AoR[32]: S2E16 Massassi Hyperdrive

Ten odcinek mojej gwiezdnowojennej sagi Iskra-2 spędza na pokładzie gwiezdnego transportowca, w towarzystwie dzikich Messańczyków. Czy wzięcie ich na pokład było dobrym pomysłem? Do jakich scen doprowadzą różnice kulturowe między pasażerami a rebeliantami?

Grają:

  • Tomek jako Shar Corso, zabracki jedi, na którego uważnie spogląda Duos Kissai, żółty kapłan Messańczyków
  • Gosia jako V0, droid władający Mocą, przez messańczyków zwany V0L, tak jak jedno z ich bóstw
  • Andrzej jako Bar „Ogrodnik” Garrus, zwiadowca i odkrywca, który ma wyjątkową okazję przyjrzeć się obcoplanetarnej faunie
  • Sting jako Kem „Tancerz” Blackstar – pilot, który od początku był przeciwny zabieraniu Messańczyków na pokład

BNi:

  • Kor Sarona – dawniej Kosa; klon, który po przejęciu przez ducha mistrza Kora Sarony nigdy już nie będzie taki sam
  • Delian Tok – postawna rebeliantka, kamerzystka wyprawy Ogrodnika, propagandystka; mają się ku sobie z Kosą
  • Duos Kissai – Żółty Kapłan – przebiegły duchowy przywódca Messańczyków, strażnik ich zwyczajów
  • Chwytacz Mocy – żywa broń z zamierzchłych czasów, kiedy Sithowie walczyli z Jedi; drzemie złowieszczo
  • Czerwony Baron – potężny Messańczyk, gladiator, który przysiągł pomagać V0L, czy droid tego chce, czy nie

W poprzednich odcinkach

Rebelianckiej drużynie Iskra-2 nie udało się zdobyć na Raxus droidowej armii. Ich przywódca, Mesjasz, uciekł. Rebelianci, ratując się przed imperialnym okrążeniem skoczyli w hiperprzestrzeń, ale w efekcie trafili do jakiegoś zagubionego w gwiazdach układu.

Teh-Ran – tak go nazwali. Eksploracja układu przyniosła odnalezienia planety Rhelg i starego systemu bój hiperprzestrzennych, jeszcze z czasów starej Republiki. Trzeba jednak było zejść na planetę, by odnaleźć koordynaty do skoku z pomocą boi.

Na planecie żyli czerwonoskórzy, dzicy Messańczycy. BG odnaleźli miejsce spoczynku starego mistrza Jedi, który ukrył się na Rhelg przed pogromem. Zabrali też na swój statek transportowy, Astro No. M0 grupę dzikich. Jak pójdzie podróż z takimi pasażerami?

Wydarzenia (będzie wyrywkowo i nie po kolei, bo słabo pamiętam)

  1. Klon Kosa przebudza się. Nie jest już jednak tą samą osobą. Przejęcie przez ducha mistrza Jedi odmieniło go – teraz mówi o sobie Kor Sarona. Chce szkolić Messańczyków i dostaje na to zgodę.
  2. Kapłan Messańczyków, Duos Kissai, wzywa V0-L oraz Shara Corso do określenia się – jaka będzie rola Messańczyków, z kim będą walczyć? Jest to taki power play, ale Duos przegrywa go, bo V0 wspomaga się mocą Chitsaza. Z całej sytuacji kapłan wywnioskowuje jednak, że to Corso jest potężniejszym Jedi od V0.
  3. Garrus pomaga w taki sposób, że studzi wojownicze zapędy Messańczyków. Nagrywa też film z ich udziałem.
  4. Duos spotyka się z Corso na osobności. Nazywa go “Darth” i daruje mu zakrzywiony miecz świetlny przechowywany przez stulecia. Corso nie wyprowadza go z błędu.
    Kor Sarona i Delian Tok (ta wielka kobieta propagandzistka Rebelii) przychodzą do kapitana Kema Blackstara (Tancerza). Chcą by kapitan udzielił im ślubu na pokładzie statku kosmicznego. Kem zgadza się, ale ostatecznie nie wydarza się to (przez brak czasu).
  5. Chwytacz Mocy, przewożona przez BG broń z czasów Sithów przebudza się. Corso próbuje go studiować, ale na razie bez powodzenia. Czuje jednak zgromadzoną w nim potęgę.
  6. Czerwony Baron – potężny messańczyk-gladiator – ślubuje wierność V0. Zamierza jednak działać samodzielnie, zgodnie ze swoim własnym rozeznaniem. Pierwszy krok to eliminacja złej Shii Moth Evon – która już raz upokarzała jego lud. Sesja cliffhangeruje się, gdy statek BG wychodzi z hiperprzestrzeni – Tancerz i Garrus chcą powstrzymać Barona, reszta obserwuje bitwę, która toczy się nad planetą Jagomir.

Raporty graczy

O ile się nie mylę powstał tylko raport Stinga, ale on swoim zwyczajem skupia się na okrucieństwie wojny, a nie na wydarzeniach tu i teraz. Ja jednak po przeczytaniu tego raportu wpadłem na pomysł, by wykorzystać rodzinną planetę Kema Blackstara, co zobaczymy za kilka sesji.

blackstar 13

Intra graczy

W poprzednim wpisie pokazywałem, do czego służyły mi intra. W notatkach z tej sesji mam zapisane, jakie intra wrzucali gracze. Zobaczmy zatem:

Corso – med bay – kosa, delian – “już skończone, kor rona nie żyje”
Tomek opisał intro z med bay’u. Kosa, ich wierny kompan-klon – jest w śpiączce po wydarzeniach na Rhelg. Shar Corso martwi się o niego i chce go przebudzić. Dobrze to wyszło, bo ja miałem wymyślone, że potem Kosa przebudza się, ale jest inny dziwny, jakby zostało w nim trochę osobowości starego mistrza Jedi, Kora Rony. A więc Kor Rona nie do końca zdedził.

Bar Garrus – zjada robala
Andrzej opisał intro, jak jego postać, Ogrodnik, testuje zdobycze Rhelg pożerając jakieś okropne robactwo. No i na to też miałem odpowiedź – w wyniku uwag po poprzedniej sesji, że “nie wiadomo, co tak naprawdę zabrali z Rhelg” pomyślałem, że skoro stolica byłą pełna zardzewiałych, podziurawionych statków kosmicznych, to może żyją tam jakieś stworki, które żywią się metalem? Nazwałem je ndryshk i zamierzałem wykorzystać jako problem – statek, którym lecą BG rozpada się, bo go pożerają. Wstatecznie mało tym grałem na tej sesji, ale mieliśmy z tego ubaw kilka sesji później, przy scenie z pewnym Gwiezdnym Niszczycielem. Ale nie uprzedzajmy faktów.

V0 – słowa starca – Khar Shian
Gosia opisałą, jak jej bohater, V0, kontempluje słowa zółtego starca, Duosa Kissai, który na niebie wskazał Khar Shian. No tutaj musiałem się trochę nagimnastykować (patrz komentarz do poprzedniej sesji). Potem uznałem, że dzięki wiedzy, zdobytej przez BG Rebelia wie, gdzie szukać drogi do Khar Shian i tak urodził się segment na Desevro, w trzecim sezonie.

Kem – najgorsze jest oczekiwanie – destylat
To było intro, które mnie rozbawiło. Sting wygłaszał je jako ostatni i zaczął je słowami – “najgorsze jest oczekiwanie”. Ja nauczyłem się w tej kampanii szukać dla wszystkiego znaczeń na poziomie meta, więc od razu pomyślałem – “o, kolejnemu dłużą się nieinteraktywne intra”. Ale okazało się, że intro Stinga jest kontynuacją wątku jego postaci, który ostatnio schodził na dalszy plan – a więc tego, że upadły Tancerz jest mistrzem bimbrownikiem, który lubi sobie na boku zrobić destylat. Ja jestem dużym fanem spójności w odgrywaniu postaci, powracających elementów, więc bardzo mi się to podobało. Dobrze pasowało do dłużącej się (w świecie gry) podróży hiperprzestrzennych.

Niekończące się konsekwencje

Zobaczcie – skok w hiperprzestrzeń był wynikiem decyzji BG. W efekcie znaleźli się w Teh-Ran, gdzie mogli iść śladem stenaxa sabotażysty do bazy Czarnych Słońc lub tropem Jedi na planetę, Rhelg. Wybrali planetę, co z kolei zaowocowało dylematem z zabraniem stamtąd Messańczyków. BG zdecydowali się to zrobić i udało im się wygrać bój o przywództwo na tymi istotami. Ale ponieważ Messańczycy to tak naprawdę dawni Sithowie, a ja już wcześniej pokazywałem, że ich kultura opiera się na walce o dominację, no to przecież musiałem zrobić sceny, których stawką będzie bunt na pokładzie, co nie?

W ten sposób w kampanii konwekwencje jednych wyborów prowadzą do drugich, a konsekwencje drugich stają się problemami do rozwiązania. Na tej sesji takim problemem był potencjalny bunt krwiożerczych messańczyków. Ich kapłan, który chciał odzyskać władzę zapytywał się – z kimże to będziemy walczyć? Od odpowiedzi zależało jak dalej potoczą się sprawy.

Rozpisałem sobie potencjalne odpowiedzi i ich konsekwencje, BG wybrali coś, co nie doprowadziło do rozlewu krwi, ale nadawało się na zrobienie później sceny spod znaku: odpowiedziałeś A, a teraz mając inną sytuację, zobaczmy, czy nadal mówisz A i pozostajesz wiarygodny w oczach dzikich.

Peleryna utkana z ciemności

Jeżeli się nie mylę to na tej sesji w starciu psychologicznym z Messańczykami V0 siegnął po pomoc Chitsaza – zamkniętego w jego mechanizmach ducha sithowskiego mistrza. Scena ta wyszła bardzo malowniczo – opisałem jak Chitsaz objawia się jako peleryna z czerni na ramionach V0. Każde skorzystanie z mocy Sitha zbliżało go do przejęcia V0.

Zresztą dla innych z kryształów też miałem wymyślone sceny:

  • Chitsaz – pozwól mi się objawić, wzmocnię twe słowa;
  • Isigua – wiedź legiony na wojnę, opowiedz im o mordach i triumfach;
  • Wewei – (tylko, gdy V0 gdzieś się zaszyje) nie chcesz tych ludzi. gdybyś się zatrzymał i mnie posłuchał, wiedziałbyś o tym. Unikaj ich, nie daj rozpoznać swoich intencji. Pozbądź się ich. Oni promieniują złą mocą.

Jak widzicie Sithowie byli bardzo ekspansywni, a należący do Falanassi Wevei odpalał się tylko wtedy, gdyby V0 rozpoczęłą odpowiednią scenę. Myślałem, że tak będzie, bo BG zabrali na pokład tablice z zapiskami Sithów, które studiował Kor Rona na Rhelg. Chyba nawet scena spotkania Duosa Kissai z Sharem Corso była w pomieszczeniu z tablicami. Ale V0 nie badał tablic, więc temat umarł.

Ja już wtedy w kampanii byłem zdania, że nie mogę podsuwać graczom pod nos wątków – muszą walczyć o swoje. Skoro nie chcą skorzystać z tablic i dowiedzieć się czegoś o badaniach Kora Rony (a więc w sumie kontynuować wątek innego Mesjasza, który sprowadzi równowagę Mocy), to ja im tego nie będę pod nos podsuwał. Teraz, z perspektywy czasu uważam, że źle zrobiłem. Należało zrobić scenę, gdzie V0 ma przedstawiony przeze mnie wprost wybór – działasz coś z tymi tablicami, czy nie? Ze swojego doświadczenia jako gracz wiem, że jak nie zapisuję sobie elementów, którymi mogę grać, to potem często o nich nie pamiętam i one się marnują. Tak było i w tym wypadku.

Inni gracze

Ta sesja była mocno skoncentrowana na Messassi i na Jedi, mam wrażenie, że trochę nawet za bardzo, bo nie pamiętam, by Tancerz lub Ogrodnik zrobili coś naprawdę istotnego. Dla Tancerza miałem sceny z Shią (która obawia się Messańczyków, zresztą słusznie) oraz z Delian Tok (ślub). Ślub mógł być wyjątkowo smaczną sceną – raz, że fajni pogralibyśmy wtedy tym, że kapitan statku kosmicznego może nie tylko latać i pizgać torpedami protonowymi, tylko robić też fabularne rzeczy, a dwa, że Sting jako Tancerz nienawidził Delian Tok – rebelianckiej propagandystki. Był tutaj potencjał na przyszłe sceny, kiedy ona raportuje, że on nie jest przykładnym rebelianckim bohaterem.

Ogrodnik natomiast robił to, co Andrzej lubi robić najbardziej – pomagał w różnych scenach, robił klimacik, zatrzymywał brutalne zapędy Messańczyków. (W moim słowniku erpegowym jest to równoważne z “no nie pograł sobie”, ale co ja tam wiem…)

Problem ram czasowych

Ta sesja mogła się fajnie rozwinąć (nawet mimo tego, że nie wybuchł bunt), ale trochę niespodziewanie musiałem ją uciąć. Nie pamiętam, czy to ja się zagapiłem, czy to gracze zrobili mnie w balona mówiąc o 10ej, że oni to już w sumie muszą kończyć. Tak czy siak ja miałem w planach jedną sesję na statku, nie dwie, to by już była przeginka. Zrobiłem więc taki mega fast forward – powiedziałem, że statek wychodzi z hiperprzestrzeni wprost w bitwę kosmiczną na Jagomir.

Delikatnie mówiąc nie było to optymalne rozwiązanie. Straciliśmy wątek Delian Tok i Kora Sarony (no sorry, w trakcie bitwy nie ma miejsca na śluby BNów), miałem poczucie sporego niedosytu po tej sesji. Ten chwyt z bitwą miałem zaplanowany od momentu, gdy BG przez przypadek trafili na Rhelg, ale będzie on miał swoje konsekwencje – jakie, to pokażę w następnym raporcie.

Ogólnie ta sesja, a potem doświadczenia EarthDawna u Oela wskazują moim zdaniem, że robienie sesji, gdzie wiemy, że mamy bardzo ograniczony czas, jest do niczego i trzeba tego unikać jak ognia. Na konwentach też spotkałem się z praktyką, że dany MG ma do wykorzystania tylko slot, a potem następni próbują wyganiać go z sali, bo teraz ich kolej – no chyba nie ma większej lipy niż coś takiego.

tumblr_omzj2mTWhS1r72n6yo1_500.gif

Next!

Ostatecznie tę sesję wspominam jako zmarnowany potencjał. Miała swoje momenty, ale nie wyszła z tego jakaś bomba. Na następnej sesji będzie bitwa a razem z nią – zakończenie sezonu drugiego. Stay tuned!

Reklamy

2 thoughts on “AoR[32]: S2E16 Massassi Hyperdrive

  1. ifryt pisze:

    Nowy raport SW! Jest nadzieja! (Nowa? ;)

    Co do ograniczenia czasowego sesji, to ja prawie zawsze prowadzę z w miarę ścisłym limitem czasowym – gram w niedzielę i nie mogę za późno skończyć, bo rano muszę wstawać do pracy. Cóż, przyzwyczaiłem się, że pytam graczy czy nie muszą wcześniej wyjść i przez całą sesję patrzę na zegarek. Pomaga to też w utrzymaniu dobrego tempa akcji. :)

    • SOS WekTa pisze:

      JA zazwyczaj mam limit od 20 i wiadomo że po 23 kończymy.
      A i tak często kończy się uwagą gracza: długo jeszcze, bo już nie mam siły? :P
      Mam teraz plan na długą kampanię degenesis ciekawe czy wreszcie jakiś dłuższy projekt wypali

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Reklamy
Szczeżuja log

„What are you doing now?” he asked. „Do you keep a journal?” So I make my first entry today. Oct. 22, 1837

Lochy i Lasery

Blog o grach fabularnych

Cannibal Halfling Gaming

Bringing Games and Gamers Together!

punkt K

growy blog kaduceusza

Leniwy Gracz

RPG blog

qendi.wordpress.com/

Kalejdoskop RPGowy Qendiego

SOS WekTa

słowa obrazy storytelling

Graeme Davis

History - Mythology - Folklore - Fantasy - Games

Meblościanka pełna gier

Tak wiele gier, a tak mało czasu

krokodyl z oczami na szypułkach

RPG, bitewniaki, wszystko inne

Laboratorium Fabularne

Blog eksperymentów erpegowych

Lisia nora

Zlewnio-odsiewnia pomysłów?

jedź, BAW SIĘ!

Trochę inny blog podróżniczy Brewy

Kłopoty w Breywick

Tarapaty i przypadki Krwiożerczych Pogromców Wrogów

%d blogerów lubi to: