczy są także ich częścią. Obserwując tę kampanię z perspektywy zwróciłem uwagę, że wiele elementów postaci graczy dodawałem własnoręcznie. Myślę, że przy aktywnych graczach, którzy sami wymyślają swoje postacie na sesjach, prowadzący nie powinien tego robić. Także w tym wypadku powinienem był najpierw wszystko skonsultować ze Stingiem, a dopiero potem pokazywać to na sesjach. Dla mnie to intro było początkiem wielkiego burdelu jaki zaczął się tworzyć wokół postaci Tancerza. Kilka sesji później nie będę już pewien jego historii z przeszłości, bo fakty będą się na siebie nakładać.

Być może błędem było samo wyciągnięcie Tama Blackstara w intrze, ale trudno takie rzeczy przewidzieć z góry. Na tej sesji w końcu zły Blackstar był tylko tłem, więc intro o nim było niepotrzebne lub wręcz mylące. Ale gdyby fabuła potoczyła się inaczej, to może Blackstar by się pojawił (rozważałem to), i intro byłoby w punkt.

Małe i duże konsekwencje

Ta sesja pokazała, że nie zawsze mogę płynąć z flow sesji – czasami jest to kontrproduktywne. W poprzednich sesjach ustaliliśmy następujące rzeczy:

  • IG-200 na pierwszym Raxus zdał sobie sprawę, że jego zjednoczenie z Mesjaszem będzie dla tego ostatniego niekorzystne, że jest on cząstką człowieczeństwa, która może zniszczyć coraz bardziej degenerującego się ku apokalipsie organików Mesjasza; ale V0 skasował te wspomnienia, co zamknęło tę możliwość
  • V0 i IG-200 nie udało się pozyskać lub sabotować dostarczenia megadziała – Mesjasz ma, czego chciał
  • ale D34D zauważył IG-200 – ponieważ poprzednie sesje zrobiły z niego powracającego wroga, sensowne było, by D34D chciał odłączyć się od innych droidów i pokonać IG-200, swego zbłąkanego brata
  • w wyniku testu strachu Kallat odpuścił pościg za IG-177 i Rezystorem, co oznaczało, że BG nie wiedzą, gdzie jest HQ Mesjasza i nie są w stanie tam dotrzeć
  • minęło już niewiarygodne 8 sesji od momentu, w którym Andrzej zadeklarował, że chce oddać IG-200. To było przeginanie pały, odpowiedni moment był tu i teraz.

Na moje oko prowadziło to do następującego fokusu tej sesji:

  • D34D przybywa, by pokonać IG-200. Czy w swej ostatniej walce IG-200 polegnie, czy zwycięży, ratując resztę?

To była sesja na złomowej planecie, BG unikali Imperialnych, więc oni nie byli w kadrze. To była sesja o odejściu IG-200. To znaczy miała być, zanim wypuściłem to z rąk.

Stało się tak dlatego, że źle rozgrywałem stawki i konsekwencje. Kiedy Liść miał połączyć się z droidami zadałem pytanie, czy BG lecą górą, ryzykując przechwycenie przez Imperialnych, czy dołem, dłuższą drogą. Sting wybrał pierwszą opcję, a dodatkowo miał jakiś wielki sukces w teście (mimo przeszkadzającego mu, podczepionego pod statek prototypu). Nie chciałem, żeby ten sukces się zmarnował, więc uznałem, że Liść przybędzie do przyczółka zanim dotrze tam D34D.

To z kolei doprowadziło do sytuacji, gdy pada pytanie – czy supersensory Liścia wykryją zbliżający się do przyczółka statek droidów. Zarówno tu jak i chwilę wcześniej, w kwestii imperialnych pilotów mogłem skorzystać z faktu, że na Liściu nie było V0 i zażądać jakiegoś testu zakłócania (Computers, którego Corso i Kallat nie mieli), ale nie pamiętałem o tym. Odpowiedziałem: “tak, wykrywacie taki statek”. No to Sting zawrócił Liściem i ruszył do ataku na statek droidów.

Tutaj nogę podstawiły mi Star Warsy od FFG. Zasady walki kosmicznej w tej grze to jest dla mnie bezużyteczna masakra, a ostatnim gwoździem do trumny jest to, że nie ma talii statków, tak jak są talie NPCów. Staty statku droidów musiałem więc wyciągnąć z kapelusza – no i zaimprowizowałem chyba za słabe, bo Liść go pokonał.

Sting pewnie był zadowolony, bo to było zwycięstwo takie ledwo-ledwo, ale ja byłem na siebie wściekły – to nie była sesja o Keenorze Kallacie! Mogłem uznać, że D34D przeżył kraksę jego statku (w końcu to droid), ale nie lubię takiego “fabularnego oszukiwania”, więc zostawiłem go tam, we wraku, a wraz z nim godny finał na Raxus.

Sytuacja była jeszcze tyle irytująca, że Liść zawrócił ku statkowi droidów. Oczywiście wyprzedzał go inicjatywą (staty droidów pilotujących też musiałem improwizować), więc najpierw pierdyknął w niego protonówką, a kiedy przyszła moja inicjatywa ja zadeklarowałem, że statek strzela do niego z działek laserowych. A Andrzej na to wypalił – “Szkoda, że nie taranował Liścia!” Ajśśśś – no faktycznie, to byłoby super rozwiązanie – spróbowałbym taranowania, dał staty D34D, byłaby większa niż zero szansa, że krypa droidów zdmuchnęłaby Liścia samą masą i do walki o przyczółek doszłoby tak, jak planowałem. Także na przyszłość – drodzy gracze – czekam na Wasze podpowiedzi przed a nie po fakcie.

Zatrzymajmy się zatem w tym momencie i zobaczmy, gdzie był mój błąd – rozgrywałem jednocześnie małe i duże konsekwencje. Duże prowadziły do godnego zamknięcia wątku. Małe dotyczyły jednego udanego testu. I ja przykryłem duże małymi. Żeby tego uniknąć trzeba było w ogóle inaczej ustawić stawki dla załogi Liścia. Ale ja tego nie przemyślałem i konsekwencje były opłakane. I to bardziej, niż zdawałem sobie sprawę na tej sesji.

Nieukończony łuk fabularny

Kiedy drużyna Iskra-2 wyruszała z Jagomir na Raxus mieli jasno określone cele – przejąć od Mesjasza droidów droidową armię. Ale sam dowódca, IG-200 nie wierzył w tę misję. On chciał Mesjasza powstrzymać, zmierzyć się z nim.

I teraz popatrzmy – jak by nie było celem tego segmentu jest spotkanie z Mesjaszem. BG spotykają jego siepaczy, widzą jak rozwija się jego plan. Ale spotkanie z samym gościem? Wypada z mojego planu, gdy obie połówki drużyny gubią trop.

Zaraz, jeszcze raz? Pieprzony cel łuku fabularnego wypada z planu? I nie ma żadnej namiastki, żadnej sceny pocieszenia? Nie wiem jak to się stało, że uważałem, że coś takiego może być dla kogokolwiek satysfakcjonujące. Nie wiem, jak udało mi siebie samego wykoleić w tym segmencie. BG mogli nie spotkać Mesjasza osobiście, ale spotkać się z pozostawioną przez niego wiadomością. Z pozostałościami jego działań. Ale nie dostali niczego. Major fail.

Przyspieszone zakończenie

Kiedy drużyna zjednoczyłą się w przyczółku, gracze nie bardzo wiedzieli co dalej i już byli gotowi zasiąść do kolejnej sceny spod znaku – “planujemy pół godziny, a potem i tak nie wiemy co robić”. Ale ja nie byłem skłonny tego słuchać. Byłem zdegustowany tą sesją i całym drugim Raxus, nie chciałem tu już prowadzić ani sesji więcej. Postanowiłem pokazać, które wyjścia są już odcięte.

Przeskoczyłem do takiej narracyjnej sceny, w której opisałem kolejny ruch Mesjasza – jego statek wznosi się na orbitę. Wydaje się, że Imperialni, którzy pokonali tam wcześniej jego statki i obronili stocznie – triumfują. Ale Mesjasz nie powiedział ostatniego słowa. Megadziało, którego BG nie byli w stanie odbić, strzela w księżyc Raxus, rozwalając go na części. Statek Mesjasza korzysta z powstałego chaosu i skacze w hiperprzestrzeń, Moc wie gdzie. Imperialni cofają się z bezpośredniej orbity. Czas się stąd zwijać.

Koniec IG-200 bez pierdolnięcia

W efekcie, gdy Andrzej jako IG-200 oświadczył, że jego miejsce jest tutaj, na złomowej planecie, że on nie odlatuje, była chwila konsternacji. To byłoby naturalne, gdyby jego wątek zakończył się bardziej spektakularnie, ale tak nie było. Ja już nie byłem w stanie uratować tej sesji, Andrzej też chyba inaczej sobie wyobrażał ostatnie chwile swojego droida. W końcu ja opisałem, jak IG-200 schodzi w dół, do instalacji Rdzenia, dawnego superkomputera Raxus i przegrywa się do jednego z jego węzłów. Czy zniszczony i pół-szalony droid tam przetrwa? Kto wie?

Tam Blackstar i Kem Blackstar

Zanim BG umknęli z Raxus Sting zagrał jeszcze kartą tego, że jego Keenor Kallat to tak naprawdę Kem Blackstar – bratanek złego Tama Blackstara. Moim zdaniem to nie był odpowiedni moment na ujawnienie tej tajemnicy. Ja w każdym bądź razie nie zamierzałem tego ciągnąć na tej sesji – to nie był odpowiedni moment, by Blackstar pojedynkował się z Blackstarem, nie było pod to zrobionego żadnego gruntu, BG unikali scen z Imperialnymi, a ja nie zamierzałem diametralnie zmieniać perspektywy.

Później analizując tę sesję postanowiłem z tego zrobić fragment początku sezonu trzeciego. Skoro już było to wiadomo – trzeba było tym grać.

Ucieczka donikąd

BG wiedzieli, że planetę otacza kordon Imperialnych. Ja osobiście myślałem, że dobrym tropem będzie teraz segment z Czarnymi Słońcami, których pomocy BG będą potrzebować, by wydostać się z układu. To by pomogło trochę wyciągnąć na wierzch Shara Corso, który, jak sądziłem, potrzebował więcej światła. Niestety, moje pomysły na to co dalej to były mrzonki. Nie sygnalizowałem tych Czarnych Słońc wcześniej, a gracze byli zdecydowali – wolą skoczyć na pałę w hiperprzestrzeń niż dalej tu tkwić.

No to dałem im skoczyć, ale odpowiednio podbiłem trudność, żeby pokazać, że to był błąd. Rzut im się nie udał i pomknęli w jakąś czarną dziurę.

W tej kampanii miałem już jeden taki skok – uśmierciłem po nim pół drużyny. Tym razem jednak nie było despair/konsekwencji, więc postanowiłem inaczej to rozegrać. Nadszedł czas na sesję spod znaku “Zagubieni w kosmosie”.

Raxus – podsumowanie

Patrząc z perspektywy kilkunastu sesji później trzeba przyznać, że Raxus nie był zupełnie nieudany:

  • V0 uzyskał duchy Jedi, które potem działały bardzo fajnie
  • Shar Corso zdobył prototyp strożytnej broni, który też jak zobaczymy zagra nieźle
  • Keenor Kallat odzyskał swoje dawne ja, znów był Tancerzem
  • i tylko IG-200 odszedł po cichu, zmęczony przez przejęcia kontroli, wycinanie pamięci i wydobywanie się spod gruzów

Ja liczyłem na większy udział w tamtych sesjach Adona Veira, który był sobie w tle, ale nie odpalił. Miałem też zamiar wyjawić o wiele więcej z zaplanowanej przeze mnie intrygi, ale nie wyjawiłem, bo BG nie zdobyli tych informacji.

Tak jak wspomniałem ostatecznie zakończenie Raxus było dla mnie wielkim rozczarowaniem – nie udało się wykrzesać ognia z tego finału, sens dalszego prowadzenia tej kampanii stał pod znakiem zapytania. Tym większe będzie moje zaskoczenie, gdy następne sesje będą bardzo fajne. Przełożą się też na zmianę mojego podejścia do kampanii. Ale o tym za kilka raportów. Za tydzień zaczynamy następny segment – Rhelg.

 

Reklamy

5 thoughts on “AoR[27]: S2E11 Klęska na Raxus

  1. Sting pisze:

    Nie było aż tak źle, przynajmniej w moim odczuciu jak grałem. ale faktycznie postać Andrzeja miała raczej takie przeciętne odejście. No i brak tych cholernych statów statków jest kompletną abstrakcją, biorąc pod uwagę fakt, że FFG sypie handoutami jak z kapelusza. Dla mnie walka kosmiczna w nowych SW jest kompletnie biedna. Rozgrywanie jej na pełnych zasadach sprawia, że jest nudna, brak jest kart statków, są rzeczy w schemacie rozwoju Asa, które kosztują po 25 punktów, a kontrują jeden (!) manewr, którego i tak się nie używa, są akcje, które pozwalają zdejmować tarcze, ale… sporo statków Imperium ich po prostu nie ma. Ogólnie jak się wczytujesz w to, co może robić ekipa pilota podczas walk pojazdów (co samo w sobie jest super pomysłem, bo pozwala angażować resztę), szybko okazuje się, że 75% rzeczy z tabelki nie ma żadnego znaczenia lub jest tak sytuacyjne, że uda się tego użyć może raz na pięć sesji. Widać, że ten aspekt podręcznika został potraktowany po macoszemu, a szkoda.

  2. piwo08 pisze:

    Kiedy kolejny odcinek? :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy
Szczeżuja log

„What are you doing now?” he asked. „Do you keep a journal?” So I make my first entry today. Oct. 22, 1837

Lochy i Lasery

Blog o grach fabularnych

Cannibal Halfling Gaming

Bringing Games and Gamers Together!

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

%d blogerów lubi to: